Vighy "Ostatnie lato"


Nie sądziłam że ta książka tak mnie poruszy. Gdy zobaczyłam okładkę, nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Może lekki romans?  Jednak cieszę się że powieść dała mi to, czego nie oczekiwałam. Dostałam piękną historię, która pochłonęłam w jeden wieczór, nie bacząc na zmęczenie czy też opadające powieki. Musiałam przeczytać do końca dzieło pani Vighy. Bo uwierzcie mi, naprawdę warto.

Bohaterką książki jest osoba  chora. Cierpi na rzadką chorobę neurologiczną. Wie, że zostało jej nie wiele czasu. Opowiada czytelnikom swoją historię, wracając do najwcześniejszych lat. Opisuje swoje dzieciństwo, ojca i matkę, pierwsze miłości i straty. Opisuje to wszystko językiem prostym, ale i zarazem pięknym, który pozwala czytelnikowi być w tym miejscu, gdzie aktualnie przebywa bohaterka.
Powieść wbiła mnie w fotel, w przenośnym tego słowa znaczeniu. Nadal brakuje mi słów, aby cokolwiek powiedzieć. Książka jest piękna, ujmująca i wzruszająca. Poznając historię bohaterki, nie sposób się nie wzruszyć.

Kim jest autorka? Pani Cesarina Vighy jest wenecjanką z pochodzenia, jednak większość życia spędziła w Rzymie. Gdy zapadła na rzadką chorobę neurologiczną postanowiła napisać książkę, która jest świadectwem walki z cierpieniem, przeciwnościami losu oraz pogodzeniem z życiem. Książka została nagrodzona wieloma wyróżnieniami, jednak według mnie zasługuje ona na nagrody.

Jak wspomniałam autorka podejmuje jeden z wielu ważnych tematów jakim jest cierpienie. Ile to osób boryka się z nim na co dzień? Wiele. Nawet nie wiemy, że nasz sąsiad jest chory i powoli odchodzi. Bo rak to coś strasznego. Wyniszcza nasz organizm powoli, a my nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Jest to smutne, przerażające, ale i prawdziwe. Wystarczy się rozejrzeć, aby zobaczyć ile osób wokół nas cierpi. Życie bohaterki jest naznaczone cierpieniem, o którym autorka pisze językiem prostym, ale zarazem pięknym. Pani Z. wspomina dawne życie pełne marzeń, miłości, ale również rozczarowań.

Siedzę i patrzę się w kursor który miga i ponagla mnie, abym zaczęła pisać następny akapit. Niestety, nie potrafię. Powieść wywołała na mnie ogromne uczucia, które nadal we mnie siedzą. Nie potrafię ich opisać, bo brakuje słów, aby nazwać to co czuje, oraz to jaka wspaniała jest powieść pani Vighy. Musicie sami przeczytać i zrozumieć. Jedno jest pewne. „Ostatnie lato” na bardzo długo pozostanie w mojej pamieć.

Czytamy powieści obyczajowe.

Za egzemplarz dziękuje bardzo Wydawnictwu M!

CONVERSATION

14 komentarze:

  1. Czytałam już niepochlebne opinie na temat tej książki i myślałam, że jej nie będę czytać... ale Twoja sprawiła, że mimo wszystko zachęciłaś mnie do zapoznania się z tą pozycją :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. myślę, że to może być książka dla mnie. zdecydowanie przeczytam :)

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A już z niej zrezygnowałam, lecz może się jeszcze skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niezwykle poruszająca recenzje. Widać w niej wszystkie twoje emocje, dlatego bardzo chętnie skuszę się na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi bardzo nie podobała się ta książka i męczyłam się z nią tydzień. :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, ze się skuszę :)
    Zapraszam do mnie:
    http://my-pretty-little-library.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Z chęcią sięgnę po tą książkę. Lubię takie :) Livresland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam o tej książce, ale mnie jakoś nie za bardzo do niej ciągnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Emocje przenikają przez całą recenzję, więc mam nadzieję, że tak będzie w przypadku książki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Gdzieś już czytałam o tej książce, że jest niezwykle poruszająca. Może warto przeczytać, sama nie wiem..

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta ksiazka nie wywarla na mnie takiego wrazenia jak na tobie, ale mojej mamie sie spodobala, takze nie zniechecam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę i ja przeczytać, skoro jest taka wstrząsająca.. Zapamiętam i mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się ją zdobyć :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Rzeczywiście tobie spodobała się ona o wiele bardziej. Dziękuję za miłe słowa. Twoją recenzję czytało mi się również z przyjemnością. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń