"Dynastia Tudorów. Królowa, król i królewska faworyta" Annie Grace, Michael Hrist.

źródło 
Książki pisane na podstawie seriali filmów mają to do siebie że nie oddają całej prawdy i rzeczywistości. Autor opisuje obraz który widzi na ekranie telewizora czy też komputera lub innego urządzenia na którym daną ekranizację ogląda. W przypadku gdy autor widzi całą rzeczywistość w swojej głowie musi przelać to wszystko na papier tak, aby czytelnik mógł cały bieg zdarzeń, wgląd pomieszczeń, krajobrazu odtworzyć w swoim „prywatnym kinie”. Wydaje mi się, że jest to sprawa dosyć trudna. Przyjrzyjmy się jeszcze bardzo powszechnemu zjawisku, gdy to książka jest ekranizowana. Ja sama jestem fanka wielu powieści, które już dawno zostały wyświetlone. I gdy czekałam na premierę zżerała mnie ogromna ciekawość czy dana scena zostanie dobrze wyreżyserowana.

O Tudorach słyszał chyba każdy. Wielki ród panujący w Anglii. Spiski, skandale, zdrady- na zamku królewskim była to codzienność.  I to z winy „miłości” do pięknej Anny Boleyn Henryk VIII Tudor zerwał z Kościołem Katolickim i wprowadził anglikanizm. O tym władcy można by mówić wiele, o czym świadczy serial który doczekał się bodajże 3 sezonu.

Chociaż w książce było coś, co mnie w jakiś sposób zaciekawiło i zachęciło i do przeczytania kolejnych części i obejrzenia serialu to najwyższej oceny bym „Dynastii Tudorów:” nie przyznała. Czułam się tak, jakbym czytała scenariusz filmowy. Żadnych głębszych przemyśleń bohaterów, tajemniczych wątków…  Jak dla mnie tą powieść powinno przeczytać się po obejrzeniu serialu.  Ja odwróciłam kolejność i chyba postąpiłam źle.

CONVERSATION

16 komentarze:

  1. Problem jest taki właśnie z książkami na podstawie filmów, seriali... Zawsze olewają tą "głębszą" stronę i w rezultacie mamy papierowe streszczenie. Do tego typu, hmm "literatury" chyba nigdy się nie przekonam.

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie tez nie lubię czytać takich książek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O jej, szkoda... Też spodziewałabym się czegoś lepszego. Dzięki za uprzedzenie, bo chciałam przeczytać najpierw książki, a potem serial. Teraz wiem, że zdecyduję się tylko na serial :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O ile się orientuję to Tudorowie mają 4 sezony i w drugim paragrafie powinien być Henryk VIII,a nie VII :p
    Fakt, że książka pisana na podstawie scenariusza serialu traci cudowne tło historyczne i w ogóle jakiekolwiek opisy. Obejrzyj koniecznie 1 sezon serialu, może wtedy inaczej spojrzysz na książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O Tudorach słyszał chyba każdy, lecz nie ja. Naprawdę nie miałam pojęcia o ich istnieniu i do tej pory nie znam tej historii, ale chce to zmienić, dlatego skuszę się na powyższą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam rewelacyjne książki Gregory o Tudorach, a serialu nie widziałam, więc nie widzę sensu w sięganie po powieści, które powstały na podstawie serialu. Wydaje mi się po prostu, że nic nowego nie wniosą do mojej wiedzy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam inną część i przypadła mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś mnie nie ciągnie do tej ksiązki, ani do serialu ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi się podobała. Lubię połączenia powieści historycznych z romansem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja tak miałam z książką "Dochodzenie", która też powstała na podstawie scenariusza serialu. Jednak uważam że się obroniła.
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety nie moje klimaty, więc spasuję :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Filmu to troszkę sobie "liznęłam" ale nie podobał mi się specjalnie więc za książkę podziękuję;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Filmu nie oglądałam i raczej nie obejrzę. Za to mam wielką ochotę przeczytać książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tudorów zdecydowanie wolę czytać biografie. Tak na marginesie - dopisz kreskę, Henryk, który miał sześć żon był VIII, a nie VII ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Do historii Tudorów jakoś nigdy mnie nie ciągnęło, więc i książkę sobie odpuszczę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeszcze przede mną ta książka :)

    OdpowiedzUsuń