Virginia C. Andrews "Płatki na wietrze".


źródło

Sekret szczęścia polega na przebaczaniu i zapominaniu.”

Cathy, Chris i Carrie uciekają ze znienawidzonego domu. Postanawiają wyruszyć na Florydę, aby tam pracować w cyrku. W czasie podróży autobusem mała Carrie zaczyna chorować – ciągle wymiotuje i bardzo źle się czuje. Dzięki pomocy Henrietty Beech trafiają do domu doktora Paula Sheffielda, który adoptuje rodzeństwo i wychowuje jak swoje dzieci. Chrisa przyucza, aby ten mógł dostać się do Akademii Medycznej, a Cathy zapisuje na lekcje baletu. Mała Carrie, zbyt niska jak na swój wiek, zostaje wysłana do prywatnej szkoły, gdzie nie znajduje przyjaciółek. Jednak widmo z przeszłości ciągle wisi nad rodzeństwem i chociaż wydaje im się, że już dawno uwolnili się od traumatycznej przeszłości, to tak naprawdę nie potrafią zapomnieć. Cathy nie może wybaczyć matce. Obwinia ją i planuje zemstę. Czy jej się to uda?

Rodzeństwo podczas pobytu na poddaszu w domu dziadków snuło wiele planów na przyszłość. Chris marzył o tym, aby zostać lekarzem, a Cathy dzielnie ćwiczyła aby w przyszłości zostać sławną  tancerką. Te marzenia towarzyszyły im od dzieciństwa, a w czasie więzienia stały się bardziej wyraźne. I los zesłał im na drogę doktora Paula, który chciał spełnić ich życzenia w zamian oczekując tylko towarzystwa. Jednak Chris ciągle czuje coś do siostry. Nie chce jej zostawiać samej, bo wie jak doktor  patrzy się na jego ukochaną Cathy; jak obserwuje każdy jej krok.

Ta część nie umywa się do pierwszej, niestety. Spodziewałam się emocjonującej lektury, który trzyma mnie w napięciu i długo pozostaje w mojej pamięci. Jednak, zawiodłam się. O ile początek dalszych losów Cathy, Chrisa i Corrie mnie zainteresował, to potem było już tylko gorzej. Dlaczego? Wszystko z powodu Cathy. Jak wiecie, jest ona narratorką powieści. I to ona opisuje wszystko ze swojej perspektywy. W „Kwiatach na poddaszu”  współczułam jej. Nie chciałabym znaleźć się na jej miejscu. Jednak w części drugiej wydawała mi się osobą niezrównoważoną psychiczne, której sława i pieniądze uderzyły do głowy. Zachowywała się jak rozpieszczone dziecko które nie wie czego chcę. Jej zachowanie jest strasznie irracjonalne i irytujące. Nie raz i nie dwa przewracałam oczyma. A ile razy miałam ochotę przerwać książkę? Tego sama nie zliczę. Jednak jestem masochistką, bo czytałam dalej. Miałam nadzieję iż na następnej stronie, w następnym Cathy zmądrzeje, zacznie zachowywać się jak osoba dorosła i odpowiedzialna. Zdarzały jej się nawet takie przebłyski, jednak rzadko. Górę brała jednak ciekawość. Dlaczego? Bo Cathy planowała zemstę. Powtarzała to od pierwszych stron książki i dążyła do tego. Chciałam dowiedzieć się jaki będzie finał. Czy wszystko skończy się tak jak powinno? Jednak po większych przemyśleniach stwierdziłam iż taki zabieg autorka mogła zastosować celowo, aby pokazać jak traumatyczne przeżycia z dzieciństwa wpłynęły na zachowanie dziewczyny. Może brak miłości ze strony matki i całe lata spędzone z daleka od rówieśników, zabaw i świeżego powietrza wpłynęły na to, ze Cathy była strasznie rozchwiana emocjonalnie. Nie potrafiła trzymać się jednej myśli, była podatna na bodźce które płynęły z otoczenia. Wystarczyła jedna chwila, aby zrezygnowała z zaplanowanego ślubu i  przyrzekła wierność komuś innemu. Takich przykładów w książce odnalazłam wiele.  I z jednej strony mnie denerwowało, a  drugiej fascynowało i zaciekawiło. Bo czy naprawdę autorka tak źle stworzyła postać Cathy, czy był to zabieg celowy?

„Jeśli ludzi łączy szczere uczucie, to nic nie jest w stanie ich rozdzielić...”

Chris, brat Cathy, w czasie akcji powieści strasznie zmądrzał i wydoroślał. Jednak uczucie do siostry nie zmalało. Ciągle powtarzał jej że  jest one prawdziwe. I chociaż siostra ciągle go odtrącała, ten nie szukał nowej miłości. Był przy niej, opiekował się nią. Czy jego starania się opłaciły? Powiem, że dziwne było czytanie o kazirodztwie, jako prawdziwym uczuciu. Autorka, który ten problem poruszyła już w pierwszej części powieści, pogłębia go nadal. Rozpisuje się nad zakazanym uczuciem, chociaż Cathy wie, ze jest to niemożliwe. Chris jednak drąży dalej, chcę żyć ze swoją siostrą jak mąż z żoną. W jego zachowaniu również widać jak więzienie wpłynęło na jego psychikę. Jednak był mnie rozchwiany emocjonalnie niż jego siostra.
Carrie- najmłodsza z rodzeństwa bardzo ucierpiała. Była zbyt mała jak an swój wiek, a to z powodu braku słońca. Bardzo cierpiała po stracie brata bliźniaka. I zawsze pozostała dzieckiem. To, że nie pozwolono jej spędzić tych beztroskich lat tak jak innym dzieciom spowodowało że na zawsze zachowała mentalność dziewczynki.

