Kobieta, którą warto znać. "Oblubienica z Azaincourt" Joanna Hickson

Jak wyobrażacie sobie życie księżniczek? W przepychu, z ogromną ilością służby na każde zawołanie już od pierwszych lat? Jako dziewczynę, nieprzywykłą do życia w biedzie, nędzy i głodzie? Otoczoną miłością rodziców? Niestety, nie wszystkie dziewczęta, którym przyszło urodzić się w rodzinie królewskiej miały tyle szczęścia, jak Katarzyna Aragońska, która kochała swoich rodziców i oni kochali ją. Do tych, które urodziły się pod nieodpowiednią gwiazdą, należała Katarzyna de Volis, zwana, przyszłą żonę króla Henryka …

Pomimo tego, że Katarzyna urodziła się w rodzinie królewskiej, a jej matka nigdy nie pokazała się publicznie bez olbrzymiej ilości klejnotów, to dzieci królewskiej pary wychowane były  w ubóstwie, głodowały, a rodziców nie widziały na oczy. Król Karol był chory, ale pod jego nieobecność to królowa rządziła krajem, sama siebie obwołując regentką. W dodatku, wtedy we Francji „panował” Jan Bez Trwogi, który siał postrach w rodzinie królewskiej.


Historię Katarzyny poznajemy w punktu widzenia jej mamki Mette, która później, gdy księżniczka już jako czternastolatka powróciła z  klasztoru, stała się jej służącą. Chociaż jest prostą kobietą z ludu, to pokochała Katarzynę całym sercem, ponieważ została przyjęta do pałacu tuż po tym, jak jej własne dziecko zmarło. Całą swoją miłość przelała na małą księżniczkę, a gdy ta zniknęła jej z życia, strasznie za nią tęskniła. Towarzyszyła jej przez lata, kiedy we Francji toczyły się wojny z Anglią; gdy księżniczka przeżywała straszne chwile, kiedy wychodziła za mąż za Henryka V, Lancestera króla Anglii.

Katarzyna uchodziła za kobietę niezwykle piękną, chociaż ona sama , wychowana przez mniszki, nie zauważa tego i stara się żyć zgodnie z zasadami wpajanymi jej przez siostry zakonne. Na dworze królewskim czuje się obco, zwłaszcza że pamięta ile krzywd zaznała od ciągle nieobecnej matki, czy opiekunki, która wszystkie pieniądze przeznaczone dla dzieci chowała do własnej kieszeni. Jest niezmiernie uradowana, gdy po powrocie do pałacu, zostaje tam… . Bez wahania nakazuje jej pozostać w pałacu, aby mieć przy sobie osobę, którą jako dziecko pokochała.

Zaczytywałam się w książek Gregory. Dzięki nim dane mi było poznać losy kobiet uwikłanych w Wojnie Dwu Róż i historię Anglii. Nie zdawałam sobie sprawy, że Francja również była krajem z tak ciekawą historią i intrygującymi postaciami. Dzięki Joannie Hickson poznałam kogoś nowego, niezwykle intrygującego, bez kogo nie byłoby następców tronu Anglii. Oblubienica z Azaincourt okazała się powieścią wciągającą i ciekawą. Chociaż musze przyznać, że pierwsze 80 stron dłużyło mi się niemiłosiernie i nie mogłam się wdrożyć w całą historię. Jednak gdy już wciągnęłam się w losy Katarzyny, nie mogłam oderwać się od jej losów. Powieść skończyłam czytać w ciągu jednego dnia.

Obawiałam się że cała historia zostanie napisana dość trudnym językiem, jednak już na początku przekonałam się że bardzo się myliłam. Zapewnie jest to zasługa tłumaczki, pani Marii Zawadzkiej, która wykonała przysłowiowy kawał dobrej roboty, sprawiając, że powieść nie jest męcząca, ale wciągająca i intrygująca. Po wdrążeniu się w historię nie można się oderwać od kart, aż do samego końca. Wiem że losy Katarzyny można poznać w Internecie, jednak jak dla mnie są to suche fakty. I chociaż autorka sama musiała puścić wodzę fantazji i nadać księżniczce cechy charakteru, włożyć w jej usta słowa, które będą dopełniały całość.

Historia Katarzyny zasługuje na pamięć. Była to kobieta niezwykła, odważna i mądra. Jej syn, Henryk VI, jako ostatni z dynastii Lancesterów zasiadł na tronie Anglii, a wnuk Henryk Tudor, obalił władzę Ryszarda i założył koronę.
Dlaczego? Otóż Katarzyna po śmierci swojego męża króla, poślubiła Owena Tudora i dała mu 6 dzieci. Gdy dotarłam do tych informacji, moja ciekawość co do dzieła Hickson wzrosła jeszcze bardziej.


Za książkę bardzo dziękuje Wydawnictwu Literackiemu.

CONVERSATION

9 komentarze:

  1. Książka w sam raz dla mnie, bardzo lubię powieści historyczne:)

    OdpowiedzUsuń
  2. O rety, musze ją mieć:) uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałabym poznać tę postać. Jestem zaintrygowana ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm, czuję, że to coś dla mnie:)
    P.S: zerknij na literówkę w tytule;)

    OdpowiedzUsuń
  5. OOO! Super! Czyli jest to podobne trochę do Gregory? Bardzo lubię tego typu książki historyczne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też mi się wydaje, że podobne do Gregory, Na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Coraz częściej sięgam po tego typu książki i z pewnością przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Katarzyna Aragońska bardzo mnie intryguje, z chęcią bym przeczytała. Kiedyś pisząc pracę na temat kobiet poświęciłam dużo miejsca tej postaci :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię ten typ literatury, cenię Gregory, więc jeśli ta książka choć odrobinę jest podobna do dzieł autorki z pewnością po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń