czwartek, 28 lutego 2013

Córeczka tatusia

zródło : lubimyczytac.pl

Autor: Mary Higgins Clarck
Liczba stron : 312
Wydawnictwo : Prószyński i S-ka.


Książkę skończyłam czytać 3 minuty temu. I jestem nie oczarowana, zachwycona, a nawet mogę powiedzieć że się w niej zakochałam. Nie przepadam za kryminałami, przynajmniej tymi gdzie na każdej stronie spotkać możemy całe morze krwi. Jednak kryminały pani Clark czyta się łatwo, szybko i przyjemnie. Jak do tej pory zapoznałam się z jedną powieścią tej autorki a dokładniej „Dwa słodkie aniołki”. Pomimo tego, że przeczytałam ją kilka lat temu, do tej pory pamiętam co się wydarzyło. Jednak po tamtej powieści zrezygnowałam z czytywania dzieł tej aktorki. W tym momencie żałuje bardzo mojej ówczesnej decyzji. Moim celem staje się zapoznanie z całą twórczością pani Higgins Clark i mam nadzieję dokonać tego już w tym roku.

Młoda Andrea Cavanaugh zostaje zamordowana przez miejscowego „casanovę”, Roba Westerfieldem. Dzięki zeznaniom siostry zabitej, Ellie, zostaje skazany na 23 lata więzienia. Jednak czas szybko mija i nadchodzi czas zwolnienia warunkowego mordercy. W dodatku jego rodzina utrzymuje, iż ich kochany syn jest niewinny, a całą winę zwala na Paula, bezbronnego mężczyznę, który w dzieciństwie podkochiwał się w Andrei.

Wszystkie te wydarzanie głęboko zapadły w pamięć małej Ellie i pomimo upływu czasu wciąż bolą. Rozpadła się jej rodzina. Matka zmarła na marskość wątroby, a z ojcem nie widziała się prawie 20 lat. Gdy kobieta dowiaduje się że Rob ma zostać warunkowo zwolniony z więzienia, postanawia wrócić do miasta, w którym to zmieniło się jej życie. Wyrusza ona w niezwykłą wędrówkę po tajemnicach przeszłości. Odkrywa fakty, o których nikt nie miał pojęcia, oraz demaskuje prawdziwe oblicze Roba Westerfielda. Czy jest on naprawdę niewinny, czy też jest socjopatą, któremu morderstwo sprawia nieopisaną satysfakcje? Bohaterka spotyka ludzi którzy służą ogromną pomocą, oraz takich którzy zrobiliby wszystko, aby ją pogrążyć. Nie uciekają się nawet od podpalenia mieszkania.  Trudno zrozumieć że wszystko wyjaśnia się dzięki pomocy łańcuszka, o którym tylko Ellie pamiętała. Dwadzieścia trzy lata temu ta opowieść była brana jako fantazje zszokowanego dziecka.

Książkę „pochłonęłam” w ciągu 4 godzin. Czyta się ją szybko, co jeszcze bardziej sprawia że powieść jest bardzo komunikatywna. Autorka ma prawdziwy talent którym dzieli się ze światem. Ja osobiście jestem z tego powodu bardzo wdzięczna. „Córeczka tatusia” to powieść która pokazuje prawdziwą tragedię bliskich zamordowanych. Ukazuje co czują oraz jak taka tragedia może zniszczyć jej życie, zmienić je nieodwracalnie.  Autorka wprost doskonale dobrała charaktery postaci. Rob, jako arogancki, szarmancki chłopak z bogatej rodziny, okazuje się być socjopatą. Według mnie była to najbardziej fascynująca postać w całej powieści. Do samego końca wahałam się czy to bohaterka ma racje, czy też Rob jest niewinny, Dopiero zakończenie okazało się wszystko wyjaśnić.

Autorka do samego końca trzyma czytelnika w ogromnym napięciu. Do ostatnich kart nie wiemy jak wszystko się zakończy. Z zapałem śledziłam kolejne strony powieści, aby jak najszybciej dotrzeć do zakończenia. W pewnym momencie miałam ochotę przewrócić te kilkadziesiąt stron, aby tylko dowiedzieć się, jak zakończą się losy bohaterki. Nie sądziłam ze właśnie te ostatnie momenty opisane przez autorkę sprawią, że będę nerwowo zaciskać pięści na kocu. Wszystko opisane jest w sposób „czysty”, czyli nie ma wszędzie morza krwi, która oblepia ciała wszystkich bohaterów. Takie książki obrzydzają mnie i od razu odkładam je na bok.

Reasumując, podsumowując moje wywodu : powieść polecam. Kryminały pani Clark są dla wszystkich : i tych młodszych i tych starszych. W pewnym stopniu przypomina ona panią Agate Christe. Powieści obu pań podbijają serca czytelników w każdym wieku. Gorąco zachęcam do przeczytania akurat „Córeczki tatusia”, zwłaszcza jeżeli dopiero rozpoczyna się przygodę z powieściami pani Clark.


