-->

niedziela, 21 sierpnia 2016

"Listy z dziesiątej wsi" Agnieszki Olszanowskiej, czyli jak miłość skończyła się na worku z mąką.

Piękna, spokojna, malownicza wieś. Małe, można by rzec ukryte miejscowości, mają swoje tajemnicze miejsca, o których wiedzą tylko miejscowi, a i to nie wszyscy. Niemal każda z małych wiosek, mijanych w czasie codziennej drogi do pracy, ma swoje urokliwe tajemnice, które zaparłyby nam dech w piersiach. Moja także. Dlatego lubię sięgać po książki polskich autorów, którzy akcje swoich powieści osadzają w mało znanych miejscowościach, wioskach, osadach i szukać podróżniczych inspiracji. Do Listów z dziesiątej wsi Agnieszki Olszanowskiej podeszłam z dużymi oczekiwaniami. Tajemnica z przeszłości, zdradzona współczesnym w  listach i gorący romans między dwójka bohaterów i wszystko odbywające się w polskiej wsi spowodowało, że oczekiwałam lektury od której nie będę mogła się oderwać.

piątek, 19 sierpnia 2016

Chcesz być najszczęśliwsza na świecie?

Fajnie by było być Najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Mieć wszystko czego zapragniemy. Ukochanego mężczyznę u boku, wspaniałą, dającą nam satysfakcje pracę, zakupy w luksusowych sklepach, wakacje w pięknych, ciepłych krajach. Ja do tego dodałabym jeszcze ogromną, naprawdę wielką biblioteczkę, z książkami, które idealnie trafiają w mój czytelniczy gust. Żyć nie umierać. W takiej codzienności pozostaje się tylko zatracić i żyć z dnia na dzień, łapać szczęście i nie pozwolić mu odejść. Czerpać z niego garściami.

I Najszczęśliwszą dziewczyną na świecie wydaje się być Ani FaNelli, bohaterka, stworzona przez Jessicę Knoll.

piątek, 12 sierpnia 2016

W każdych warunkach trzeba nauczyć się żyć. Oblubienice wojny, Helen Bryan


Książki, których akcja osadzona jest w czasach II wojny światowej mają w sobie coś. Owszem, ukazują brutalność tamtych czasów, wszechobecny strach, panikę, strach o najbliższych, ale również pokazują, jak się odnaleźć w tamtych trudnych czasach. Jak radziły sobie kobiety w wieku kilkunastu, dwudziestu czy też trzydziestu lat. Pomimo tego, że wszędzie naokoło panował wojenny strach, one nadal musiały utrzymać dom, rodzinę, wychować dzieci. I zazwyczaj sięgałam po literaturę polską – książki naszych rodzimych autorów kocham i zazwyczaj nie trafiłam na nic strasznego. Helen Bryan stworzyła powieść wojenną, o życiu angielskich kobiet, które dopiero weszły w okres swojej dorosłości, gdy nadeszła wojna. Nie wiedziałam czego się spodziewać – przecież w Anglii, oprócz nalotów, nie toczyły się działania wojenne, nie było u nich aż tak źle jak w Polsce.

wtorek, 9 sierpnia 2016

Wersal. Prawo krwi, czyli nie czytaj książek napisanych na podstawie seriali.


Nie wiem co mnie podkusiło, aby ponownie sięgać po książkę napisaną na podstawie serialu. Wersal. Prawo krwi intrygował mnie od pierwszego trailera, bo idealnie wpasował się w mój gust, niemal tak samo jak przedstawienie losów Tudorów (chociaż obejrzałam kilka odcinków, a potem z powodu natłoku zajęć musiałam przerwać i na razie nie skończyłam). Spodziewałam się.. .Ba! Miałam wielką nadzieję że opowieść o Królu Słońce, twórcy wspaniałego Wersalu o wiele bardziej mi się spodoba, a po lekturze zasiądę przed telewizorem i będę zachwycać się wersją telewizyjną tak samo jak książkową. Niestety, tak nie było. Po lekturze książki nawet nie mam ochoty oglądać wersji serialowej.

czwartek, 4 sierpnia 2016

Wcale nie czekamy na królewiczów - ulubione bohaterki literackie, które wzięły sprawy w swoje ręce.


Gdy byłam o wiele młodsza niż jestem aktualnie, marzyłam o tym że jestem księżniczką, mieszkam we wspaniałym zamku, a któregoś dnia przyjedzie po mnie książę na białym koniu, ale...  ja nie będę go chciała. Ucieknę ze stajennym, albo z piratem, albo z rabusiem... Z kimkolwiek, z kim mogłabym łamać zasady. W mojej głowie tworzyły się pełnometrażowe historie które w końcu kończyły się happyendem. Jako że od małego uwielbiałam czytać, bardziej utożsamiałam się z bohaterkami które nie oglądały się tylko na księcia, a szczytem ich marzeń nie jest wspaniały bal, taniec z tym jednym, a trzy dni później ślub (dlatego tak polubiłam Tianę z Księżniczki i żaby). Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić moje subiektywne zestawienie bohaterek, które nawet jeżeli marzyły o miłości postanowiły odstawić ją na dalszy plan, a skupić się bardziej na... no właśnie. Każda z z tych postaci to oddzielna historia, inne plany, marzenia i rzeczywistość.

wtorek, 2 sierpnia 2016

Podsumowanie czerwca.


Pierwszy miesiąc wakacji za mną. I zastanawiam się co o nim napisać, ale takie myślenie utrudnia mi bolący ząb, który dzisiaj został wyleczony, ale nadal daje o sobie znać.

W lipcu przeczytałam 7 książek, co mnie nie bardzo satysfakcjonuje, ale nie spędzilam tego miesiąca na czytaniu i podsumowywaniu liczby stron, bo takie wyliczenia nie bardzo mi się podobają. Jestem trochę sobą zawiedzona z innego powodu - moje wyzwanie serialowe stoi w miejscu, dopiero jeden serial za mną, a czasu coraz mniej. Dodatkowo w lipcu miały się pojawić 4 posty nieksiążkowe, podsumowanie filmowe, ale... No właśnie. Ale. Mogę obiecać tylko sobie i Wam że sierpień i wrzesień pod tym względem będzie o niebo lepszy. I wytrwać w tym przekonaniu.