Meluzyno, miej mnie w opiece. Władczyni Rzek, Philippa Gregory

[źródło]
Philippa Gregory, Wydawnictwo Książnica, 2012
Wierzycie w magię? We współczesnych czasach ten temat jest lekceważony, chociaż pojawiają się wzmianki na temat duchów, wróżek czy jakichś dziwnych zdarzeń. A jak było w XV wiecznej  Anglii? Kiedy Kościół rządził życiem wszystkich, nie tylko królów, ale także prostych chłopów? Gdy każdy przejaw magicznych zdolności brany był za dzieło szatana, a osoba była w najlżejszym przypadku wykluczana ze społeczeństwa?

Jakobina Luksmeburksa wywodziła się z rodu którego założycielką była Meluzyna, wodna bogini. Zakochała się w śmiertelniku i gdy pobrali się wymogła na nim obietnicę że nigdy nie podejrzy jej w kąpieli.  Niestety, nie dotrzymał obietnicy. Gdy tylko ją ujrzał bogini uciekła, bo nikt nie mógł zobaczyć jej rybiego ogona. Jednak Meluzyna dała początek wspaniałemu rodowi, w którym kobiety były obdarzone magicznymi zdolnościami, odziedziczonymi po swojej prababce.  Kobiety sekret skrywali przed wszystkimi przekazując go tylko swoim następczyniom.



Młoda Jakobina nie mogła przewidzieć że stanie się matka Królowej Anglii. W młodości dane jej było poznać Joannę d’Arc, kobietę, która walczyła o wolność Francji. Widziała, jak mężczyźni postępują w niewiastami, które chcą być traktowane na równi z płcią przeciwną.  Jako mało dziewczynka została wydana za mąż za księcia Bedforu, angielskiego regenta Francji. Jednak zamiary księcia nie były jasne- nie wziął sobie młodej dziewczyny za żonę tylko dlatego, że chciał przed śmiercią nacieszyć oczy. Wiedział o mocy jaką posiada Jakobina. I chciał ją wykorzystać, jako że parał się alchemią. Chciał znać wyniki bitew i stworzyć kamień filozoficzny. Jednak książę zmarł, a Jakobina została wdową. Przez dni spędzone na zamku małżonka poznała jego giermka- Ryszarda Woodville’a. Między dwojgiem młodych zrodziło się wspaniałe uczucie. I chociaż Jakobina wiedziała że małżeństwo nie spotka się z aprobatą postanowiła zaryzykować.

Jakobina była najwierniejszą dwórką królowy Małgorzaty Andegaweńskiej.  To ona była jej najwierniejszą powierniczką i przyjaciółką. Spędzała z nią całe dnie, pocieszała, doradzała, a gdy król Henryk zapadł w sen murem stała za młodą Francuzką.  Życie Jakobiny pełne było zawiłości, intryg, tajemnic. Musiała być silna. Zajmowała się nie tylko rodziną, ale również młodą królową, która w zimnej Anglii nie miała żadnych przyjaciół.

Musiała pokonać wiele przeciwności losu, ale miała za sobą wsparcie i miłość męża. Baronowie Rivers byli szczęśliwym małżeństwem. Autorka wiele pracy włożyła w opisanie tego wspaniałego uczucia które z wiekiem nie słabnie, ale dojrzewa. I jest coraz większe i wspanialsze. Ze łzami w oczach czytałam niektóre fragmenty-  wbiły mi się one głęboko w pamięć. Chcę wierzyć że między nimi dwojgiem tak właśnie było. Ze każdy dzień bez siebie był katorgą, a czas, gdy mogli spędzić razem - najwspanialszym darem od Boga.

Lubuje się w powieściach Gregory. Nie przeszkadza mi się są to opasłe tomiszcza- zazwyczaj przeczytanie jednej książki zajmuje mi niecałe cztery dni. Wszystko przez talent autorki która zręcznie przeplata autentyczne wydarzenia historyczne z fikcją literacką, a opisuje wszystko językiem łatwym w odbiorze. I chociaż na lekcjach historii Wojna Dwu Róż była dla mnie czarną magią, to teraz dostałabym piątkę. W jej książki się wpada. Otacza nas wir historii i fikcyjnych zdarzeń, które pomimo wszystko pasują do siebie jak dwie połówki jabłka. Nie ma nic niepotrzebnego lub zbędnego.

