Jeny Colgan "Spotkajmy się w kawiarni"

źródło


Co robimy kiedy nasze życie sypie nam się na głowę? Gdy tracimy pracę, mając na głowie kredyt hipoteczny i gdy zostawia nas człowiek, dla którego moglibyśmy zrobić wszystko? Gdy w każdym jego geście i słowie dopatrujemy się deklaracji miłości i tłumaczymy ją dość opatrznie? Wiele pytań, mało odpowiedzi.

Przed życiowym zakrętem staje Issy Randall. Wiedzie z pozoru szczęśliwe życie. Ma dobrą pracę i ukochanego, z którym ma nadzieję spędzić całe życie. Wychowana przez dziadka, który był właścicielem kilku piekarni Issy kontynuuję jego pasję. Uwielbia piec babeczki, co bardzo cieszy jej współlokatorkę Helenę. Isabel ma również problemy: ma trzydzieści lat co bardzo przeżywa oraz kształty, których pozazdrościłoby jej wiele kobiet, ale Issy uważa że  wygląda z nimi źle.

Niespodziewanie życie Isabel się wali. Traci pracę, a ukochany zbywa ją kilkoma zdaniami i nawet nie stara się pocieszyć. Kobieta załamuje się i nie widzi już sensu w życie. Babeczki, pieczone w przypływach euforii wypełniają już każdy centymetr kwadratowy mieszkania dziewczyny. Jednak w końcu Issy znajduje rozwiązanie- postanawia otworzyć kawiarnię. Czy jej się to uda?

„Spotkajmy się w kawiarni” to lekka powieść obyczajowa. Już gdy zaczęłam czytanie wiedziałam że pomimo trudności (a ich autorka nie szczędziła) wszystko skończy się dobrze. Jednak już dawno nie czytałam tak dobrze dopracowanej powieści, która nie wymaga od czytelnika wielkiego zaangażowania. Widać, że każde zdarzenie zostało bardzo dobrze przemyślanie. W książce nie ma nieprzemyślanych zwrotów akcji. Bohaterowie zachowują się odpowiednio do dobranej przez autorkę kreacji. Podczas czytania odczuwałam czystą przyjemność.

Główna bohaterka Issy bardzo przypomina Bridget Jones. Trochę nierozważna, zakręcona, optymistka, ale również pesymistka. Już od pierwszych stron bardzo polubiłam jej postać. Tak jak wszystkie. Kobieta patrzy na świat przez różowe okulary i pomimo ingerencji przyjaciół nie potrafi spojrzeć trzeźwo na zachowanie Greeama, z którym się spotyka.  Po otwarciu kawiarni staje twardo na ziemi, jednak nie brakuje jej momentów gdy ma ochotę znowu  nałożyć na nos wyżej wspominanie różowe okulary.  I czasami miałam ochotę zdrowo nią potrząsnąć, ale wyręczali mnie za to inni bohaterowie lub też wydarzenia, które następowały po sobie.  Muszę jeszcze dodać że bohaterka strasznie poprawiała mi humor. Książkę zaczęłam czytać w czasie trwania bardzo ogromnego dołka emocjonalnego, który przeszedł mi raz dwa. A wszystko za sprawą perypetii Jenny.

Pokochałam kawiarnię bohaterki i Placyk Pod Gruszą prawie tak samo jak Piwnicę Pod Liliowym Kapeluszem w powieści polskiej autorki Joanny M. Chmielewskiej. W kawiarni Issy, gdzie zapach babeczek, cynamonu i kawy rozchodzi się w wnika w krzesła, stoliki i fotele; przechodzi na zewnątrz i wabi przechodniów - mogłabym przesiedzieć cały dzień z książką. Szkoda, że brakuje tak urokliwych miejsc. Albo są usytuowane na uboczu i ktoś, kto nie zna miasta, nie wie że takie urokliwe placówki istnieją. Dzielnie kibicowałam bohaterce gdy starała się zachęcić ludzi do odwiedzania swojej przytulnej kawiarni oraz gdy wcześniej, walczyła dzielnie o przyznanie kredytu i wynajęcie lokalu.

Jak wspomniałam gdzieś na początku autorka bohaterce nie oszczędzała problemów i trudności. I pomimo że wiedziałam, że wszystko się dobrze skończy to czytanie sprawiało mi ogromną przyjemność i czułam więź z bohaterami powieści. Już po przeczytaniu pierwszych rozdziałów zauważyłam jaką pracę włożyła autorka w pracę nad powieścią. Dlaczego?  Po pierwsze to kreacje bohaterów. Każda postać, nawet drugoplanowa była idealnie dopracowana.  Znamy jej przeszłość, aspiracje, marzenia. Bardzo uprzyjemniło mi to czytanie. Narracja trzecioplanowa nie męczy. Autorka użyła języka potocznego, który nie wymaga zaangażowania co sprawia że książkę czyta się szybko i przyjemnie.


Jak dla mnie „Spotkajmy się w kawiarni” jest idealną powieścią na kończące się upalne lato. Powieść pomimo iż lekka, jest bardzo dobrze dopasowana. Bardzo dobre kreacje bohaterów, ciekawa fabuła oraz narracja sprawiają iż z książką spędza się chwile miłe i przyjemne. 

Za egzemplarz serdecznie dziękuje Wydawnictwu Literackiemu.

Wyzwania : Czytamy powieści obyczajowe.

CONVERSATION

22 komentarze:

  1. No to ja chyba sięgnę po nią pod koniec września, jak i moje wakacje będą dobiegać końca ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja myślę, że będzie odpowiednia podczas szkoły, kiedy to będziemy tęsknić za wakacjami ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Powieści obyczajowe to mój nr jeden, więć z chęcią zajrzałabym do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam, mam kawiarenkę:) w prawdzie jeszcze nie przeczytałam, ale grzecznie na mnie czeka i uśmiecha się z półki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się że się uśmiecha :-) ta powieść jest bardzo pogodna.

      Usuń
  5. Obecnie przez całe lato czytam lekkie powieści obyczajowe i ja na razie nie mam dość, dlatego bardzo chętnie rozejrzę się również za powyższą pozycją.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja uwielbiam tą książkę jedna z moich ulubionych :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może kiedyś, lecz na razie nie sięgnę po nią.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam leciutkie obyczajówki, zawsze pełen luz podczas czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Opowieść w stylu Bridget to coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubie powieści obyczajowe, dlatego może przy okazji sięgnę po "Spotkajmy się w kawiarni" :)

    OdpowiedzUsuń
  11. To chyba coś dla mnie, będę się za nią rozglądać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Brzmi bardzo ciepło i przyjemnie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Akurat z chęcią przeczytałabym coś lekkiego,a taka książka właśnie taka jest
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przeczytałabym, ale mam już swój duży stosik na koniec wakacji :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Okładka zniechęca mnie do lektury tej książki. Niestety, jestem wzrokowcem:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czuję się zainteresowana :) Szkoda tylko, że przez te wszystkie lipcowe nowości moje fundusze się wyczerpały :/

    OdpowiedzUsuń
  17. Zapowiada się naprawdę wyśmienicie. Będę o niej pamiętać, bo uwielbiam klimat rodem z Bridget Jones.

    OdpowiedzUsuń
  18. Niby wydaje się ciekawa, ale chyba sobie odpuszczę. ;p

    OdpowiedzUsuń
  19. Nominowałam Cię do Liebster Award! Zapraszam do zabawy. Szczegóły u mnie na blogu :)
    http://kolorowaksiazka.blogspot.com/2013/08/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  20. Widziałam w zapowiedziach tę książkę i już wtedy zapragnęłam ja przeczytać. Twoja recenzja jeszcze bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, ze warto po nią sięgnąć:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Lubię obyczajówki, muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń