Jeden kierunek ruchu


Autor : Joanna Chmielewska
Wydawnictwo : KOBRA
Ilość stron : 121

 „ONA mówi ze miłość idzie drogą, która ma jeden kierunek ruchu”

Kiedy ostatnio byłam w bibliotece, w oczy rzuciła mi się właśnie ta książka. Przy innych powieściach pani Chmielewskiej wyglądała nikło. Mała ilość stron sprawiła że lektura była prawie że niewidoczna. Jednak coś kazało mi ją dostrzec. Nawet nie czytając opisu, wzięłam ją ze sobą. Dzisiaj, w ramach przerwy w świątecznych porządkach, postanowiłam ją przeczytać. Najpierw jednak zapoznałam się z wiadomością od autorki. I co się okazało? Że ta powieść to nie jest kryminał. Nie jest to także komedia. A więc co? Według autorki jest to „krwawy dramat serca”.
Powieść pisana jest w formie listów. Adresatem jest Ukochany Właściciel, którego imienia nie znamy, a nadawcą : Skoda. I nie jest to żaden pseudonim, tylko marka samochodu. Stęsknione auto pisze listy do swojego Właściciela. Nie może znieść, ze podczas jego nieobecności kierują nią ONA, czyli dziewczyna jej ukochanego Pana. Skodzie nie odpowiada to, ze nawet wozi ją do warsztatu i raz  na jakiś czas robi dziewczynie na złość.

Po przeczytaniu kilku pierwszych stron stwierdziłam ze musi być komedia, autorka musiała się pomylić. Wielbiący swojego właściciela samochód, przypomina do złudzenia opętaną miłością kobietę. Czytając listy, pisane  notabene przez samochód można było się uśmiać. Jednakże, zaślepiony pojazd nie widzi prawdy. Bo kim jest naprawdę jej Właściciel? Czy rzeczywiście tak kocha Skodę, że poza za nią nie widzi żywego świata? Co zrobi, gdy dowie się prawdy?
Nie będę pisała tutaj spoilera, bo nie na tym polega moje rola. Chcę was zachęcić do sięgnięcia po „Jeden kierunek ruchu”, szczególnie dziewczyny. Autorka w sposób idealny, jednak za pomocą pewnych metafor opisała miłość. Nie taką zwykłą, szczęśliwą, wieczną, ale odtrącaną i powoli zapomnianą. Taką, która spotkać może, lub spotkała, każdą z nas.

Zaskakująca jest puenta. Skoda, jej postać, to tylko metafora. Czytając powoli uświadamiamy sobie, ze jest to zbiór autentycznych listów, pisanych do swojego teraźniejszego partnera. Zmienione jest tylko zakończenie, bo (SPOLIER) historia kończy się jednak szczęśliwie, dla Skody i JEJ.

Reasumując : gorąco polecam powieść. Nie tylko ze względu ze autorką jest uwielbiana przeze mnie pani Chmielewska, ale przekazuje ona pewne prawdy o życiu. 

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania : Polacy nie gęsi, czyli czytamy polską literaturę :)

CONVERSATION

6 komentarze:

  1. Tej Chmielewskiej jeszcze nie znam, ale na pewno przeczytam.

    Oznacz, proszę, recenzję jako biorącą udział w wyzwaniu. Nie oznaczone są jeszcze dwie inne recenzje ("Nakarmić wilki" i "Bóg pali cygara").

    OdpowiedzUsuń
  2. Interesujące muszą być te listy, chyba z samej ciekawości bym przeczytała:))

    OdpowiedzUsuń
  3. CHetnie zapoznam sie z ta pozycja/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam twórczości tej autorki a ta książka też jakoś niezbyt do mnie przemawia. Jakoś nie mam na nią ochoty, mimo pozytywnej recenzji:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Może kiedyś, lecz na razie nie mam na nią ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaciekawiłaś mnie swoją recenzją, która swoją drogą jest bardzo dobra! Muszę się rozejrzeć za tą pozycją :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń