Kraina Chichów


Autor : Jonathan Carroll
Liczba stron : 267
Wydawnictwo : Rebis

Najpierw chciałam podziękować Ksi za ta książkę. Nie spodziewałam się ze wciągnie mnie aż tak, że przeczytam ją w ciągu jednego wieczora. Jeżeli już zaczniecie czytać, nie oderwiecie się. Przynajmniej ja tak miałam. Książka okazała się wspaniałym oderwaniem od rzeczywistości, codziennych problemów. Żałuje, ze wcześnie nie spotkałam się z twórczością pana Carolla. Aż wstyd się przyznać, ale było to moje pierwsze spotkanie z jego powieścią. No i nie ostatnie. Zamierzam poznać więcej dzieł tego wspaniałego autora. Zapraszam też do przeczytania recenzji Kasi również o „Krainie Chichów”. Znajdziecie ją tutaj.

Uwielbienie często może doprowadzić do nieszczęścia, o czym przekonuje się bohater „Krainy Chichów” Tomasz Abbey. Jest on skromnym nauczycielem angielskiego, synem sławnego aktora i wielbicielem twórczości Marshalla France'a. Tomasz postanawia coś zmienić w swoim życiu. Bierze półroczny urlop i postanawia napisać biografię swojego ulubionego autora. Pomaga mu Saxony urocza lalkarka, którą poznał w antykwariacie. Również tak jak główny bohater, uwielbia Marshalla France’a. Po pewnym czasie wywiązuje się między nimi romans. Oboje postanawiają wyjechać do rodzinnego miasta pisarza, aby tam stworzyć jego biografię, Spotykają tam córkę Marshalla – Annę, oraz wiele innych mieszkańców Gallen. Saxony i Tomasz nawet nie spodziewają się, co ich tam spotka. I pomimo pozorów, nie będzie to wcale miłe.

Fabuła powieści była dla mnie bardzo wciągająca, chociaż początkowe rozdziały mnie osobiście nudziły. Jednak w momencie wyjazdy bohaterów do Gallen, akcja zaczyna się rozkręcać. I to powieść zaczęła mnie mocno „trzymać”. I nie pozwoliła mi iść spać dopóki nie przeczytam ostatniego zdania.  Powieść jest bardzo tajemnicza. Niekiedy mieszkańcy powiedzą jedno zdanie, słowo za dużo, co sprawia że czytelnik zaczyna dociekać o co w tym wszystkim chodzi. I czyta dalej, szukając wyjaśnienia zagadki. Z czasem wszystko się komplikuje i miesza, nie wiadomo o co chodzi gallenczykom. Bo czy można cieszyć się z śmierci małego chłopca? Albo wiedzieć czy na pewno umrze? Saxony i Tomaszowi wydaje się to bardzo podejrzanie, jednak nadal zajmują się pisaniem biografii Marshalla. Prawda spada na czytelnika jak grom z jasnego nieba. Nagle dowiaduje się wszystkiego, wie co mieli na myśli mieszkańcy, oraz dlaczego Anna tak nalega, aby jej ojciec przedstawiony był w sposób bardzo realistyczny. Jednak to nie zmniejsza chęci do czytania, a wręcz sprawia, ze coraz bardziej chcemy poznać zakończenie historii. Przynajmniej tak było w moim przypadku.
Narratorem powieści jest Tomasz Abbey, co bardzo mi się spodobało. Taka narracja pozwala bliżej poznać bohatera, zrozumieć motywy jego działania, wejść w jego skórę i z nim przeżyć wszystkie przygody. Jednak pomimo tego, w pewnym momencie nie mogłam zrozumieć postępowania bohatera. W jednym momencie mówi że kocha dziewczynę, a chwilę potem zdradza ją, podczas jej nieobecności. Przez prawie cały czas jego pobytu w Gallen zdradzą tą, którą tak bardzo kocha. Możliwe, ze jego zachowanie bardzo mnie zraziło dlatego że dla mnie w związku zaufanie, szczerość i wierność są najważniejsza. Nie powinno się ingerować w uczucie innych, tak jak zrobiła to Anna, oraz pozwalać aby ktoś wszedł w związek z butami i wszystko popsuł. Jednak bohater później zrehabilitował się w moich oczach, ale zawsze czułam do niego nić sympatii, nawet podczas jego notorycznych zmian. I zdradziłam fragment fabuły, jednak zrobiłam to, aby zachęcić wszystkich jeszcze bardziej do przeczytania „Krainy Chichów”.

Moją ulubioną bohaterką była Saxony. I może z powodu jej imienia, po przeczytaniu kilka pierwszych kartek, wyobraziłam sobie ze cała akcja dzieje się na początku XX-o wieku. Długo zajęło mi przestawienie się na to, iż wydarzenia rozgrywają się w czasach nam współczesnych. Możliwe ze zmyliło mnie też imię i nazwisko autora, które dla mnie brzmi staro angielsko. Jednak wracając do bohaterki – od początku zawładnęła ona moim sercem. Współczułam jej bardzo, gdy Tomasz ją zdradzał i to z jej powodu nie jestem mogę odżałować zakończenia. Saxony była wsparciem dla Abbey’a, towarzyszyła mu i pomagała, chociaż nie potrafił tego z początku docenić. Sam Tomasz budził sympatię, chociaż na początku wyglądał na ofermę i ofiarę losu. Dopiero potem pokazał swoje prawdziwe oblicze. Nie przestraszył się prawdy, był bardzo inteligentny. I to nie sercu zaufał, co sprawiło, ze książka skończyła się dla mnie zaskakująco oraz niesprawiedliwie. Jednak ten spektakularny koniec właśnie zachęcił mnie do kolejnych powieści Caroll’a.  Anna, córka Marshall’a France’a nie wzbudziła mojej sympatii. Mogę nawet powiedzieć, że była czarnym charakterem. Już od samego początku nie przypadła mi do gustu, jednak po tym, co zrobiła, zniechęciła mnie do siebie całkowicie i nic nie mogło tego naprawić. Potrafiła doprowadzić do tego, aby jej racja była najważniejsza, miała dominujący charakter co sprawiało, ze wszyscy się jej słuchali. Pomimo wszystkiego, gdyby nie była sobą, powieść nie byłaby sobą. Anna nadała „Krainie Chichów” właśnie tej nuty tajemniczości.

Powieść Caroll’a to powieść idealna. Jest to w pewnym sensie i kryminał i romans. I niech was nie zrazi to, iż z początku akcja rozwija się powoli. Warto przemęczyć się te kilka początkowych rozdziałów, aby potem rozkoszować się resztą ,tą najbardziej fascynującą, tajmeniczą, ekscytującą i wstrząsającą. Po tej lekturze miałam tzw. „kaca książkowego”. Nie mogłam zacząć czytać niczego innego, a jak już sięgnęłam po inną książkę, nie mogłam się na niej skupić, ponieważ według moich odczuć nie dorównywała ani trochę „Krainie Chichów”.

Reasumując, gorąco wam polecam powieści Jonathann’a Caroll’a. Spędzicie bardzo miłe chwile, a cała historia na długo zostanie w waszej głowie. I mam nadzieję, ze tak jak ja, będziecie ją miło wspominać. jest to idealna pozycja dla wielbicieli grozy, humoru oraz absurdu.


Czytanie książki jest, przynajmniej dla mnie, jak podróż po świecie drugiego człowieka. Jeżeli książka jest dobra, czytelnik czuje się w niej jak u siebie, a jednocześnie intryguje go, co mu się tam przydarzy, co znajdzie za następnym zakrętem. A jeżeli książka jest marna, przypomina przeprawę przez Secaucus w New Jersey: cała okolica cuchnie i człowiek żałuje, że w nią w ogóle zabrnął, ale skoro już tak się stało, zamyka okna i oddycha ustami, żeby jakoś dotrwać do końca.

CONVERSATION

1 komentarze:

  1. Jak dla mnie akcja troszeczkę się za wolno rozwija i na początku strasznie nie lubiłam Tomasza. Wydawał mi się taką ofiarą losu, żyjącą w cieniu swojego ojca. Nie potrafił nic zrobić dla siebie w życiu i żył w szarej codzienności. Później po kilku spotkaniach z Saxony przekonałam się do niego. Książka jest genialna, zdecydowanie dołączyła do grona moich ulubionych. A Anna właśnie to jest moja ulubiona postać z książki. Wie jak zmanipulować ludzi aby dostać to czego oczekuje i nie lęka się porażki. Omotała sobie Tomasza wokół palca i wiedziała, że zrobi dla niej wszystko. Jeżeli już czegoś chciała to zawsze to wywalczyła. Bardzo mi się podobała jej determinacja względem tego na czym jej najbardziej zależało. Może i nie grała fair i popełniła kilka poważnych błędów mnie mniej jednak w mojej głowie zawsze pozostanie w pozytywnym świetle.


    Strasznie się cieszę, że Ci się książka podobała ;)

    OdpowiedzUsuń