Bohaterowie mojegodzieciństwa, czyli coczytały jak dorastały.





Kiedy byłam jeszcze małym brzdącem sama czytałam kupowane przez mamę bajki, wiersze, baśnie i opowiadania(Brzechwę to znałam niemal na pamięć, a jak!). Książki otaczały mnie z każdej strony, a wszystko za sprawą mojej mamy, która miłość do książek przekazała mi w genach. I mojej chrzestnej, która wspaniała biblioteczka mnie niesamowicie oczarowała.  Odkąd pamiętam powtarzałam wszystkim ze będą miała taką samą. I koniec kropka. Powoli moje marzenie się spełnia, czytam lektury coraz poważniejsze, jednak nadal czuje wielki sentyment do bajek i książek z dzieciństwa. Łezka się w oku kręci gdy patrzę na opowieści, na których się uczyłam czytać. Podczas gdy moje rówieśniczki czytały cienkie książeczki (albo i nic nie czytały) ja zagłębiałam się w świat Ani Shirley, Harrego Pottera. Poznawałam świat baśni Andersena, Braci Grimm, Disney’a. Zaczytywałam się w wierszach Tuwina, Brzechwy, który notabene są najpopularniejszymi pisarzami których twórczość do tej pory czytana jest dzieciom. Takie książki ma każdy z nas. Mniej czy bardziej popularne, nowsze czy starsze. Niektórzy pamiętają treść, a inni emocje.
Z okazji Dnia Dziecka i za sugestią Wydwnictwa Repilka dodaje post gdzie głównie mam zamiar wspominać. Światy, które odwiedziłam i dzięki którym rozwinęła się moja wyobraźnia i miłość do książek.

Na samym początku wspomniałam o Brzechwie i Tuwimie. I chyba ognich zacznę moją sentymentalną podróż. Wiersze zna chyba każdy, a ja dzięki mamie je poznałam. A potem sama pogłębiałam. Po kilkakrotnym przeczytaniu znałam na pamięć. Jednak gdy teraz zapytałam moich ośmioletnich kuzynek  jak im się podoba Brzechwa powiedziały że ‘Jest nudny. One wolę Violette i Monster High”. Szczękę musiałam zbierać z podłogi. No cóż, jednak czasy się zmieniają, ludzie się zmieniają priorytety się zmieniają. Już nie Brzechwa i Tuwim. Bi kiedy oni żyli? To wszystko jest już dawno nieaktualne  i po co do nich wracać? Jednak moje dzieci wychowają się na tych bajkach.

Baśnie braci Grimm, Anersena czy bajki Dinsey’a również dażę miłością. Kto z nas nie lubił „Śpiącej Królewny”, „Królowej Sniegu”, „Małej Syrenki”. W każdej z tych książek znajdowała się inna wersja i to mi się najbardziej podobało. Gdy Gosiarella dodawała swoje True Story nie byłam zaskoczona oryginalnymi wersjami. Chociaż płakałam gdy Mała Syrenka zmieniała się w morską piane i gdy przychodzeniu odczuwała ogromny ból (a dzieckiem byłam bardzo płaczliwy) to bardzo te wersje lubiłam i do tej pory lubię. Nadal na mojej półce stoją dzieła Andersena i braci Grimm.
Serię o Ani poznałam już w czwartej klasie podstawówki. Moje koleżanki nie wiedziały czym ja się zachwycam. Bo to nudne, smętne, co w tym ciekawego a ta cała Ania jest dziwna. Ja chyba  w tej dziwności widziałam coś niezwykłego. Każdy tom traktowałam poważnie i czytałam po kilka razy. Moim aktualnym marzeniem jest zebrać całą serię-mieć ją na półce wracać co niej kiedykolwiek tylko zechcę. Do tej pory pamiętam jak z książką zaszywałam się gdzieś na korytarzu. Chociaż przeczytać jeszcze kilka stron, dowiedzieć się co było dalej.


Nie mogłabym w tym zestawieniu zabraknąć Harrego Pottera, a dokładnie dwóch pierwszych tomów, które to przeczytałam najwcześniej i najbardziej kojarzą mi się z dzieciństwem. Przygody Robinsona Cruzoe, a było to w cwartej klase podstawówki). I tak było w przypadku każdej kolejnej książki. I chociaż robiłam się coraz starsza z wypiekami na twarzy zaczytywałam się w powieściach Rowling. I tak jest do tej pory. 
młodego czarodzieja tak mnie pochłonęły, że do dnia obecnego jestem wielką fanką Pottera. Gdy tylko mama sprezentowała mi pierwszą część, na bok poszły inne obowiązki i lektury ( męczyłam wtedy

Pollyanna i Polyanna dorasta to książki, które wspominam ciepło. Czytałam je kilka razy, bo Polly oczarowała mnie całkowicie. Pomimo że jest to klasyka mnie to nie odstraszyło i pierwszy raz z Pollyanną w pierwszej klasie podstawówki. Oczywiście- dużo z niej nie zrozumiałam, ale już następnym razem było o wiele lepiej.


Kubusia Puchatka uwielbiałam w wersji animowanej i czytanej. A.A Milne ma u mnie wielkiego plusa za stworzenia Misia o Małym Rozumku. Jednak jest to chyba jedyna książka, po której przeczytaniu (samodzielnie i za pomocą mamy) prawie się popłakałam bo w bajce królik nie miał krewnych i znajomych. Moje egzemplarze Przygód Kubusia Puchatka rozpadają się z powodu „zaczytania”. Ale to jest piękne w książkach że widać po nich że nie spędziły całego swojego czasu na półce, tylko wciąż na nowo były czytane.
W moim zestawieniu nie może zabraknąć takich książek jak „Tajemniczy ogród”, „Lord Jim” , „Pierścien i Róża” oraz „Mała księżniczka”. Każdą z nich czytałam po kilka razy i do tej pory potrafię opowiedzieć o czym jest każda z nich. I od czasu do czasu odświeżam sobie te powieści, aby nie zapomnieć. Bo o takich książkach trzeba pamiętać. I przekazywać je dalej.

CONVERSATION

9 komentarze:

  1. Bardzo fajny post, kurczę dzieciństwo dzieciństwem, ale bardzo chciałabym sobie przypomnieć wszystkie te książki, szczególnie ,,Małą księżniczkę" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie przeczytałabym tę książkę. Z wścibstwa i ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawa publikacja, inna. Z chęcią bym do niej zajrzała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytam i czytam i widzę siebie :) Większość z wymienionych książek, baśni i wierszy (chodzi mi o Brzechwę i Tuwima) sama pochłaniałam będąc dzieckiem. Chociaż mama zabraniała mi z początku Harry'ego Pottera mówiąc, że to książka zbyt długa, jak na takie małe dziecko jak ja. Cóż, przeczytałam szybciej od niej xD Anię poznałam dopiero w pierwszej klasie gimnazjum, ponieważ w podstawówce uważałam serię za równie nudną, co szkoła. A potem wyrzucałam sobie, że nie przeczytałam szybciej :D Nie ma to jak dzieciństwo książkoholika.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy post! Potter jest niezastąpiony i ostatnio mam wielką ochotę przeczytać tę serię jeszcze raz :D
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy post :) Ja też zaczytywałam się w baśniach i wierszach :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Baśnie jak najbardziej. I Puchatek i Mała Księżniczka i wiele innych. Harry'ego nie czytałam jeszcze (wstyd).
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Podoba mi się zarówno temat, jak i zawartość tekstu, chociaż ubolewam, że nie udało mi się Ciebie zaskoczyć ;)

    OdpowiedzUsuń