Dziewczyna na Time Square


Autor : Paullina Simons
Wydawnictwo : Świat Ksiązki
Ilośc stron : 479



Nota od wydawcy :: Nowojorskiej studentce Lilly Quinn brakuje pieniędzy, zerwała z chłopakiem, ma problemy na uczelni. I nagle jej życie nabiera niepokojącego tempa : zanika jej współlokatorka  Amy, a los na loterii przynosi fortunę. Lecz ta, wiadomo, kołem się toczy i Lilly nie będzie miała czasu by nacieszyć się pieniędzmi, bo za drzwiami czeka na nią złowroga niespodzianka… Paullina Simons po mistrzowsku opowiada niezwykłą, choć jakże życiową historię dziewczyny, która musi podjąć walkę o szczęście swoje i najbliższych skrywających ponure tajemnicę. 



Paullina Simons urodziła się w Leningradzie, więc można powiedzieć ze jest prawie naszą sąsiadką i to widać w jej książkach. Wychowała się w Nowym Jorku.  Jest autorką sagi o losach Tatiany i Aleksandra.

Książka na początku zbytnio mnie nie przyciągała do siebie. Ale gdy tylko zaczęłam zagłębiać się w historie Lilly, wpadłam po uszy!  Książkę przeczytałam jednym tchem. 

Lilly naprawdę staje się poszkodowana przez los. Matka nie zwraca na nią uwagi, nawet  po tym, jak zachorowała na raka, możliwe ze jej brat związany jest z zaginięciem jej najlepszej przyjaciółki i zarazem współlokatorki…  Można powiedzieć że bohaterce wszystko się wali. Ale … zakochuje się. I chociaż wątek miłości na początku wydawał mi się tandetny, nudny okazał się bardzo interesujący, jednak nie doprowadzony do końca. 


W książce pani Simons pojawia się wspomnienie o Polsce, a dokładnie o czasach II wojny światowej. Jako, ze mam słabość do opowieści podchodzących z bliskiej nam historii , powieść jeszcze bardziej mnie zaintrygowała. Babcia głównej bohaterki pokazała swoją dramatyczną historię i chociaż na początku wydaje nam się niedołężną i trochę zwariowaną staruszką, w końcu rozumiemy dlaczego nawet boi się wychodzić z domu. Jednak nawet jej historie są w pewnych miejscach zbyt koloryzowane oraz niewiarygodne. Przynajmniej ja nie potrafię sobie czegoś takiego wyobrazić. Ale co chwile słyszmy co się działo w obozach śmierci. 

Wracając do wątku miłości – Spencer wydaje się nam na początku kimś nieodpowiednim dla Lilly. Jednak pomimo różnicy wieku połączyło ich gorące uczucie. I kiedy czytamy, jak on trwa przy niej pomimo szykanowania przez jej rodzinę, pomimo jej choroby to naprawdę wzrusza. Bo kto z nas nie chciałby poznać swojej drugiej połówki? Kogoś kto będzie z nami w zdrowiu i chorobie? I na przykładzie Lilly można się przekonać ze prawdziwą miłość poznaje się przypadkiem. Bo Spencer prowadzi dochodzenie w sprawie  zaginięcia Amy, gdzie z ta sprawą związany jest Andrew, brat Lilly. 



Książka jest pełna niespodzianek, zagadek oraz zwrotów akcji których nawet się nie spodziewacie.  Nie czytałam sagi autorstwa pani Simons, ale po zapoznaniu się z treścią „Dziewczyny…” zamierzam to zrobić już niebawem. 




CONVERSATION

2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawa recenzja ;) Myślę, że skuszę się na przeczytanie tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chętnie przeczytam tę powieść ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń