Historia o chłopcu 21. Niezbędnik Obserwatorów Gwiazd, Matthew Quick

[źródło]
Jako że zachwycił mnie „Poradnik Pozytywnego Myślenia” bez zastanowienia kupiłam Niezbędnik Obserwatorów Gwiazd Matthew Quicka. I jeżeli za Poradnik wzięłam się od razu po zakupie, to druga powieść autora przeleżała u mnie od lutego, patrząc tęsknie z regału z pytaniem :kiedy Ty mnie w końcu przeczytasz? Przecież tak Ci się śpieszyło? Wiem, śpieszyć mi się śpieszyło nie zaprzeczę. Jednak natłok obowiązków na uczelni sprawił że dopiero w czasie letnich praktyk mogłam w spokoju zająć się powieścią. I to tak głównie czytałam ją w autobusie (i żałowałam, że nie ma on dłuższej trasy, aby więcej czasu spędzić z Niezbędnikiem).

Bellmot jest miastem w którym nie chcieliby z własnej woli żyć ludzie, mający jakiś inny wybór. Wszystko tam jest szare i ponure, po ulicy walają się tony śmieci, a w każdym zakątku czyhać może bandzior z nożem w ręki. Rządzi tutaj irlandzka mafia oraz gangi- zależnie od dzielnicy. I jeżeli zna się kogoś, kto do nich należy można powiedzieć że poziom jego bezpieczeństwa wzrasta. Niestety, Bellmot jest miastem, z którego ciężko się wyrwać.


W tym mieście żyje Finley, zwany przez przyjaciół  Białym Królikiem. To przezwisko wzięło się stąd że jako prawie jedyny wśród swoich szkolnych kolegów jest biały. Wszyscy jego koledzy są czarnoskórzy, przez co chłopak wyróżnia się na ich tle. Mieszka razem z ojcem pracującym na nocną zmianę i dziadkiem, który jest kaleką. Finley, jako dobry syn i wnuk stara się pomóc jak tylko może. Jak każdy dzieciak, nastolatek czy nawet dorosły ma swoją pasję-jest nią koszykówka. Razem ze swoją dziewczyną, Erin, w każdy dzień wakacji trenują aby stać się jeszcze lepszym. Bo koszykówka to ich szansa na wyrwanie się z Bellmot. Jeżeli zainteresują sponsorów, dostaną stypendium na uniwersytecie- wyjadą, zostawiając cały ten chaos za sobą.

Gdy nadchodzi nowy rok szkolny, wszystko wydaje się być proste. Ale nie jest. Pewnego dnia przed drzwiami Finley’a pojawia się trener, który ma do niego wielką prośbę. W ich szkole ma pojawić się nowy chłopak, którego rodzice zginęli. Jest nim Russel Allen, jeden z najlepszych nastoletnich koszykarzy o którego już biją się trenerzy uniwersytetów. Jednak w Bellmot nikt go nie zna. Zwłaszcza że Russel zachowuje się dość specyficznie. Trener stawia przed Finley’em zadanie- ma opiekować się Allenem. Na dodatek stary numer Russela na boisku odpowiada temu, który nosi Finley- 21.

I chociaż wszystko wydawało się banalnie proste, przestaje takie być. Kłopoty spadają na Finley’a jeden za drugim przytłaczając go i powodują że traci nadzieję na szczęśliwe zakończenie.
Na blogu Zielonej Cytryny przeczytałam recenzje Niezbędnika ObserwatorówGwiazd i mogę potwierdzić jej zdanie: jest to książka sto razy lepsza od Poradnika Pozytywnego Myślenia. O ile czytając pierwszą powieść autora ogarniało mnie uczucie swoistego szczęścia i spokoju= pomimo trudnych fragmentów. Uśmiechnięta twarz głównego bohatera sprawiła że przy książce odpoczęłam i się zrelaksowałam. A jak jest w przypadku Niezbędnika?


[źródło]
Niezbędnik w wydaniu Wydawnictwa Otwartego
Książka ta jest o wiele trudniejsza- przedstawia większe problemy, które można by pomyśleć nie spadłyby na nastolatka, a na dorosłego mężczyznę, zdolnego poradzić sobie z natłokiem złych chwil. Czytając nie raz miałam ochotę się rozpłakać- dlaczego tutaj nie może być szczęśliwego zakończenia i tej wielkiej radości bijącej od każdej strony? Niezbędnik jest powieścią bardziej smutną, zwłaszcza że w głównych rolach autor obsadził nastolatków, którzy nie znają jeszcze życia, a już muszą stawiać czoła problemom, które ich przerastają.

Finley był taki jaki powinien być. Nie spodziewałam się , gdy zaczynałam czytać, że autor tak dobrze wykreuje postać nastolatka z wielkimi marzeniami, planami, celami, ale i z tajemniczą przeszłością, która ciągnie się za nim jak cień. I będzie mu towarzyszyć każdego dnia, do końca jego życia, jednocześnie przywiązując go do miejsca, jakim jest Bellmot? Ta książka zasługuje na owacje na stojąco. Na długie, rozległe owacje przez publiczność zgromadzoną na jednym z największych stadionów na świecie. Może nie wszyscy ją tak odbierają- ot kolejna miła powiastka, skierowana bardziej do młodzieży z powodu wieku głównych bohaterów? Matthew  Quick pokazał mi jednocześnie że młodzi mają problemy, o których ja sama zapomniałam. A przecież w wieku, piętnastu, szesnastu, siedemnastu czy osiemnastu lat miałam inne marzenia i cele niż mam teraz, kiedy mam te dwadzieścia. Kiedy już zrealizowałam niektóre z moich marzeń, kiedy widziałam trochę więcej a i jestem bardziej dojrzała niż te pięć, sześć lat temu.

Matthew Quick stworzył powieść która zaskakuje. Chociaż jest inna od Poradnika, to muszę przyznać że mają coś wspólnego. Jest to styl autora, który prostym językiem potrafi przekazać uczucia bohaterów, ich myśli, obawy, lęki, najskrytsze myśli. Pisarz opisuje wszystko z lekkością pióra, wciągając czytelnika w świat Bellmot. Czytając, czułam się jak umykam ciemnymi uliczkami, przeskakując przez powywracane śmietniki, aby dotrzeć na mecz koszykówki na którym gra Finley i Erin, aby razem z ich rodzinami zasiąść na widowni i im kibicować.


Jeżeli spodobał się Wam Poradnik i Niezbędnik powinien przypaść wam do gustu. A z racji tego, że zbliża się jesień, a co za tym idzie dni coraz zimniejsze i krótsze razem z tą niebieską książeczką można się wsunąć pod koc, obok postawić kubek czegoś gorącego i odpłynąć 

CONVERSATION

9 komentarze:

  1. Wow. Ta pierwsza okładka jest bardzo dziwna. Co do książki też ją mam, czytałam i, co u mnie nie częste, bardzo dobrze oceniłam.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. "Poradnik pozytywnego myślenia" niestety oglądałam, wiec raczej odpuszczę sobie książkę, ale korci mnie, by sięgnąć po "Niezbędnik obserwatorów gwiazd" i chyba spróbuje go upolować we wrześniu. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie osobiście podobały się obie, choć specjalnego szału nie było...

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety żadna z tych książek mnie nie przekonuje :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam na liście do przeczytania obie, bo chcę sprawdzić na własnej skórze o co tyle szumu ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Obie mam w planach, mam nadzieję, że jesienią już po nie sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie spodziewałam się tak dobrej powieści. Czytając kilka innych recenzji tej książki, częściej widziałam raczej słowa niepochlebne, albo całkiem obojętne. A Ciebie książka, wręcz odwrotnie, zachwyciła. Kto wie, może i ja kiedyś przeczytam, wszak, ekranizacja "Poradnika" bardzo mi się podobała:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam żadnej z książek tego autora i mimo zachęcających recenzji jakoś nie mam przekonania :) Pierwsza okładka jest o wiele ładniejsza :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam obie książki Quicka :) "Niezbędnik..." mi się podobał, szczególnie polubiłam Finleya i jego oszczędność słów. Jedynie ta irlandzka mafia mnie nie przekonała, ale poza tym uważam, że to warta uwagi książka :)

    OdpowiedzUsuń