Przeglądając blogi zauważyłam ze wiele osób robi tak zwane podsumowania.Postanowiłam spróbować i ja, jednakże nie wiem co mi z tego wyjdzie. Długo zastanawiałam się co można 'podsumować'. W lutym przeczytałam wiele dobrych powieści i do tych najlepszych należą zdecydowanie : "Córeczka tatusia" Marry Higgins Clark, "Spętani przez bogów" Josephinne Angellini, "Motyli" Laure Hale Anderson, oraz "Wampir z m-3" Andrzeja Pilipiuka. Na blogu nie mam zamieszczonych recenzji wszystkich powieści. Z lutego mam zaległe jeszcze dwie, jednak nie chciałam publikować ich w marcu. I zdradzę tylko, że jedna z książek wielce mnie rozczarowała. Nie spodziewałam się ze można opublikować aż coś tak złego. Nie wiem czy ktokolwiek spotkał z powieścią polskiej autorki Joanny Rybak pt "Klan nieśmiertelnych". W porównaniu z tym "dziełem", opowieść o wilkołakach ma jednak pewne plusy które przedstawię już niebawem. Jednakże więcej będzie tych negatywnych niż pozytywnych cech. Wracając do podsumowania:  lutym opublikowałam 9 recenzji, co dla mnie wydaje się sporym osiągnięciem, zwłaszcza że mam w tym roku maturę i zdecydowanie więcej czasu spędzam na biologią i matematyką. Jednak nie staram się zapominać o czytaniu, bo to pozwala mi się oderwać od rzeczywistości, zatopić w marzeniach i choć przez chwilę zapomnieć o tym, co czeka mnie w maju. Tak patrząc na to co napisałam, mam ochotę długo przetrzymać klawisz "backspace" i wszystko skasować, ale po głębszym zastanowieniu doszłam do wniosku ze nic lepszego nie napisze. Moje do wielkie podsumowanie lutego przekształciło się w mały wywód moich myśli i opinii. No cóż, mam nadzieję że kiedyś się to poprawi. Pozdrawiam wszystkich którzy czytają tego bloga i (mam nadzieję) ze sprawia im to przyjemność. Nie prowadzę go dla komentarzy  Chciałam tylko podzielić się moją opinią z innymi czytelnikami, zachęcić ich do przeczytania pewnych powieści, odradzić inne. Jednak wiem sama po sobie, że jednej osobie powieść może się podobać, innej nie. Każdy sam musi się przekonać czy czytanie książki będzie dla niego przyjemnością, czy też męczarnią. Pozdrawiam i życzę miłego weekendu szczególnie maturzystom, którzy w większości spędzą go nad książkami, ale będą robić tego dla czystej przyjemności :)

wtorek, 26 lutego 2013

Czerwona Piramida


Autor : Rick Rodian
Ilość stron : 540
Wydawnictwo : Galeria Książki



„Sprawiedliwość oznacza, że wszyscy dostają to, czego potrzebują. A jedyny sposób , żeby dostać to, czego się potrzebuje, to samemu na to zapracować”

Po książkę sięgnęłam z kilku powodów : zaintrygowała mnie okładka, tytuł, mitologia egipska, oraz po prostu chciałam przeczytać coś, co pozwoli mi się odprężyć w czasie ferii.  O czym więc jest powieść ?
Opowiada o  dwójce rodzeństwa : Sadie i Carter. Kiedy zmarła im matka, dziewczynka trafiła pod opiekę dziadków, a chłopiec podróżował z ojcem Juliusem Kane’em, archeologiem po świecie. Rodzeństwo jest sobie zupełnie obce, aż do czasu kiedy to ojciec zabiera ich do Muzeum Brytyjskiego.  Oboje nie zdawali sobie sprawy jak to wszystko może się skończyć. Od tej pory ich życie zmieniło się nie do poznania. Bo w czasie obrzędu odprawianego przez ich ojca, uwalnia się zły Bóg Set, oraz 5 innych dawnych egipskich. Okazuje się, ze przed zniszczeniem swiata, okrutnego Boga śmierci z Egiptu może powstrzymać jedynie Carter i Sadie. Czy im się to uda? Podejmują oni niebezpieczną wędrówkę po całym świecie, aby ocalić swojego ojca i cały świat.

Pomysł na książkę bardzo mi się spodobał. Mitologia egipska, którą rzadko plącze się z fabułą powieści zaskoczyła mnie i zaintrygowała. Nawet nie zdawałam sobie sprawy ze jest tak fascynująca. Do tej pory uważałam ją za nudną w porównaniu z wierzeniami starożytnych Greków i Rzymian. Jednakże po przeczytaniu książki i „odwiedzeniu” Wikipedii stwierdzam iż dorównuje , a może i nawet przewyższa mitologię sąsiadów za morza. Autor pokazał historię bogów, ich pochodzenie, przedstawił świat podziemny w sposób bardzo dokładny i fascynujący. Fragmenty ukazujące bogów oraz sekretny Dom Życia czytałam po kilka razy. Co się okazało – Dom Życia istniał naprawdę, wtedy kiedy na tronie Egiptu zasiadali faraonowie, wcielenia Bogów.

Co do realizacji powieści. Jak dla mnie jest to książka dla 12-13 latków. Bohaterami są dzieci, którzy mają zachowania odpowiednie jak na swój wiek, odpowiednio się wyrażają. Wiem ze to może brzmieć jak wywód, nudny wykład, ale zaraz przejdę do sedna. Bohaterowie zostali stworzeni idealnie. Podejrzewam ze autor przeznaczył tą powieść dla młodszych odbiorców i starał się tak nakreślić postacie, aby przekazywały czytelnikom jakieś prawdy, wzorce pewnych zachowań. Rodzeństwo, pomimo iż się kłoci, nie zgadza potrafią pokazać to że są dla siebie ważni, chociaż prawie się nie znają. Ich miłości do ojca nie zabije to, ze dowiedzą się o nim prawdy, która okazała się straszna. W ilu powieściach występują postacie które śmiertelnie obrażają się na rodziców, dlatego ze  nie powiedzieli im jednej małej rzeczy. Książka przekazuje młodszym czytelnikom wiele ideałów, prawd życiowych w sposób przyjemny, oparty na przykładach.
Bohaterowie są młodzi, dorastaj, przeżywają pierwsze rozterki oraz miłostki. Chociaż ten wątek jest słabo rozwinięty i pominięty, bo w końcu „Czerwona Piramida” to powieść fantastyczna i przygodowa, przyjemnie mi się czytało o miłostkach bohaterów. Zwłaszcza, ze sama sobie przypomniałam jak to było z ta pierwszą miłością.

