Księżniczka Wampirów


Autor : Alexandra Harvey
Liczba stron : 254
Wydawnictwo : Akapit Pres

Do przeczytania zachęcił mnie sam tytuł „Księżniczka”. Coś mi zostało z dzieciństwa, kiedy to chciałam być wspaniałą księżniczką, wróżką, elfem i wszystkimi pięknymi istotami naraz. W sumie to chciałam być i czarnym charakterem, córką piratów, zaklętą dziewczyną… Przez te moje dziecinne marzenia mam ogromny sentyment do powieści nawiązujących do magicznych  oraz niezwykłych postaci. A już sam tytuł z tym magicznym dla mnie niegdyś słowem… Nie mogłam się powstrzymać. Jednak przez pewien czas powieść czekała na przeczytanie. Dlaczego? Powodem był brak czasu, ogrom materiału, który chcąc, nie chcąc musze ogarnąć. No i cos mnie odpychało. A co dokładnie? Wampiry. Po euforii „Zmierzchu” sceptycznie podchodziłam do każdej książki tego rodzaju. No ale w końcu powiedziałam sonie : co ma być to będzie.

Solange należy do starego rodu nieśmiertelnych. Jest ukochaną siostrzyczką swoich braci. Jednak w jej rodzinie bycie wampirem jest uwarunkowane genetycznie. W wieku 16 lat, człowiek umiera, aby na nowo narodzić się wampirem. Taki los czeka dziewczynę. Czas przemiany nadchodzi wielkimi krokami. Trzeba powiedzieć ze jest pierwszą osobą płci żeńskiej, urodzoną w swojej rodzinie od setek lat. W dodatku Solange wcale nie czeka z utęsknieniem na swoje urodziny, brzydzi ją sama myśl że miałaby wypić krew. Nie przepada za imprezami, woli siedzieć w swojej szopie, przy kole garncarskim.
 Lucy  Hamilton natomiast jest zwykłą śmiertelniczką, tak jak jej rodzice. Od dzieciństwa zna tajemnice Drake’ów, a Solange to jej najlepsza przyjaciółka. Ma rodziców, którzy nie lubią „śmieciowego jedzenia” i wciskają w dziewczynę tofu. Jest ona odważna, wyszczekana, gadatliwa. Przypomina odrobinę bohaterkę w stylu „co to nie ja”, jednak w tym przypadku wybaczam, ponieważ taki ma charakter. Jest wybuchowa, zabawna i energiczna. Nadaje całej powieści pewną nutę humoru.

Ród Drake’ów a bardzo fascynująca historię, oraz związana jest z nimi przepowiednia, która ma odmienić „życie” wszystkich nieumarłych. Jest związana właśnie z Solange, czego dziewczyna nie może znieść. Wraz z przepowiednią spada na nią ogrom wielbicieli, którzy albo pragną jej ręki, albo śmierci. I wszyscy są okropni. No bo która dziewczyna chciała by dostać w prezencie od chłopaka bijące serce sarny? Aż na samą myśl mam dreszcze obrzydzenia. Tak jak Solange. W dodatku przeraża ją fakt samej przemiany, bo co jeżeli się nie obudzi. No tak, umrze. Nie byłaby to historia miłosna bez zakochanych. I tutaj autorka dała nam aż dwie pary. Pierwsza z nich, która wydaje mi się mniej interesująca, pomimo tego że i Lucy i Solange przypadły mi do gustu, jest związek tej pierwszej z bratem przyszłej wampirzycy, Nickiem. Para na początku się nie lubi, a wszystko zmienia się w chwili pocałunku, który miał uratować życie Lucy. I od tego się zaczęło. Chyba każdy potrafi domyślić się dalszej części.

Kolejną parą jest Solange i Kieran, który początkowo chciał zabić dziewczynę. Należy od do tajnej organizacji „Helios Ra”, która ma za zadanie ‘zniszczy’ wampiry. Nienawidzi ich, bo podobno zabili mu ojca. Jednak gdy nadchodzi czas, pomaga Solange. I to co razem przeżywają bardzo ich do siebie zbliża. Historia tej pary wydaje mi się o wiele bardziej romantyczna niż  w przypadku Lucy i Nicholasa. Jednak znam osobę która związek panny Drake uważała za nudny i flegmatyczny.

Książka napisana jest w dosyć dziwny, a zarazem fascynujący  sposób. Jeden rozdział jest opowiadany z perspektywy Lucy, następny z Solange. Podobało mi się to, jednak wolę jak autorka skupia się na jednej postaci. Jednak w tym przypadku wyszło to zadziwiająco dobrze. Pani Harvey zadbała o to, aby każda z bohaterek opowiadała o kolejnych wydarzeniach, czyli nie powtarzała tego co zdarzyło się we wcześniejszym rozdziale. Było to ogromnym plusem, ale jednocześnie mnie strasznie nudziło. Nie było elementu zaskoczenia, bo wiedziałam co dzieje się i z Solange i z Lucy. Autorka nie zapewniła tej nuty tajemniczości, która powinna cechować powieści tego typu. Sprawiło to ze nie raz odkładałam powieść na bok, bo byłam świadoma tego, że po przeczytaniu tych kilku stron, dowiem się co dzieje się z każda bohaterką. O ile bardziej ekscytujące by było, gdyby czytelnik mógł śledzić losy jednej z głównych postaci, a domyślać się, co się stało z drugą. Wtedy obecny byłby i element zaskoczenia i ta nutka tajemniczości i odrobina grozy.
„Księżniczka wampirów” to typowa powieść dla nastolatek, jednak ja pomimo moich 18 lat, nadal czuje się młodo. I czytam. W sumie czytam wszystko co wpadnie mi w ręce, bo jest to moje ulubione zajęcie. Wracając do powieści, rozpoczyna ona serie pt. ‘Kroniki Rodu Drake’ów”. Zamierzam po nie sięgnąć. Czeka już na mnie druga i trzecia część. Czy polecam? Tak, można przeczytać, jednak nie oczekujmy fanfar. Pomysł był dobry, wykonanie po części też. Sposób ukazania akcji z perspektywy dwóch postaci był dobrym pomysłem, jednak nie przemyślanym. Mam nadzieję że w przyszłych częściach będzie już tylko lepiej :)


CONVERSATION

3 komentarze:

  1. Ostatnio obrazilam sie na wampiry, ale dam im szanse.
    Obserwuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam wszystkie książki z tej serii, jednak nie wywarły one na mnie żadnego wrażenia. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mam ochoty na nią, myślę, że wampiry mnie już nie interesują:)

    OdpowiedzUsuń