Rogala "Doktor Karolina"



Karolina, główna bohaterka powieści jest młodą panią doktor weterynarii. Wybiera się do dziadka na wieś, aby przemyśleć co ma dalej robić ze swoim życiem. Musi wybierać między pozostaniem na uczelni i doktoratem, a między wyjazdem z narzeczonym za granicę. Za pierwszym pomysłem stoją murem rodzice. Jednak nikt nie patrzy na to czego tak naprawdę chcę Karolina. A pragnie ona pracować w zawodzie. Dlatego gdy miejscowy doktor decyduje się przejść na emeryturę, to propozycję objęcia po nim posady proponuje właśnie Karolinie, która zgadza się bez wahania, ku zgrozie rodziców i narzeczonego. Jednak pobyt na wsi nie jest bezstresowy i nudny jak niektórym mogłoby się wydawać. Karolina poznaje obyczaje oraz postanawia rozwikłać zagadkę, która nie daje jej spokoju.

Spodziewałam się lekkiej obyczajówki, których ostatnio czytam (bardzo) wiele. Nie chciałam zbytnio skupiać się na lekturze, a to z powodu upałów, które znowu nawiedziły nasz piękny kraj. W bibliotece gdy tylko wypowiedziałam hasło „lekka obyczajówka” bibliotekarka zaproponowała mi właśnie powieść pani Rogali.

Zazwyczaj nie skupiam się na szacie graficznej powieści jednak teraz oczarowała mnie dolna fotografia- pięknych, małych wiejskich domków. W mojej okolicy mnóstwo jest takich starych chałupek, odnowionych czy opuszczonych, które mają swój urok. Coraz więcej ludzi decyduje się na zakup właśnie takiego domku, a nie pustej działki. Nie dziwię się. Bo takie budynki mają swój urok. Więc zanim zagłębiłam się w losy Karoliny, książka miała już u mnie duży plus. Wiem, znam przysłowie „nie ocenia się książki po okładce”. Nie robię tego, jednak gdy oprawa jest ciekawa i przyjemna potrafię to docenić. Niestety, zdarzają się przypadki gdzie pomimo przepięknej szaty graficznej powieść jest kiepska. Ale o tym, to kiedy indziej.

Lekka fabuła i wątek sensacyjny- to coś, co coraz częściej spotykamy w książkach. Jest to swoistego rodzaju urozmaicenie które lubię, bo powieść wtedy nie nudzi. A często się zdarza, że w książce nie dzieje się nic. Absolutnie nic. Dlatego gdy odkryłam, że w losy Karoliny wplącze się jakaś zbrodnia, ucieszyłam się. W dodatku w powieści nie brakowało momentów nudnych. Nie będę tutaj zdradzać szczegółów, ale gdy pewien ktoś zjadł kuleczki do depilacji nóg, bo smakowały jak karmelki. Jednak aby dowiedzieć się czegoś więcej, musicie sięgnąć po książkę.

Postacią, która mnie absolutnie oczarowała był dziadek Karoliny. Była to postać, bez której leśniczówka nie byłaby taka sama. Dodawał on powieści pewnego humoru, ciepła. I gdy gotował pierożki z wiśniami ślinka od razu pociekła mi na język.

Jak i zbrodnia to i miłość. Od początku było wiadomo w kim Karolina ulokuje swoje uczucia, chociaż z początku nie przepadała za tą postacią. Wręcz nie mogła znieść jego widoku. Działał jej na nerwy nawet gdy nie był obecny razem z nią w jednym miejscu. Znacie to? Ja i owszem. Najpierw niechęć, potem miłość. Akurat ten wątek był strasznie schematyczny. Jednak miło się o nim czytało pomimo iż wiedziałam jak wszystko się skończy.

Muszę wspomnieć również że książka była delikatnie… przewidywalna. Już w połowie wiedziałam co i jak. Może to moja doskonała dedukcja, w co wątpię, bo zazwyczaj już na początku źle obstawiam zbrodniarza i nigdy nie „wstrzelę się” dobrze. Więc przewidywalność i swojego rodzaju schematyczność to wady powieści. Nawet delikatnie one nudziły w pewnych momentach.

Czy polecam? Jeżeli poszukujesz czegoś lekkiego, to oczywiście że tak. Jednak po książce nie należy spodziewać się wiele, bo wtedy rozczaruje i nie wywoła nawet odrobiny pozytywnych emocji.

WYZWANIA : Pierwsze słyszę | Polacy nie gęsi | Czytamy powieści obyczajowe.


CONVERSATION

16 komentarze:

  1. Raczej zrezygnuję z jej czytania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej daruję sobie tą książkę... Jakoś nie brzmi dla mnie zbyt interesująco. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lubię przewidywalnych książek.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierożki z wiśniami! Chyba dla tych warto przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeżeli przewidywalna to już nie dla mnie;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja koleżanka czytała tę książkę i jej bardzo się podobała. Jednak to nie jest powieść dla mnie. Najbardziej w książkach nie lubię przewidywalności, no i obyczajówki też do mojego ulubionego gatunku nie należą.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wydaję się być idealna na letnią pogodę . ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. przyda mi się jakaś lekka książka na plażę, więc może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam w zeszłe wakacje, podobała mi się książka - idealna na wakacyjne dni.

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam ją w planach, ale gdy przeczytałam Twoją recenzję to stwierdziłam – eh.. chyba jednak nie warto. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przewidywalność mnie trochę odstrasza. Wcześniej nie słyszałam o tej książce, ale po Twojej recenzji chyba po nią nie sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie jestem pewna, cyz ja przecyztam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Raczej odpuszczę, mam wrażenie, że nie spodoba mi się ta książka i wolę nie ryzykować. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zdecydowanie nie dla mnie, sama okładka działa na mnie odpychająco

    OdpowiedzUsuń
  15. Zostałaś nominowana do Liebster Blogger Award. Szczegóły na moim blogu.
    http://pomiedzyzycieaksiazkami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. ależ ta książka ma piękną, sielską okładkę. chociażby dla niej samej sięgnę po tę powieść.

    OdpowiedzUsuń