Jednak pomimo wszystkich plusów powieść mnie nudziła. Jest ona dosyć obszerna, ale takie historie czytałam zamiast jednego tygodnia w dwa dni, zwłaszcza że w ferie prawnie nic innego nie robiłam. „Czerwona piramida” długo leżała na mojej szafce, ale co wieczór do niej wracałam. Na pewno zainteresowałaby bardziej jakiegoś młodszego czytelnika, bo od lektury wymagam coraz więcej, chociaż czytam wszystko co wpadnie mi w ręce. Nie żałuje chwil jakich spędziłam z książką, jednak nie uważam ich za zmarnowane. Jeżeli mojego bloga czytają jacyś gimnazjaliści, uczniowie podstawówki to gorąco polecam wam książkę, oraz następne tomy (które pewnie nie ustępują „Czerwonej Pirmaidzie” w niczym). 


poniedziałek, 25 lutego 2013

Chichot losu


 Autor : Hanka Lemańska
Ilość stron : 267
Wydawnictwo : ZYSK I S-KA WYDAWNICTWO

Kim jest główna bohaterka powieści? Nazywa się Joanna i jest „kobietą bizneu”, czyli innymi słowy robi karierę. Wolny czas natomiast przeznacza na przyjaciół i na Marka. Ich uczucia na pewno miłością nazwać nie można. Jest to zwykły romans, bez zobowiązań. I czego chcieć więcej? Jej życie jest bezproblemowe i bezkonfliktowe. Do czasu, aż w środku nocy odbiera telefon od przyjaciółka, Elżbiety, która prosi Joannę aby zaopiekowała się jej dziećmi : Aśką, Łukaszem i rudym kotem – pupilem rodziny. Nie wie że ta decyzja wywróci jej życie do góry nogami. Czy Joanna zaopiekuje się dwójka osieroconego rodzeństwa, które pomimo wszystko, pokocha? Czy zrezygnuje ze swojej ciepłej posadki i zgodzi się na pracę jako sekretarka kobiety rodem z powieści „Diabeł ubiera się u Prady?” Wszystko wyjaśni się kiedy przeczytacie książkę Hanki Lemańskiej.

Powieść, pomimo że króciutka i nie wymagająca przypadła mi do gustu. Czytało się ją lekko i szybko. Mi, osobiście pozwoliła się odstresować i zapomnieć o kłopotach dnia codziennego. Razem z Joanną przeżywałam jej dylematy, co ułatwiła mi narracja 1-o osobowa.  Powieść napisana jest w sposób lekki, bez zbędnych opisów które nudzą czytelnika. Dużo się dzieje – autorka opisuje przygody Joanny z pewnym humorem oraz z nutą ironii. Czytelnik widzi też metamorfozę Joanny. Kobieta zmienia się, poznaje w końcu sama siebie, widzi jak to jest gdy ma się kogoś bliskiego, gdy wraca się do domu ze świadomością że ktoś czeka. I wystarczy posiedzieć z tymi osobami w ciszy przy stole, aby świat stał się piękniejszy. Joanna uczy się jak to jest opiekować się dziećmi które dorastają, przeżywają pierwsze dylematy, chorują. Po pewnym czasie Joanna uświadamia sobie ze nie potrafi bez tego żyć.

Pseudo-miłość Marka i Joanny potraktowana jest w powieści z nutką ironii. Kiedy bohaterka najbardziej potrzebuje mężczyzny z którym w pewnym senesie żyje, ten odwraca się od niej, usprawiedliwiając się iż „nie jest gotowy na takie zobowiązania”, czyli tchórzy. Co się później okazuje, Joanna znajdzie miłość tam gdzie się jej ani trochę nie spodziewa.

Przyznaje, książka długo czekała na przeczytanie. Po zapoznaniu się kilkoma pierwszymi kartkami odłożyłam ją na półkę. Dopiero stosunkowo nie dawno wzięłam ją z powrotem do ręki i zatonęłam w lekturze. Pomimo ze powieść nie jest uznawana za „cud” czy „objawienie” w dziedzinie literatury przypadła mi do gustu. Jak napisałam, pozwoliła mi się oderwać od rzeczywistości.

W książce nie brakuje dosyć zabawnych zdarzeń. Każdy, nawet gdy ma niewiele wyobraźni, bo zastąpił ją procesor komputera i przeczyta powieść, uśmiechnie się sam do siebie. Przygody Joanny są zabawne, no bo kto każe wyprowadzać żółwia na trawnik przed biurowcem? Przekonacie się kto jest do tego zdolny, gdy przeczytacie „Chichot losu”.

Główna bohaterka, Joanna, ma wyraźny charakter, cele do których chcę dążyć. Jednak po pewnym czasie priorytety się jej zmieniają i nagle inne rzeczy stają się dla niej ważniejsze. Bohaterka uświadamia sobie to powoli i dopiero po pewnym czasie zdecyduje właściwie jak powinna postąpić.
Na podstawie powieści telewizja TVP1 nakręciła serial pod tym samym tytułem. Nie oglądałam go jeszcze, więc nie mogę porównać go z książką. Jednak wszystko jeszcze przede mną.
Tytuł jest zabawny i ma w sobie to coś, co zachęca do zagłębienia się w lekturze J
























Książka przeczytana w ramach wyzwania : Polacy nie gęsi, czyli czytamy polską literaturę.


W internecie odnalazłam trzy okładki i mi najbardziej podoba się ta najnowsza, którą zamieściłam na samej górze 

niedziela, 24 lutego 2013

Porzuceni

Autor : Meg Cabot
Ilość stron : 326
Tytuł oryginału : Abandon #1 : Abandon
Przekład : Agnieszka Kabała, Agata Kowalczyk



O Meg Cabot słyszał każdy, a  seria jej autorstwa „Pamiętnik Książniczki” oczarowała wiele młodych dziewcząt. W tym i mnie. Do tej pory pamiętam przygody Mii, które czytałam na przełomie podstawówki i gimnazjum.

Kim jest pani Cabot? W dzieciństwie uważała ze jest księżniczką i kiedyś  sądziła iż jej prawdziwi rodzice, król i królowa, przyjadą po nią i zabiorą ją do zamku. Pewnie dlatego wymyśliła serie o przygodach Mii, która z dnia na dzień dowiaduje się że jest księżniczką. Serie „Pamiętnik Księżniczki” zaczęła pisać już w liceum. Spod jej pióra wyszło jeszcze wiele innych serii, nawet dla dorosłych, dla których stworzyła wampirzą serię „Nienasyceni”. Dla młodzieży stworzyła Trylogię „Porzuceni”

Główną bohaterką powieści Meg Cabot jest siedemnastoletnia Pierce. Umarła. I wróciła, jednak nie jest ona taka sama, jak przed wypadkiem. Razem z matką po rozwodzie, przeprowadza się ona do Isla Huesos aby zacząć żyć od nowa. Jednak jej historia rozpoczęła się jeszcze wcześniej, kiedy jako mała dziewczynka towarzyszyła matce na pogrzebie dziadka. Kiedy została sama na cmentarzu spotkała tajemniczego człowieka. Nie miała pojęcia kim on był, jednak uratował małego ptaszka. I myślała ze nigdy więcej go nie spotka, aż do czasu tragicznego wypadku, kiedy to wpadła w zimie do basenu.

Tajemniczego nieznajomego spotkała w podziemiach. Kiedy chciał ją uratować, uciekła, aby wrócić do świata żywych. Od tego czasu nieznajomy komplikował jej życie. To przez niego musiała powrócić na rodzinną wyspę matki. W swojej starej szkole uchodziła za morderczynię, chociaż nikt nie potrafił tego dowieść. Tak naprawdę to tajemniczy John „komplikował” jej życie.
Ludzie wmawiają jej, że to wszystko było halucynacją wywołaną niedotlenieniem mózgu. Jednak dziewczyna im nie wierzy. Wie co widziała, a wszystkie zdarzenia które spotykają ją po powrocie do świata żywych utwierdzają ją w swoim przekonaniu.
Autorka przeplata historię Pierce z mitologia grecką którą w niemałym stopniu modyfikuje. Bardzo spodobał mi się pomysł świata podziemnego, kolejek oraz statków które zawoziły  dobrych ludzi po zasłużoną nagrodę i złych, w miejsce, gdzie byli poddawani wiecznej karze. Autorka wymyśliła własną wersję świata podziemnego, którą z łatwością wprowadza do powieści.

Kreacja głównej bohaterki przypadła mi do gustu, chociaż w pewnym momencie miałam ochotę zostawić książkę i zacząć czytać cos innego. Nie lubię gdy wodząca postać  unosi się ‘honorem’ czy ‘odwagą’ i cały czas myśli i powtarza „jaka ja jestem biedna i nieszczęśliwa”. Jak już kiedyś napisałam, stworzyć główną bohaterkę powieści typu paranormal romance jest trudno, to Meg Cabot udało się to w 90 procentach. Kreacje  dziewczyny autorka popsuła w prawie ostatniej scenie, pozostawiając we mnie mały niesmak.  Chociaż Pierce nie umywa się do postaci Mii z „Pamiętników Książniczki”.

Skoro paranormal romance to i miłość. Podziwiam autorkę za pomysł, jednak realizacja nie jest już tak idealna, chociaż Pierce nie obraca się nagle o 180 stopni i z nienawiści czy też ze strachu nie przechodzi nagle do wielkiej miłości. Inaczej niż osobnik płci męskiej, ale jego decyzja została wytłumaczona i nie wzbudziła we mnie niechęci. Zatem co mi się nie spodobało? To ze na dosyć krótką powieść (pomimo tych 326 stron książka jest krótka) , wątek miłości został dosyć szybko rozwinięty. Uwielbiam historie, gdzie akurat ten motyw rozwija się powoli, trzyma czytelnika w napięciu i jest dopracowany w najmniejszym szczególe. Zarys historii Pierce i Johna był dobry, jednak wykonanie już nie bardzo. Według mnie autorce bardzo się spieszyło z rozwinięciem wątku zakazanej miłości.

Zakończenie jest zaskakujące i do końca nie wyjaśnia nam co będzie dalej działo się z dziewczyną.  Bardzo zachęca to do sięgnięcia po drugą część trylogii. Zapewni i ja ją przeczytam, ale sama specjalnie rozglądać się za nią nie będę.





Ksiązka przeczytana w ramach wyzwania: Paranormal Romance


piątek, 15 lutego 2013

Spętani przez Bogów


Autor : Jospehine Angelini
Wydawnictwo : Amber
Ilość stron : 398
Przekład : Katarzyna Makaruk
Tytuł oryginału : Starcrossed


Zazwyczaj nie oceniam książki po okładce, jednak w tym przypadku było inaczej. Wstyd mi się do tego przyznać, ale nie zawiodłam się. Co mi mówi okładka ? Że to powieść rzeczy boskie, plączą się ze światem śmiertelników w połączeniu z nutką erotyzmu, tajemnicy. 

