Córeczka tatusia

zródło : lubimyczytac.pl

Autor: Mary Higgins Clarck
Liczba stron : 312
Wydawnictwo : Prószyński i S-ka.


Książkę skończyłam czytać 3 minuty temu. I jestem nie oczarowana, zachwycona, a nawet mogę powiedzieć że się w niej zakochałam. Nie przepadam za kryminałami, przynajmniej tymi gdzie na każdej stronie spotkać możemy całe morze krwi. Jednak kryminały pani Clark czyta się łatwo, szybko i przyjemnie. Jak do tej pory zapoznałam się z jedną powieścią tej autorki a dokładniej „Dwa słodkie aniołki”. Pomimo tego, że przeczytałam ją kilka lat temu, do tej pory pamiętam co się wydarzyło. Jednak po tamtej powieści zrezygnowałam z czytywania dzieł tej aktorki. W tym momencie żałuje bardzo mojej ówczesnej decyzji. Moim celem staje się zapoznanie z całą twórczością pani Higgins Clark i mam nadzieję dokonać tego już w tym roku.

Młoda Andrea Cavanaugh zostaje zamordowana przez miejscowego „casanovę”, Roba Westerfieldem. Dzięki zeznaniom siostry zabitej, Ellie, zostaje skazany na 23 lata więzienia. Jednak czas szybko mija i nadchodzi czas zwolnienia warunkowego mordercy. W dodatku jego rodzina utrzymuje, iż ich kochany syn jest niewinny, a całą winę zwala na Paula, bezbronnego mężczyznę, który w dzieciństwie podkochiwał się w Andrei.

Wszystkie te wydarzanie głęboko zapadły w pamięć małej Ellie i pomimo upływu czasu wciąż bolą. Rozpadła się jej rodzina. Matka zmarła na marskość wątroby, a z ojcem nie widziała się prawie 20 lat. Gdy kobieta dowiaduje się że Rob ma zostać warunkowo zwolniony z więzienia, postanawia wrócić do miasta, w którym to zmieniło się jej życie. Wyrusza ona w niezwykłą wędrówkę po tajemnicach przeszłości. Odkrywa fakty, o których nikt nie miał pojęcia, oraz demaskuje prawdziwe oblicze Roba Westerfielda. Czy jest on naprawdę niewinny, czy też jest socjopatą, któremu morderstwo sprawia nieopisaną satysfakcje? Bohaterka spotyka ludzi którzy służą ogromną pomocą, oraz takich którzy zrobiliby wszystko, aby ją pogrążyć. Nie uciekają się nawet od podpalenia mieszkania.  Trudno zrozumieć że wszystko wyjaśnia się dzięki pomocy łańcuszka, o którym tylko Ellie pamiętała. Dwadzieścia trzy lata temu ta opowieść była brana jako fantazje zszokowanego dziecka.

Książkę „pochłonęłam” w ciągu 4 godzin. Czyta się ją szybko, co jeszcze bardziej sprawia że powieść jest bardzo komunikatywna. Autorka ma prawdziwy talent którym dzieli się ze światem. Ja osobiście jestem z tego powodu bardzo wdzięczna. „Córeczka tatusia” to powieść która pokazuje prawdziwą tragedię bliskich zamordowanych. Ukazuje co czują oraz jak taka tragedia może zniszczyć jej życie, zmienić je nieodwracalnie.  Autorka wprost doskonale dobrała charaktery postaci. Rob, jako arogancki, szarmancki chłopak z bogatej rodziny, okazuje się być socjopatą. Według mnie była to najbardziej fascynująca postać w całej powieści. Do samego końca wahałam się czy to bohaterka ma racje, czy też Rob jest niewinny, Dopiero zakończenie okazało się wszystko wyjaśnić.

Autorka do samego końca trzyma czytelnika w ogromnym napięciu. Do ostatnich kart nie wiemy jak wszystko się zakończy. Z zapałem śledziłam kolejne strony powieści, aby jak najszybciej dotrzeć do zakończenia. W pewnym momencie miałam ochotę przewrócić te kilkadziesiąt stron, aby tylko dowiedzieć się, jak zakończą się losy bohaterki. Nie sądziłam ze właśnie te ostatnie momenty opisane przez autorkę sprawią, że będę nerwowo zaciskać pięści na kocu. Wszystko opisane jest w sposób „czysty”, czyli nie ma wszędzie morza krwi, która oblepia ciała wszystkich bohaterów. Takie książki obrzydzają mnie i od razu odkładam je na bok.

