Nienasyceni

źródło : lubimyczytac.pl
Meg Cabot
Wydawnictwo : Amber
Ilość stron : 500

Jak pewnie większość Meg Cabot kojarzę z serii jej książek pt "Pamiętnik Księżniczki". Miałam jeszcze z nią styczność gdy spotkałam "Porzuconych". O "Nienasyconych" słyszałam i trochę czytałam. Jednak nie rozpływam się nad zachwytami, jak wiele osób. Co do książki mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony miała w sobie coś nowego, ciekawego. Z drugiej - typowa schematyczność i przewidywalność.

Meena Harper pisze scenariusze do serialu telewizyjnego, który na antenie jest już od paręnastu dobrych lat. Dziewczynie nie podoba się pomysł wprowadzenia do serialu wątku wampirów. Ma tych stworów serdeczni dosyć. Stały się fenomenem i pojawiają się wszędzie. W dodatku Meena posiada niezwykły dar : potrafi przewidzieć śmierć innych ludzi. Na przyjęciu, wydanym przez jej sąsiadkę na cześć rumuńskiego księcia, poznaje Luciena. Od tej pory zmieni się jej całe życie.

Książki o wampirach stały się fenomenem, tuż po ogromnym sukcesie sagi "Zmierzch". Kiedyś bardziej zaczytywałam się w opowieściach o nieumarłych. Również teraz, od czasu do czasu lubię coś takiego przeczytać. Dlatego też sięgnęłam po książkę Meg Cabot. Jak już wspomniałam, mam do niej mieszane uczucia.

Autorka starała się coś nowego wprowadzić do wampirzego wątku. I można powiedzieć że jej się to udało. Odświerzyła ona historię Draculii, sprawnie wplątując go w swoją powieść. Dużo faktów zaczerpneła z historii, co również bardzo mi się podobało i bardziej zainteresowało całą powieścią. Pewnie niektórzy słyszeli o Gwardii Palatyńskiej. Ona również pojawia się w "Nienasyconych" i odgrywa w książe znaczną rolę.

Fabuła - schemat, jednak pojawiają się w niej jakieś nowe wątki. Dziewczyna poznaje wampira, który zmienia jej życie. Zakazana miłość, bo zakochują się w sobie już po pierwszym spotkaniu. "Nienasyceni" jest książką trochę bardziej ostrzejszą od "Zmierzchu", a jednak nie przypomina typowych romansów erotycznych. Seks jest ukazany z tej bardziej intymnej strony, przysłonięty mgłą tajemniczości, co bardzo mi się spodobało, bo fanką erotyków nie jestem.

Niestety, bohaterowie to jeden wielki minus. On - przystojny, tajemniczy i dodatkowo niesamowicie seksowny. Ona osoba wtapiająca się w otoczenie, a jednak z pewną zdolnością, która przyciągnęła do niej wampira. Czy wam to czegoś nie przypomina? Oczywiście Edwarda i Bellę.

Nie wiem dlaczego, ale w książce nie odnalazłam tajemniczości, która powinna być obecna, skoro to 'paranormal romance'. Momentami, strasznie przypominała mi "Błękitnokrwistych", gdzie wszystko było przewidywalne i nudne. W książce Cabot również wszystko jest podane jak na dłoni, po przeczytaniu połowy wiemy jak wszystko się skończy, kto jest złym, a kto dobrym. Można zauważyć ze autorka starła się sprawić, aby książka miała w sobie to coś, jednak jej to nie wyszło. Widać to szczególnie w zakończeniu, gdzie autorka starała się zmylić czytelnika. Z nikłym skutkiem.

Jeżeli chcecie czytajcie. Dla mnie "Nienasyceni" nie jest powieścią wysokich lotów, nie zachwyca mnie i podejrzewam ze niedługo zapomnę o niej. Wymiesza mi się z innymi książkami tego typu. Jednak co człowiek to inny gust. Może komuś się spodoba? Prawdopodobnie tak. Z chęcią przeczytałabym inną wypowiedź na temat tej książki i jeżeli znacie taką, lub sami ją napisaliście, proszę o podesłanie linku.


książka przeczytana w ramach wyzwania : paranormal romance. 

CONVERSATION

13 komentarze:

  1. Miałam ją w planach, ale z racji na tę schematyczność - raczej ją sobie odpuszczę...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie się podobała, nawet bardzo. Szybko ją skończyłam, a na półce stoi już druga kupiona część.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No ale na nudny wieczór może się nadawać;) tak dla rozrywki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tak :) Chociaż Ci powiem ze się przy niej troszkę przynudziłam :)

      Usuń
  4. Pierwszy raz słyszę jednak jak znajdę to po nią sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja się przy niej pośmiałam. Ambitna literatura to nie jest, ale bawiła mnie:) Druga część to niestety porażka ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba jednak ją sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  7. No to jednak nie, choć po tytule wiedzialam, ze jej nie przeczytam/

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś zastanawiałam się nad nią, ale po Twojej recenzji już nie będę

    OdpowiedzUsuń
  9. Aktualnie mam taki stos książek do przeczytania, że raczej nie będę marnować na nią czasu. : ]

    OdpowiedzUsuń
  10. czytałam kilka książek Cabot (ale żadna nie była 'Pamiętnikiem księżniczki' ;p), ale nie powiem, że jakoś specjalnie mi się podobały. jedyna zaleta to chyba humor... "Nienasyconych" widziałam w bibliotece, ale zrezygnowałam. teraz widzę, że postąpiłam słusznie. tym bardziej, że książki PR ostatnio zaczęły mnie nudzić.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedyś przeczytałam połowę i reszty nie dałam rady. Uwielbiam Meg Cabot, ale ta powieść jak dla mnie jest po prostu okropna.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostatnio czytałam książki tej autorki tej, jednak nie, ale z chęcią przeczytam, bo mnie zaciekawiłaś.

    OdpowiedzUsuń