Główną bohaterką powieści jest Helena Hamilton. Wychowywana tylko przez ojca. Jej matka odeszła od nich, kiedy Helena była jeszcze mała. Prawie jej nie pamięta. Jest  zwyczajną dziewczyną.Według niej samej zdecydowanie za brzydka i za wysoka. Pragnąca się wtopić w tłum. Pojawiają się u niej bolesne skurcze gdy bardziej zwraca na siebie uwagę . I mogłaby żyć tak dalej, do czasu gdy na wyspie nie zamieszka nowa rodzina pochodząca z Hiszpanii. Rodzina Delosów. O plotkach z nimi związanych huczy cała wyspa. Dziewczynie wydaje się że nic jej to nie obchodzi. Do czasu aż nie rzuci się na korytarzu na Lucasa, pragnąc go zabić. I to już przy pierwszym spotkaniu. W dodatku dziewczynie towarzyszą dziwaczne sny, w których wędruje po dziwnej krainie, a gdy rano budzi się w swoim łóżku na  nogach ma ślady długiej wędrówki. 
Powiem wprost : powieść mnie oczarowała ! Pochłonęłam ją prawie na raz, chociaż wcale się tego nie spodziewałam. Autorka idealnie w akcje wplata mitologię grecką która uwielbiam. I w dodatku imiona ! Toż to dla mnie, jako pasjonatki kultury starożytnej Grackiej, prawie jak niebo! W dodatku erynie, morje… Wszystko to stwarza niesamowity klimat, który otacza człowieka i pochłania go. Nie spodziewałam się ze można tak idealnie połączyć grecką mitologię z losem współczesnych ludzi.  

Zacznijmy od początku. Wojna Trojańska przyniosła wiele zniszczeń. Ludzie już nie chcieli aby Bogowie ingerowali w ich walkę. Zawarli z nimi umowę : nigdy nie dopuszczą do takiego rozlewu krwi, jeżeli Bogowie zostawią ich w spokoju. I tak się stało. Sukcesorzy z poszczególnych domów nie mogą nawet na siebie patrzeć. Erynie każą im się nienawidzić i zabijać. I tak było z Lucasem i Heleną do czasu. Ale tego już nie zdradzę. Powiem tylko że jednak ich miłość będzie skomplikowana i pełna przeszkód. A to dopiero pierwsza część serii.
Autorka wiele włożyła w stworzenie tej powieści i to widać. Pomimo, iż to debiut książka stała się bestsellerem, a wydawnictwo z góry wykupiło 2 następne tomy, które nie były jeszcze napisane. Postać głównej bohaterki jest idealnie dopracowana. Po raz pierwszy, w tego typu powieści nie irytowała mnie swoją postawą, wypowiedziami, myślami. Czytając, czułam że Helena Hamillton jest bardzo bliską mi osobą. 
Inne postaci są bardzo wyraźnie zarysowane. Ich charaktery pokazane są w sposób niezwykły i bardzo dokładny. Pomimo tego, iż niektórzy są źli, nie sposób ich nie polubić. Przez całą akcje powoli poznajemy bohaterów. Powoli poznajemy ich myśli, moce, życie. Postacie potrafią nas zaskoczyć i to bardzo. Po niektórych nie spodziewałabym się pewnego zachowania. No bo czy miła, przyjazna i pomocna osoba mogłaby zabić?

Miłość w powieści przeplata się z grecką mitologią, co daje dla mnie idealne połączenie. Motyw dwojga kochanków w tej powieści nie jest ani trochę tandetny, ani kiczowaty.  Miłość rozwija się powoli, ale pomimo tego ciągle się coś dzieje. Następuje nagłe zwroty akcji, kiedy bohaterowie dowiadują się „prawdy” o sobie. Oboje boją się że ich miłość przyniesie zniszczenie, tak jak uczucie mitologicznego Parysa i Heleny. 
Akcja głównie opiera się na miłości Lucasa i Heleny, jednak równie z tym wątkiem rozwija się też drugi : historia rodziny Delosów i rola Heleny, jako Przewodniczki. Jednakże te dwa wątki przeplatają się nawzajem. Jest to dopiero pierwsza część trylogii a pomimo tego wydarzyło się już sporo. Aż nie mogę się doczekać następnych części, bo podejrzewam ze na pewno przewyższają poziom pierwszego tomu. W powieści występuje dużo zwrotów akcji, co chwila dzieje się coś, o czym nie mamy pojęcia. Powieść kończy się dosyć przewidywalnie, jak to zazwyczaj jest w seriach. 

Reasumując, powieść polecam wszystkim którzy lubują się w gatunku paranomal romance, bo ta powieść jest mistrzostwem sama w sobie. Jeżeli ktoś chcę zacząć przygodę z nadnaturalnymi romansami, to polecam właśnie „Spętanych przez Bogów”. Po tej książce na pewno się nie zrazicie, co więcej będziecie chłonąć coraz więcej powieści tego typu.



Przeczytane w ramach wyzwania : Paranormal Romance

środa, 13 lutego 2013

Oddech nocy


Autor : Lesley Livingston
Wydawnictwo : Jaguar
Liczba stron : 296
Tłumaczenie : Zuzanna Byczek
Tytuł oryginału : Wondrous Strange



Kim jest główna bohaterka powieści? Jest nią młoda Kelley, której marzenia powoli zaczynają się spełniać. W wyniku szczęśliwego dla niej wypadku gra Tytanię, królową elfów w sztuce Szekspira. I nawet nie spodziewa się, że fikcja jak tak bardzo bliska teraźniejszości. 
W skutek wypadku poznaje ona Sonny’ego. Nie zdaje sobie sprawy kim tak naprawdę jest chłopak. Pilnuje on bramy między dwoma światami : elfów i ludzi. To przejście zamknął król magicznych stworzeń, Oberon, w trosce o swoich poddanych. Niestety, jest to tylko wymówka.
Sonny nie należy do żadnego świata. Ani ludzi, ani elfów. Dawno temu został on wykradziony z kołyski. Ot tak, dla zabawy. Magiczne stworzenia od dawien dawna tak zabawiały się ludźmi. Małe dzieci traktowano jak maskotki. Elfom w powieści  Livingston brakuje pewnej nuty, która sprawia ze są miłe, przyjemne, ani pomocne. Tak naprawdę są bezwzględnymi postaciami, które nie wahają się przed zabiciem niewinnych ludzi dla zabawy, żeby zabić nudę.

Dzięki Sonny’emu Kelley dowiaduje się prawy o sobie. Jaka ona jest? Z początku dziewczyna nie może się z tym pogodzić, ale ten moment trwa sekundę. Dosłownie i w przenośni. Dziewczyna szybko godzi się z losem i jest „gotowa przejąć swoje dziedzictwo” jak zawsze powtarza. W końcu ona jest następczynią tronu króla elfów Oberona i królowej jesieni Mabh. 

Od momentu, gdy Kelley dowiaduje się kim naprawdę jest, zdarzenia toczą się szybko. I inne niespodzianki przyjmuje bez zmrużenia oka. A wszystkie zdarzenia które jej się przytrafiają wydają się nawet za bardzo niewiarygodne.  No bo co z tego ze jej współlokatorka i zarazem przyjaciółka pochodzi z innego świata? I została wygnana? Zdarza się. W końcu spotyka to co drugą osobę. I to jest minus dla kreacji głównej postaci. Jest ona przewidywalna, a niektóre teksty zalatują kiczem. Bo ona musi uratować swojego ukochanego ze wszelką cenę. Jest gotowa przejąć swoje dziedzictwo. Przyznam, główną bohaterkę książek tego typu trudno jest wykreować, tak aby nie była tandetna. Przyznam, autorka mogła się  bardziej postarać, ale jest to dopiero pierwsza część powieści. I ten błąd wybaczam. Po drugie : pomimo tej tandetności Kelley ma w sobie coś, co do niej przyciąga. I trudno mi to nazwać. Chociaż ja o wiele bardziej wolę czarne charaktery, takie jak Mabh. I bardzo żałuje że akurat wątek został tak słabo rozwinięty. No ale już niedługo zabieram się za drugą część. 
Miłość jest w każdej takiej powieści. I zawsze pod koniec części nie kończy się szczęśliwie/ kochanków coś rozdziela/ kłocą się/ jedno z nich przechodzi na złą stronę.  Bardzo spodobała mi się początkowa relacja Sonnego i Kelley. Takie kłótnie, trochę niechęci. Jednak po wyjaśnieniu kilku maleńkich kwestii, relacje bohaterów obróciły się o 180 stopni. Zakochali się w sobie … nagle. Rozumiem, gdyby byli sobie przeznaczeni, jak w innej powieści tego typu którą czytała  zaraz po „Oddechu nocy”. Autorka bardzo szybko, bez  wyraźnego przejścia przeszła od kłótni do miłości. 
Inne postacie wykreowane są trochę słabiej, tworzą jakby zarys powieści, tło, bez którego nie mogłoby się obejść. Mam nadzieję, ze niektórzy bohaterowie w drugiej części zostaną bardziej opisane, naznaczone , scharakteryzowane. 

Akcja toczy się szybko, wszystkie wydarzenia następują zaraz po sobie bez przerw. W książce nie ma nudnych opisów, co też mi się spodobało. Teraz zostało mi czekać aż znajdę trochę czasu by przeczytać 2 część.


Książka przeczytana w ramach wyzwania : Paranormal Romance

wtorek, 12 lutego 2013

Motylki


Autor : Laurie Halse Anderson
Wydawnictwo Lucky
Ilość stron : 276
Przełożyła : Agnieszka Myśliwy
Tytuł oryginału : Wintergirls

Kolejna powieść przeczytana dzięki Kasi, z bloga ciszaiogien00.blogspot.com . Dziękuje Ci bardzo Kochana, bo książki otrzymane od Ciebie czytam z wielką przyjemnością.

Kim jest Liz? Jak radzi sobie z anoreksją? Czy to taka straszna choroba? Na te wszystkie pytania znajdziemy odpowiedź w powieści "Motylki" Laurie Halse Anderson.

 Nota od wydawcy :Każda osiemnastolatka pragnie być piękna, a piękno wymaga wyrzeczeń, szczególnie jak ktoś chcę być szczupłym mimo wszystko.
Liz przy wzroście 165 centymetrów wzrostu waży niecałe 45 kilogramów i chudnie dodatkowe sześć. Zdaje sobie jednocześnie sprawę z tego, ze tak naprawdę liczba kilogramów nie ma znaczenia.
„…Jeśli dojdę do 32, będę chciała ważyć 29. Gdybym ważyła 4 kilo, chciałabym zejść do dwóch. Jedyna liczba, która tak naprawdę by mnie zadowoliła to 0…” I to prawie udało się jej najlepszej przyjaciółce, niestety wcześniej… zmarła

Anoreksja i bulimia to choroby cywilizacyjne i zarazem choroby psychiczne. Nawet nie możemy zdawać sobie sprawy z tego ze to spotyka naszych bliskich, znajomych, przyjaciół. Jak żyją tacy ludzie?

Odpowiedź na to pytanie znajdziemy w książce pani Andreson. Liz walczy sama ze sobą. Gdy tylko zje coś ponad normę całą noc ćwiczy by spalić zbędne kilogramy. Przy ważeniu oszukuje. I nic nie dały dwie wizyty w klinice, ciągłe odwiedziny u psychologia. Nie pomogła nawet śmierć dziewczyny, z która kiedyś była bardzo blisko. Jednak Liz robi sobie wyrzuty sumienia, bo jej przyjaciółka dzwoniła do niej przed śmiercią. I to nie raz. 

Liz nie radzi sobie sama ze sobą i zdaje sobie z tego sprawę. Jednak chęć bycia szczuplejszą jest silniejsza. Dopiero gdy uświadamia sobie , jakie życie jest ważne postanawia zawalczyć. O szczęście, o rodzinę. I dopiero współczuje wszystkim tym, którzy nie widza swoich prawdziwych problemów. 

Dziewczyny nie przeraża swój wygląd w lustrze, pomimo tego iż wie ze tak nie powinno być. Namiętnie liczy kalorie. Pilnuje, aby wszystko to co wyląduje w jej żołądku, nie groziło przytyciu. Jednak za tej obsesji odzywa się jej podświadomość, która bardzo chcę zjeść pączka, frytki. Zostaje jednak stłumiona przez chęć bycia szczuplejsza. 



Tak właśnie jest z anorektyczkami. Okłamują bliskich, nie zdają sobie sprawy jak ich krzywdzą. Bo dla nich najważniejsze jest to, aby być szczuplejszą. Wszystkie te cechy reprezentuje główna bohaterka  powieści „Motylki”. 

Książka napisana jest w formie pamiętnika. Czyta się szybko i przyjemnie, jednak na długo pozostaje ona w pamięci jako przestroga przed straszną chorobą jaką jest anoreksja. Pokazuje i uświadamia młodym dziewczynom, bo to do nich skierowana jest ta powieść, co może ich spotkać. Bo na końcu tej strasznej drogi czyha śmierć. I wszyscy muszą sobie to uświadomić. 

Fabuła jest skomponowana w dosyć oryginalny sposób. Dzięki fabule, typie narracji dostajemy idealnie zarysowaną na tle powieści postać głównej bohaterki. Możemy poznać jej myśli, pragnienia, przez co coraz bardziej identyfikujemy się z nią, oraz jej problemami.


„Nie powinnam. Nie mogę. Nie zasługuję na to. Jestem gruba i brzydzę się sobą. I tak zajmuję za dużo miejsca. Jestem brzydką, paskudną hipokrytką. Jestem utrapieniem. Jestem marnotrawstwem. Chcę zasnąć i nigdy się nie obudzić, ale nie chcę umierać. Chcę jeść tak jak każdy normalny człowiek, ale muszę widzieć swoje kości, bo inaczej znienawidzę siebie jeszcze bardziej, a wtedy wytnę sobie serce albo wezmę wszystkie tabletki świata.”






sobota, 9 lutego 2013

Wampir z m3


Autor : Andrzej Pilipiuk
Ilość stron : 330
Wydawnictwo : Fabryka słów


„A Ty znów o tej loterii wizowej- rzekł  z przyganą. – Wybij sobie z głowy, do USA i tak Cie nie wpuszczą! A nawet gdyby wpuścili, to wiesz przecież, co Coollenowie robią z obcymi wampirami.
-Coollenowie?- zaciekawiła się Gosia- Kto to?
-Zasrani rzeźnicy!- burknął Xawery.- lepiej, żebyś ich nie spotkała. Wampiry sadyści! Wysysają nie ludzi, tylko niewinne zwierzątka! Szczeniaki, kotki, jagniątka, sarenki… A że krew zwierzęca ma kiepską kaloryczność, to kasują tych sarenek po kilka tygodniowo na głowę. Jak wymordują cały las, zmieniają stan, przenoszą się gdzie indziej i działają tak jak poprzednio, aż do kompletnego przetrzebienia zwierzyny. Ohydni kłusownicy!"


Po prostu nie mogłam się opanować, aby nie wstawić tego opisu. Tak króciutki fragment świadczy o talencie pana Pilipiuka. W idealny sposób nawiązał do popularnej, młodzieżowej sagi „Zmierzch”, za którą , trzeba powiedzieć szczerze, nie przepadam.

Cała książka opowiada o wampirach, które żyją w Polsce Ludowej. O ile żyją to odpowiednie słowo. Bo jak wiadomo : nieumarli nie widza swojego odbicia w lustrze, boją się czosnku, krzyży. Pomimo tego, iż PRL bardzo osaczał Kościół, to krzyż zawsze się znalazł jeżeli dom zaczął odwiedzać wampir. 

Zaraz na początku powieści poznajemy Małgorzatę, która umiera. A dokładniej wiesza się, z powodu swojego chłopaka. Po kilku miesiącach wstaje z grobu, odkrywa ze jest hrabiną a własna rodzina poluje na nią z ogniem i strzelbami. I możliwe ze źle by się to dla niej skończyło, gdyby nie wilkołak, oraz inne wampiry, które otaczają ją opieką.

Powieść pana Pilipuka pełna jest przygód, zwrotów akcji. W jednym momencie wampiry, razem z Panem Samochodzikiem, szukają zaginionej książki. Już za chwilę zaprzyjaźniają się z egipską mumią, której następnie pomagają wrócić do Egiptu, aby odnalazła ukochaną.  I to wszystko autor opisał zabawnie, z nutą odpowiedniej ironii. Narracja jest płynna, a całą powieść czyta się szybko i przyjemnie. Nie raz i nie dwa można się zapłakać ze śmiechu.

Autor w  charakterystyczny dla siebiesposób opisał zmierzch PRL.  Nie waha się użyć ironii, groteski pod którymi kryje się gorzka prawda. Pomimo iż teraz śmiejemy się czytając tę powieść, pokolenie które pamięta czasy PRL przypomną sobie to wszystko. Życie dawniej było ciężkie. I nie do wyobrażenia. Bo jak można zyc w takim kraju? Jednak można.

Jednak wszystko, całą akcje, przestrzeń ubarwiają wampiry. Przedstawione są ona w sposób  niewyobrażalnie przyjemny. Nie budzą strachu. Przypominają zwykłych ludzi, z kilkoma małymi szczegółami: piją krew, nie mają popędu płciowego, cienia, odbicia w lustrze. Jednak to wszystko nie odstraszy czytelnika od ich postaci. Składam pokłon panu Pilupikowi za stworzenie tak barwnych postaci otoczonych także urozmaiconą rzeczywistością PRL – u.  Autor bardzo wyraźnie nakreślił tez postacie „normalnych” ludzi, szczególnie tych, którzy oddani byli rządowi. Do łez rozbawiła mnie reakcja Radka, brata Małgorzaty, kiedy to dowiedział się ze pochodzi ze szlacheckiej rodziny. No cóż, w dzisiejszych czasach nikt by z tego powodu nie płakał. Jakie czasy, tacy ludzie i z takiego założenia wychodzi sam autor. Oprócz wampirów spotkamy również wilkołaki, zombie, staruszki z widłami… Wszystkie te postacie idealnie pasują do całej powieści. 

Powieść czyta się szybko i przyjemnie. Narracja książki jest czysta, prosta i przyjemna. Tak samo jak wypowiedzi bohaterów. Nie utrudniają nam odbioru, a jednocześnie idealnie komponują się z postaciami i światem przedstawionym. 




Gorąco polecam „Wampira z m-3” . Ja sama zamierzam już częściej sięgać po twórczość pana Pilipuka.






Przeczytane w ramach wyzwania : Polacy nie gęsi, czyli czytamy Polską literaturę ;)

poniedziałek, 4 lutego 2013

Zeznania Niekrytego Krytyka


Autor : Maciej Frączyk
Wydawnictwo : Zielona Sowa
Ilość stron : 134
Ilustracje : Virus Group


Każdy z nas kojarzy Macka Frączaka. Inni lubią go mniej, a jeszcze inni bardziej. Każdy z nas chociaż raz obejrzał jeden odcinek jego „Przemyśleń…” . Pamiętam do tej pory  jak siedziałam przed komputerem całą noc, aby nadrobić wszystkiego odcinki jego programu. Dlatego bardzo się ucieszyłam gdy koleżanka pożyczyła mi książkę jego autorstwa. Magda, dziękuje !:) 

O czym jest książka? O  wszystkim i o niczym. W każdym z 10 rozdziałów, Krytyk porusza coraz to nowe tematy. I wypowiada się na ich temat z zadziwiająca lekkością. Ah… jak ja bym chciała mieć takie lekkie pióro jak pan Maciek. No ale nie wszyscy mogą mieć ten sam talent, o  czym sam Niekryty wspomina. Pisze on, ze należy odnaleźć swój talent, dar i rozwijać go. Nie wolno skończyć na marzeniach. Trzeba się realizować, spełniać, wciąż odkrywać samego siebie ! I jestem całkowicie za. Rozwijając myśli pan Maciek radzi abyśmy nie zauważali tylko swoich wad. Bo każdy z nas jest inny i w tym jest ta wyjątkowość. A talent musimy odnaleźć, a nie czekac aż sam do nas przyjdzie, w pełni rozwinięty, udoskonalony.

„Talent – to robić z łatwością to, czego inni nie odważyli się spróbować”.

Dowiadujemy się także  wiele o samym autorze : o jego przeszłości, jego hobby, dzieciństwie. Krytyk skończył filologię angielską. Interesuje się filmem. I to widzi każdy, kto ogląda odcinki jego internetowego programu.  Wspomina ze nie osiągnąłby tego, gdyby w młodości nie chłonął informacji o kinie, jak gąbka wodę. 

„Nie to, co już wiemy, lecz to, co chcemy wiedzieć, świadczy o naszej mądrości” W. Grzeszczuk

Pan Maciej pokazuje swoje zdanie na temat dzisiejszej młodzieży i porównuje się do czasów swoich młodości. Ja pamiętam te czasy, kiedy cały dzień spędzało się na podwórku, czas na komputerze miało się wyliczony. No cóż, pokolenie które tego nie pamięta czytając, może zobaczyć jak żyło się kiedyś.

„Kobieta jest przyszłością mężczyzny, dopóki ten czegoś nie spieprzy. To bardzo bliska przyszłość”
Najbardziej rozśmieszył mnie rozdział o kobietach. Oprócz słów „aha” i „Yyy…” nie znajdziemy tam nic więcej. Może to i dobrze . Nadal pozostaniemy nieodgadnione i tajemnicze.  W końcu w tym tkwi cały czar kobiety. 
Książka ma postać poradnika, pamiętnika. Polecam ją każdemu na nudny wieczór, dzień, popołudnie ranek. Warto czasami poczytać coś wartościowego.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...