„Płatki na wietrze” wypadły gorzej niż pierwszy tom sagi. Nie towarzyszyły mi takie  emocje jak przy czytaniu pierwszej części. Jednak kontynuacja „Kwiatów…” skupia się bardziej na konsekwencjach więzienia rodzeństwa; autorka chciała pokazać jak podatna na bodźce jest psychika dziecka i jak łatwo ją zniekształcić. Jednak dojście do takiego wniosku zajęło mi sporo czasu. Tuż po przeczytaniu książki miałam o niej inne zdanie, które ujęłam w mojej opinii.

Kwiaty na poddaszu | Płatki na wietrze | A jeśli ciernie | Kto wiatr sieje | Ogród cieni 

CONVERSATION

26 komentarze:

  1. Mimo, że jest to gorsza część to i tak z chęcią się skuszę na tę serię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam pierwszej części tej serii, więc nie jestem w stanie powiedzieć, czy druga jest gorsza. Jeśli nadrobię zaległości, to na pewno podzielę się moimi spostrzeżeniami. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Już któryś raz z kolei spotykam się z opinią, że "Kwiaty na poddaszu" są najlepsze, a dalsze części odbiegają poziomem od pierwszej. Mam ogromną nadzieję, że pomimo tego, cała saga nie zawiedzie mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam w planach całą serię, ale pewnie zabiorę się za nią dopiero w roku akademickim ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na pewno przeczytam całą serię w przyszłości. Szkoda, że częśck są takie nierówne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam tylko "Kwiaty na poddaszu" ale mam ogromną chęć sięgnąć po dalsze części, bo ciekawią mnie dalsze ich losy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chciałabym przeczytać "Kwiaty na poddaszu" - ponoć świetna książka. Mam nadzieję, że szybko się za nią zabiorę.

    OdpowiedzUsuń
  8. ''Kwiaty na poddaszu'' przeczytałam i jestem zachwycona, czekam tylko gdy w bibliotece w końcu pojawią się ''Płatki na wietrze'' ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Twoja recenzja, mimo krytyki, zachęciła mnie do sięgnięcia. Zwłaszcza, że nie miałam przyjemności z taką tematyką.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapowiada się ciekawie ale mam na razie plany czytelnicze :)http://qltura.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam parę nieco chłodnych recenzji tej serii i teraz mam dylemat, gdyż nie wiem, komu wierzyć ;-) Może na razie wstrzymam się od kupowania tej sagi, ale popytam o jej starsze wydanie w mojej bibliotece. Może akurat będą mieli.

    OdpowiedzUsuń
  12. Pomimo tego, ze troche gorzej wypadala ta czesc, mam niezwykla ochote przeczytac ta sage. Ty bardziej, że mam niezwykłą możliwość, ponieważ jest ona w mojej bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
  13. http://ksiazkomanka.blogspot.com/2013/08/liebster-blog-award.html Nominowałam cię do liebster blog award ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam dawno temu "Na imię mi Rain" tej autorki, zanim zrobiło się głośno o tej serii:) Oczywiście mam w planach. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciągle przede mną, nie mogę się zabrać :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Chyba się zabiorę za tę serię, ale nie wiem jeszcze kiedy... Planuję to i planuję i jakoś nie umiem jej zacząć.

    OdpowiedzUsuń
  17. Po Twojej recenzji "Kwiatów na poddaszu" postanowiłam jednak zapoznać się z tą serią i będę ją miała na uwadze w najbliższych miesiącach. Szkoda tylko, że kontynuacja odbiega poziomem od pierwszej części.
    Bardzo ciekawa recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Cała seria jeszcze przede mną, ale wkrótce zamierzam ją przeczytać. Nie czytałam tylko w Twojej recenzji akapitu z fabułą książki, bo nie chciałam, aby zbyt dużo mi się zdradziło. :-)

    Na Twoim profilu Google+ zauważyłam, że chodzisz do szkoły w Zamościu. Ja też jestem z Zamościa! :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam wrażenie, że okładka przypomina mi trochę okładkę "Piękne istoty", prawda?
    O książce słyszałam, więc będę musiała zajrzeć do tej sagi :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Niestety na tą chwilę nie mam czasu, aby rozpocząć kolejną sagę, ale może w przyszłośći wpadnie mi jeszcze do rąk ta książka :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jeżeli chodzi o tę historię - oglądałam tylko film na podstawie pierwszej części. I tyle mi wystarczy;)

    OdpowiedzUsuń
  22. A więc jednak wypadły gorzej? :/ Chciałabym się zabrać za tę serię, choć do końca nie jestem przekonana. Miałam nadzieję, że chociaż kolejne tomy będą na tym samym poziomie lub lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ciągle się za zabieram i zabrać nie mogę za tą serię. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam dwa pierwsze tomy tej serii na pólce, ale jakoś nie mogę po nie siegnąć, chyba czas na zmianę...

    OdpowiedzUsuń
  25. kontynuacje serii na ogół bywają słabsze od pierwszych tomów. autor już na początku wykorzystuje najlepsze pomysły, a przeskoczyć samego siebie jest zawsze najtrudniej.

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie przeczytałam jeszcze pierwszego tomu więc książka, którą właśnie recenzujesz będzie musiała dłuuugo czekać na swoją kolej:)

    OdpowiedzUsuń