Gregory podejmuje się pisania o kobietach zapominanych przez historię. Podjęła temat dwóch córek Twórcy Królów, Królowej Elżbiety czy też Małgorzaty, matki dynastii Tudorów. Pokazuje że nie tylko płeć przeciwna budowała historię- kobiety też przyłożyły do tego rękę. I musiały O TO WALCZYĆ. Jakobina nie mogła bez sankcji finansowych poślubić ukochanego- bo tak nie wypada. Musiała dostosować się najpierw do woli rodziców, a następnie do króla, który mógł wydać ją nawet za dziewięcioletniego królewicza. I mimo to pozostała wierna. W pierwszej kolejności sobie- swoim przekonaniom, korzeniom i rodzinnym tradycjom; dzieciom i mężowi- była wspierającą i kochającą matką o żoną, prawdziwą podporą rodziny bez której ród Riversów nie byłby aż tak ze sobą zżyty; i w końcu królowej Małgorzacie, niemal swojej rówieśniczce za którą stała murem nawet gdy sama postanowiła walczyć z Yorkami i hrabią Windsor, zbierając armię najemników i nawiązując sojusze, które nie przyniosłyby korzyści Anglii, kiedy chroniła tajemnic pary królewskiej. I cały czas parła na przód, podejmując decyzje patrząc głownie na dobro dzieci. Chciała, by mogły żyć szczęśliwie, z osobami które kochają. Chciała dożyć późnych lat razem ze swoim mężem i razem patrzeć na wnuki.

Czytając „Białą Królową” nie rozumiałam prawdziwej miłości Jakobiny i Ryszarda. Dopiero gdy mogłam na wszystkie wydarzenia spojrzeć oczami kobiety zrozumiałam. I chociaż wszystkie odczucia były wymyślone przez autorkę, aby nadać tej historycznej postaci cech ludzkich tym samym czyniąc ją bliższą czytelnikowi. Gregory sprawiła że doceniłam kolejną kobietę, której przyszło żyć w bardzo niebezpiecznych czasach odzienie można stanąć odetchnąć pełną piersią i poczuć się w stu procentach bezpieczną. I trzeba cały czas się martwić.
Gregory opisując życie Jakobiny, matki Elżbiety oddała jej wielki hołd. Pochyliła się nad jej historią, badała jej życie. Przybliżyła jej sylwetkę tysiącom czytelników na całym świecie. I za to kocham pisarkę- potrafi wciągnąć i zainteresować snutymi przez siebie powieściami.


Za książkę dziękuje Grupie Wydawniczej Publicat.


BIAŁA KRÓLOWA| CZERWONA KRÓLOWA | WŁADCZYNI RZEK | CÓRKA TWÓRCY KRÓLÓW | BIAŁA KSIĘŻNICZKA

CONVERSATION

12 komentarze:

  1. Od dawna mam w planach poznać twórczość tej pisarki i mam nadzieję, że kiedyś mi się to uda, a powyższa książka ogromnie mnie zaciekawiła, więc postaram się w pierwszej kolejności za nią się rozejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja swego czasu fascynowałam się rolą kobiet w dawnych czasach. Z chęcią bym się zapoznała z tą książką. Mam wrażenie, żę wszystkie książki Gregory są wspaniałe :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham takie książki więc na peno sięgnę po tę pozycje :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja podobnie jak cyrusia mam tę autorkę od dawna w planach i muszę się w końcu zmobilizować.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ją w planach, choć na razie dość odległych, niestety.

    OdpowiedzUsuń
  6. Również lubię powieści Gregory, koniecznie muszę do nich wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie czytalam nic tej autorki ale jakoś średnio mnie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Twórczość Gregory póki co poznałam jedynie dzięki "Odmieńcowi", a później jego kontynuacji. Chciałabym jednak sięgnąć po bardziej ambitne książki tej pisarki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspaniale tak cofnąć się tyle lat wstecz i przeżywać wszystkie te rozterki. Z chęcią przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam w planach książki tej autorki, na pewno kiedyś się za nie zabiorę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię czytać jej książki. Zawsze moge liczyć na ciekawą historię
    Zapraszam do mnie:
    www.nalogowy-ksiazkoholk.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Brzmi fascynująco, muszę koniecznie dorwać tę książkę !:)

    OdpowiedzUsuń