Reasumując, podsumowując moje wywodu : powieść polecam. Kryminały pani Clark są dla wszystkich : i tych młodszych i tych starszych. W pewnym stopniu przypomina ona panią Agate Christe. Powieści obu pań podbijają serca czytelników w każdym wieku. Gorąco zachęcam do przeczytania akurat „Córeczki tatusia”, zwłaszcza jeżeli dopiero rozpoczyna się przygodę z powieściami pani Clark.


Przeglądając blogi zauważyłam ze wiele osób robi tak zwane podsumowania. Postanowiłam spróbować i ja, jednakże nie wiem co mi z tego wyjdzie. Długo zastanawiałam się co można 'podsumować'. W lutym przeczytałam wiele dobrych powieści i do tych najlepszych należą zdecydowanie : "Córeczka tatusia" Marry Higgins Clark, "Spętani przez bogów" Josephinne Angellini, "Motyli" Laure Hale Anderson, oraz "Wampir z m-3" Andrzeja Pilipiuka. Na blogu nie mam zamieszczonych recenzji wszystkich powieści. Z lutego mam zaległe jeszcze dwie, jednak nie chciałam publikować ich w marcu. I zdradzę tylko, że jedna z książek wielce mnie rozczarowała. Nie spodziewałam się ze można opublikować aż coś tak złego. Nie wiem czy ktokolwiek spotkał z powieścią polskiej autorki Joanny Rybak pt "Klan nieśmiertelnych". W porównaniu z tym "dziełem", opowieść o wilkołakach ma jednak pewne plusy które przedstawię już niebawem. Jednakże więcej będzie tych negatywnych niż pozytywnych cech. Wracając do podsumowania:  lutym opublikowałam 9 recenzji, co dla mnie wydaje się sporym osiągnięciem, zwłaszcza że mam w tym roku maturę i zdecydowanie więcej czasu spędzam na biologią i matematyką. Jednak nie staram się zapominać o czytaniu, bo to pozwala mi się oderwać od rzeczywistości, zatopić w marzeniach i choć przez chwilę zapomnieć o tym, co czeka mnie w maju. Tak patrząc na to co napisałam, mam ochotę długo przetrzymać klawisz "backspace" i wszystko skasować, ale po głębszym zastanowieniu doszłam do wniosku ze nic lepszego nie napisze. Moje do wielkie podsumowanie lutego przekształciło się w mały wywód moich myśli i opinii. No cóż, mam nadzieję że kiedyś się to poprawi. Pozdrawiam wszystkich którzy czytają tego bloga i (mam nadzieję) ze sprawia im to przyjemność. Nie prowadzę go dla komentarzy  Chciałam tylko podzielić się moją opinią z innymi czytelnikami, zachęcić ich do przeczytania pewnych powieści, odradzić inne. Jednak wiem sama po sobie, że jednej osobie powieść może się podobać, innej nie. Każdy sam musi się przekonać czy czytanie książki będzie dla niego przyjemnością, czy też męczarnią. Pozdrawiam i życzę miłego weekendu szczególnie maturzystom, którzy w większości spędzą go nad książkami, ale będą robić tego dla czystej przyjemności :)

CONVERSATION

4 komentarze:

  1. Rzadko czytam kryminały, ale na ten może się skuszę. Jeszcze nie czytałam nic z książek autorki i chętnie to nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam za kryminały, ale zawsze lubię próbować czegoś nowego, więc chętnie to zrobię. Moja siostra również zdaje maturę w tym roku, mnie czeka to dopiero za dwa lata. :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy raz słyszę o tej książce, ale muszę przyznać, że bardzo mnie zaciekawiłaś i będę miała ją na uwadze w wolnej chwili.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja usłyszałam o Mary Higgins Clark kilkanaście lat temu, gdy telewizja publiczna emitowała cykl filmów pełnometrażowych na podstawie jej powieści. Pamiętam "Zatańcz z mordercą" i "Sen o nożu", bo wywarły na mnie największe wrażenie. Czytałam dwie z powieści autorki, też ładnych kilka lat temu: "Zanim się pożegnasz" i właśnie "Córeczkę tatusia". Muszę przyznać, że ta druga spełniła wszelkie moje oczekiwania. Sama czekam, aż w ręce wpadnie mi "Zatańcz z mordercą", bo już po filmie wiem, że książka będzie po prostu mocna. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń