października 2012 - Biblioteka pod Marcepanem

czwartek, 25 października 2012

Nicholas Sparks - 'Noce w Rodanthe" [recenzja 2]
Autor : Nicholas Sparks
Tytuł : Noce w Rondathe
Wydawnictwo: Słówko
Data wydanie: 2003
Ilość stron: 208
ISBN: 83-87834-09-2


Od dawna uwielbiam twórczość Nicholasa Sparksa. Moja przygoda z jego powieściami zaczęła się od „Jesiennej miłości”. Pamiętam do tej pory jak czytając, nawet nie zauważyłam jak się popłakałam. 
 „Noce..,” to jedna z mniej popularnych książek pisarza. Jednak nie odstaje ani trochę od „Jesiennej miłości” „Pamiętnika” czy „Twój na zawsze”.  
Historia przedstawiona jest jako opowieść starszej kobiety, która  przedstawia historię swojej prawdziwej miłości, o której nikt nie wiedział. I to jest zaskakujące. Nie podzieliła się z nikim swoimi przeżyciami, wszystko nosiła w sercu. Adrienne, która trzy lata wstecz rozstała się z mężem zostaje poproszona przez najlepszą przyjaciółkę, aby ta popilnowała pensjonatu, znajdującego się na niezwykłej wyspie Rodanthe. Tam poznaje byłego chirurga Paula Flannera, który w ciągu tych kilku dni, zmienia jej życie o 180 stopni. Adrienne poznaje smak prawdziwej miłości, dotyka uczuć których nigdy nie zaznała i wydaje się ze jest najszczęśliwszą kobieta na świecie. Jednak Paul musi wyjechać do syna . Obiecuje wrócić za rok, jednak Adrienne nie doczekuje jego powrotu. 
„Noce…” zaczęłam czytać w sobotni poranek, a przed południem książka była już skończona. Uśmiechałam się przez łzy i długo nie mogłam psychicznie oderwać się od tej powieści. Ciągle wracałam myślami do Adrienne i próbowałam postawić się w jej sytuacji.  Jej postać jest prawdziwym wzorem do naśladowania dla osób w jakiś sposób skrzywdzonych przez los. W tej książce zaskakuje mnie wszystko. Pod koniec łzy same napływają do oczu. Czytelnik jest pełny podziwu dla bohaterki, że wytrzymuje to wszystko co zesłał jej los. Bo kto by się mógł pozbierać po ogromnej stracie, która spotkała Adrienne? Na pewno nie ja. Czytając poznajemy bohaterkę jaką osobę powierzchownie słabą, cichą, jednak z drugiej strony odważną, dzielną, odpowiedzialną. Przez tyle lat ukrywała przed dziećmi i przed całym światem swoje prawdziwe „ja”, swoje uczucie.  A gdy w końcu postanowiła je wyznać… No właśnie. Ta scena jak najbardziej mnie zaskakuje. W czasie swojej opowieści była spokojna i pomimo łez historia była przedstawiona od a do z. 
Ksiązka jest idealna… na każdą chwilę, jak wszystkie opowieści Sparksa. Pomaga oderwać się od rzeczywistości, w pewien sposób odstresować, zapomnieć…  I z czystym sercem wystawiam 6/6.
Jutro zabieram się za film iii… zobaczymy jak to wyjdzie :)


wtorek, 23 października 2012

Listy do Julii




Jeżeli szukasz filmu który rozgoni wieczorne, ranne, popołudniowe lenistwo on jest idealny dla Ciebie. Film jest w stylu słodkiej komedii romantycznej, która, oczywiście musi skończyć się szczęśliwie. Nie jest z gatunku tych bardziej ambitniejszych dzieł , jednak nie należy też do tych sztucznych, słodkich i przereklamowanych.
Film opowiada o młodej dziewczynie Sophie, która wraz ze swoim narzeczonym postanawia wybrać się się w podróż przed/po ślubną do Werony. Marzeniem Sophie jest napisanie książki, która okazałaby się bestsellerem.. Jednak na miejscu jej narzeczony woli spędzać czas na zwiedzaniu winnic, spotkaniach z właścicielami restauracji. Gdzie Sophie samotnie udaje się pod balkon Julii Kapuletti, widzi zapłakane kobiety piszące listy i zostawiające przyczepione do ściany. Po pewnym czasie listy są przez  tzw.   ‘sekretarki Julii” . Sophie jest tym wszystkim zafascynowana. Gdy znajduję list, który tkwił w ścianie 50 lat, postanawia na niego odpisać. Nie spodziewa się ze ‘kobieta z listu’ za jej radą przyjedzie do Włoch żeby… znaleźć dawnego ukochanego ! Vanessie będzie towarzyszyć nieprzyjemny wnuk… który. I w tym tkwi cała tajemnica. Żeby dowiedzieć się co będzie dalej, należy obejrzeć film.
Film kończy się szczęśliwie, jest dosyć przewidywalny, ale idealny na poprawę humoru.   Możemy wcielić się w postać Sophie i wraz z nią przeżywać poszukiwania dawnego ukochanego Vanessy, co wcale nie będzie takie łatwe jak wszystkim się wydaje.





niedziela, 21 października 2012

Joanna Chmielewska - (Nie)boszczyk mąż [recenzja 1]
Joanna Chmielewska- (Nie)boszczyk mąż
Autor : Joanna Chmielewska
Tytuł: (Nie)Boszczyk mąż
Opis na okładce: "Jeść albo nie jeść - oto jest pytanie?! (Nie)Boszczyk mąż wprowadza nas w zawiłości zbrodni... gastronomicznej. Perypetie studentki prawa, jej świetnie gotującej ciotki i łasego nie tylko na pieniądze wuja wikłają się w przezabawny splot obyczajowo-romansowo-kryminalny."

Od zawsze podobała mi się twórczość Chmielewskiej, jednakże, nie upatrywałam specjalnie jej powieści. Książkę poleciła mi bibliotekarka, jako przyjemną lekturę na piątkowy wieczór. Po przeczytaniu pierwszej strony : wpadłam ! Książka wciągnęła mnie do tego stopnia że nie byłam w stanie zrobić nic, dopóki nie przeczytałam ostatniego wyrazu.
"(Nie)Boszczyk mąż" to opowieść o Malwinie, zonie biznesmena, która nie chcąc dopuścić do rozwodu postanawia go zabić. Jednakże, na osobę nie grzeszczącą inteligencją, jej pomysły są wręcz komiczne. Malwina ucieka się do różnych sposobów : chcę by męża zabili bandyci, którzy ukradli by mu samochód, postanawia otruć go ziołami obcego pochodzenia. I może by jej się udało, gdyby nie rezolutna siostrzenica Justynka, która kontroluje całą sytuacje.
Książka jest lekturą, naprawdę godną polecenia. Przy książce można uronić niejedną łzę - ze śmiechu !


@templatesyard