Blask Księżyca


Autor : Rachel Hawthorne
Liczba stron : 271
Wydawnictwo : Amber

Sama nie wiem dlaczego sięgnęłam po tę powieść. Stała sobie na półce w bibliotece, cienka, z ciekawym tytułem,  okładką i interesującym opisem. Pomyślałam sobie „czemu nie”, coś lekkiego, aby oderwać się na chwilę od literatury II wojny światowej. Jednak ta powieść nie była najlepszym wyjściem. Wynudziłam się przy niej okropnie, jednak czytać nie przestałam mając nadzieję że w końcu coś się zacznie dziać. Nadzieja matką głupich, jak to mówią.

Zacznę od początku : bohaterką jest nastoletnia Kayla. Kiedy była mała, leśnicy zastrzelili jej rodziców, biorąc ich za wilki. Dziewczyna trafiła do rodziny zastępczej. Za radą psychologa przyjechała do tego tragicznego miejsca, aby uporać się ze swoimi problemami. Rok później wróciła, aby przystąpić do grupy przewodników. Poznaje tam tajemniczego Lucasa. Razem z kilkoma innymi wyszkolonymi do tego przewodnikami , muszą zaprowadzić grupę profesora Keane’a, w miejsce, gdzie spokojnie będą mogli przeprowadzać swoje badania. Podczas tej wędrówki, Kayla dowiaduje się prawdy o sobie.  Jak to wszystko zniesie? Okazuje się, ze jest jedną z wilkołaków, a dokładniej Strażników Nocy. Jednak to nie koniec niespodzianek. Gdy bohaterka dowie się jednej tajemnicy, uaktywni lawinę. Co chwila będzie spadać na nią jakaś „nowość”, która będzie dla dziewczyny mniej lub bardziej korzystna.

Po przeczytaniu opisu z okładki, który był trochę inny niż ten mój, stwierdziłam ze może być to ciekawa lektura. Jednak się bardzo zawiodłam. Dlaczego? Po pierwsze : bohaterowie. Kayla na początku wydawała się skromną dziewczyną, typową, zagubioną nastolatką po przejściach. Nie wywyższała się, nie zadzierała nosa. . Idealna bohaterka gatunku paranormal romance. Jednak to wrażenie nie zostało u mnie długo. Po kilkunastu stronach okazało się w jakim byłam błędzie. .Dziewczyna uważała się za bardzo poszkodowaną przez los, biedną i nieszczęśliwą. Potem, gdy dowiedziała się ze jest wilkołakiem, zrobiła się jeszcze bardziej nieznośna. Sztuczna duma, wywołana przekonanien jest wspaniała, wielka i pod pewnym względem wybrana. Nie znoszę tego typu postaci. Są sztuczne i według mnie utrudniają tylko czytanie powieści.

Motyw miłości. Opis znajdujący się na okładce, zapowiadał że dziewczyna będzie musiała wybrać między dwoma mężczyznami. I będzie musiał zdecydować, kto jest jej bratnią duszą. Jednak nic takiego w całej powieści miejsca nie miało. Rozumiem ze jest to pierwsza część serii, jednak gdyby nie ten opis, czytelnik nie wiedziałby nic o trudnym wyborze bohaterki.  Brata Lucasa, poznaliśmy ze złej strony i autorka nie poświęciła zbytniej uwagi jego postaci. Nie potrafiła przedstawić bohatera, który był podobno jedną z kluczowych postaci powieści. Bohaterka wcale nie musiała wybierać. Lucas był przy niej cały czas, nocowali oboje w lesie, spędzali razem czas kąpiąc się w rzece czy jeziorze, aż do czasu jej przemiany. Ale ani w tym nic romantycznego, ani  ekscytującego. Możliwe że książka była adresowana do dwunasto- i trzynastolatków.  Przyznam, ze kilka kartek przerzuciłam nawet ich nie czytając. Nic nie straciłam, ponieważ nie wnosiły one nic do całej historii. Okazało się, ze doskonale wiem co się dzieje, bez przymusu wracania do opuszczonych stron. Powieść nie dała mi więc opisu wielkiej, romantycznej miłości, na którą tak czekałam. Według mnie, ten wątek został rozwinięty dosyć szybko, biorąc pod uwagę długość historii oraz to, ze „Blask Księżyca” rozpoczyna serie. Domyśleć się można że w następnych częściach bohaterów napotkają wielkie komplikacje miłosne, rozstania i powroty co wcale nie jest takie ekscytujące, a już przynajmniej nie dla mnie przynajmniej dla mnie.

Bohaterowie drugoplanowi  nie są zbyt dobrze przedstawieni. Autorka skupiła uwagę na dwóch głównych postaciach : Kayli i Lucasa.  Inni, pomimo obecności czołowej pary, dosyć dużo wnoszą do powieści. Bez nich, akcja nie byłaby chociaż w minimalnym stopniu ekscytująca. Autorka zbytnio nie dopracowała swojego pomysłu. Może jest i dobra dla niezbyt wymagających czytelników, ale nie dla osób , które od lektury oczekują ‘tego czegoś’. Nie mam nic przeciwko ‘paranormal romance’, lubię czytać powieści tego typu, jednak coraz trudniej można spotkać dobre historie. Coraz więcej z nich, to sieczka, gdzie główni bohaterowie są najważniejsi, a inne wątki prawie się nie liczą.
Po kontynuacje na pewno nie sięgnę. Uważam, że czytanie kolejnych pozycji z tej serii, byłoby stratą czasu. Wolę poświęcić czas, na bardziej produktywną lekturę. 

Książka przeczytana w ramach wyzwania : Paranormal Romance 

CONVERSATION

2 komentarze:

  1. Kiedyś chciałam po nią sięgnąć, jednak teraz już nie mam na nią chyba ochoty:)

    OdpowiedzUsuń
  2. No cóż, nie miałam jakiejś wielkiej ochoty na przeczytanie tej książki więc nie będę tego żałować. Tym bardziej, że twoja recenzja nie zachęca do przeczytania. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń