Przez żołądek do...? "Smaczne życie Charlotte Laving" Nathalie Roy



„Przez żołądek do serca”- powiedzenie które w  naszej kulturze funkcjonuje od bardzo dawna. Tak powtarzała mi moja babcia, mama, ciocia… W dodatku gotowanie ostatnio zrobiło się modne. Ta czynność nie jest już przepisywana kurom domowym. Coraz więcej kobiet po pracy nakłada fartuch, kapcie, wchodzi do kuchni i zaczyna tworzyć. Taka właśnie jest Charlotte Laving.


Charlotte ma nie lada talent kulinarny. Piecze, gotuje, smaży- co chcesz to masz. Na co dzień pracuje w stacji telewizyjnej jako członek ekipy realizatorskiej z cichą nadzieją że może kiedyś uda jej się zaistnieć na szklanym ekranie. Kiedy zakochuje się w … ma nadzieję że w końcu poznała kogoś na całe życie.  Jednak że nie jest to dziewczyna która zawsze ma wszystko poukładane nie wszystko toczy się po jej myśli. Kłopoty bardzo lubią Charlotte- i niestety pojawiają się najmniej spodziewanych momentach. Jednakże dziewczyna się stara. Robi wszystko aby jej plan wypalił. Czy ma ona szanse na szczęśliwe zakończenie?

Bohaterka jest szalenie optymistyczną postacią. Przez swój charakter, podatność do wszelakiego rodzaju niepowodzeń sprawia że czytając o jej przygodach uśmiech nie schodzi nam z twarzy. Tak przynajmniej było w moim przypadku. Niezmiernie się cieszę że jest to dopiero pierwszy tom z trylogii. Już nie mogę się doczekać aż wrócę do uroczej i pozytywnej Charlotte. Książkę czytałam w okresie kiedy niebo zakrywały ciemne, burzowe chmury, a amplituda temperatur w ciągu dnia i nocy była niezadowalająca. Jak wiemy w okresie przedwiośnia ludzi częściej czepiają się wszelakiego rodzaju depresje- mnie na szczęście obroniła od tego Charlotte. 

Wracając  do głownej bohaterki która jest zarazem narratorką co pozwala obserwować świat jej oczami i poznać wszystkie uczucia i myśli Charlotte. Dowiadujemy się o jej nie do końca szczęsliwym dzieciństwie, poznajmy matkę, która znajduje sobie coraz młodszych kochanków… A gdy na horyzoncie pojawia się miłość, ta jedyna, na całe życie coś się psuje, ale co?
Chociaż powieść zaliczamy do obyczajówek nie sposób się przy niej nudzić. Autorka odkrywa przed nami kolejne tajemnice z życia Charlotte. Co najlepsze zostawia odsunięte na bok i nieodkryte. Tajemnice odkryje przed swoimi czytelnikami dopiero w kolejnych tomach. Mam ogromną nadzieję że nie będę musiała długo czekać bo ciekawość mnie pożre i nie będę potrafiła się uwolnić. 

Za książkę chciałabym podziękować Wydawnictwu Literackiemu!
 

CONVERSATION

17 komentarze:

  1. Powieść bardzo mi się podobała, a wpadki Charlotte nieźle mnie ubawiły! ;)
    Masz malutki błąd w tekście, Charlotte Lavigne, nie Laving :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O widzę, że i mnie książka zapewne przypadłaby do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miała ochotę na tę słodką historię :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczna okładka. Gwoli wytchnienia chętnie przeczytałabym tę książkę i to pomimo tego, że moim królestwem jest ogród, a nie kuchnia, więc z gotowaniem u mnie kiepsko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja bardzo lubię czytać obyczajówki i mam do nich wielki sentyment, dlatego z przyjemnością poznam powyższą książkę, gdyż jej zarys fabuły oraz twoja recenzja skutecznie mnie przekonują.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię kulinaria wplecione w fabułę i zapamiętam ten tytuł. Teraz czytam "Szczyptę magii", kontynuację "Magicznej cukierni" - to literatura dla dzieci i młodzieży, ale uwierz, wiele frajdy sprawia również dorosłemu czytelnikowi:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Obyczajówka z tajemnicą to coś, co lubię. Z chęcią przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem, szczerze to czytałam mnóstwo opinii i po każdej miałam wrażenie, że czegoś mi w tej powieści brakuje. Nie mam nic do obyczajówek, ponieważ często czyjeś życie wciąga mnie bardziej niż liczne fantasy i sci-fi. Może kiedyś, zapamiętam sobie ten tytuł i jak znajdę w bibliotece to wypożyczę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Już od jakiegoś czasu poluję na nią

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie przepadam za książkami z wątkiem gotowania, więc na początku skreśliłam już książkę, ale potem czytałam kilka pochlebnych recenzji i chyba mimo wszystko się skuszę. Zapragnęłam poznać radosną Charlotte, zwłaszcza że ma moc odganiania depresji :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nawet nie wiedziałam, że to trylogia. Książka jest mi znana, czytałam już o niej. Z chęcią bym przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  12. O, coś dla mnie! Myślę, że w realnym świecie mogłybyśmy się z Charlotte polubić ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobrze wykreowana główna bohaterka może stworzyć lub zniszczyć książkę. Fajnie, że w tym przypadku ma pozytywny wpływ ;). // Sama czytam teraz lekkie romansidło ;), gdzie jedna z bohaterek prowadzi restaurację ;).

    OdpowiedzUsuń
  14. Książka bardzo mi się podobała :) Jestem ciekawa co Charlotte nawywija w Paryżu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. uwielbiam takie książki. Są one takie inne i bardzo dla mnie ciekawe. Chętnie po nią siegnę! :))

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam czasami ochotę na powieści w takim stylu, dlatego z przyjemnością sięgnę po tę pozycję. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jakoś nie przekonywała mnie ta książka - gotowanie to raczej nie moja broszka :) Ale wydaje mi się, że Charlotte może przypaść mi do gustu - bardzo cenię optymizm u książkowych bohaterek, a Twoja recenzja jest bardzo zachęcająca. Kto wie,może się skuszę ;>

    OdpowiedzUsuń