czerwca 2014 - Biblioteka pod Marcepanem

sobota, 28 czerwca 2014

"Śmieć" Andy Mulligan

Nie potrafimy docenić tego co mamy. Narzekamy gdy nie możemy sobie kupić wymarzonej rzeczy, gdy nie możemy gdzieś wyjść, gdy musimy sprzątać, gdy nie ma nic ciekawego w telewizji. A co jakby nagle się okazało że nie ma telewizora, nasz dom to zlepek kilku kontenerów, a my pracujemy na śmietnisku, przebierając tony śmieci i szukając… no właśnie, czego? Skarbów? Aby docenić to co mamy należy sobie wyobrazić że tak żyje tysiące dzieci dzień w dzień. Ubierają się w to co znajdą, a jeżeli uda im się odnaleźć coś wartościowego sprzedają to, aby mieć za co nakarmić swoją rodzinę.
Jednak najwięcej znajdują najmniejsze, najzwinniejsze  dzieci, które „lądują” na wypisku gdy tylko nauczą się chodzić.

środa, 25 czerwca 2014

"Cienie Ziemi" Beth Revis

Jest!

Trzecia część wspaniałej trylogii, która pomimo tego że arcydziełem nie jest podbiła moje serce. Emocje, jakie towarzyszyły mi podczas czytania nazwać się nie da. Płakałam, śmiałam się, razem z bohaterami przeżywałam kolejne wydarzenia. Beth Rivers spisała się na medal. Stworzyła trylogię która porywa serca wielu osób na całym świecie (w  tym mnie, a ja pomimo moich dwudziestu lat zakochałam się w Starszym i w Amy). Chcecie się przekonać co skrywają karty powieści- a więc proszę bardzo, szybko ją przeczytajcie.

piątek, 13 czerwca 2014

Michael Katz Krefeld "Wykolejnoy"

Czy nazwisko Krefeld jest wam nieznane? Nic dziwnego- autor dopiero pojawił się na polskim rynku kilka dni temu (dokładnie 5 czerwca), ale w jakim stylu. „Wykolejony” to kryminał, w którym od samego początku akcja trzyma w napięciu, wydarzenia mkną do przodu i nie pozostaje nic innego tylko zatopić się w świat wykreowany przez duńskiego pisarza. Uwierzcie mi, jego nazwisko niedługo będzie znał każdy fan kryminałów w Polsce. I na świecie.

Autor wykreował świat brutalny, pełen czarnych interesów, ludzkiego nieszczęścia i prostytucji. I zrobił to bardzo dobrze- czytając czułam zadach jaki panował w klubie ze striptizem, widziałam głównego bohatera jak przemierza szwedzkie ulice w poszukiwaniu Maszy… Może jednak zacznę od początku. Mamy zatem głównego bohatera Thomas’a „Ravn” Ravnsholdt’a.  Mieszka on na Biance, łodzi zacumowanej w jednym z duńskich portów. Nie jest w stanie wrócić do mieszkania, które dzielił razem ze swoją ukochaną Evą, a wszystko z powodu tragicznych i traumatycznych wydarzeń z przeszłości. Nie widzi on sensu życia, aż do czasu kiedy dowiaduje się o Maszy, litwińce, która zaginęła około dwóch lat temu, a matka zaczyna powoli tracić nadzieje że jeszcze kiedykolwiek zobaczy córkę. Na prośbę znajomego, właściciela baru w którym Thomas często topi smutki postanawia wyjechać odnaleźć dziewczynę. O której nikt od długiego czasu nie słyszał. Czy jeszcze żyje?

Detektyw zagłębia się w świat szwedzkiego podziemia, które autor dopracował do najmniejszego szczegółu. Czytając niemal cały czas czułam napięcie, a w mojej głowie roiło się od pytań. Niejednokrotnie miałam ochotę przeskoczyć te kilkanaście stron do końca aby odkryć zakończenie, bo ciekawość mnie zżerała. Jednak po wiele latach techniki nauczyłam się powstrzymywać emocje ‘cierpliwe’ przewracałam kolejne strony. I każda z nich była dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Bo oto pojawiał się nowy bohater, kolejny zwrot akcji, kolejna decyzja, kolejne miejsce, a wszystko uciekało bohaterowi sprzed rąk. I tutaj ktoś mógłby sobie pomyśleć „skoro tak namieszał, to ta książka nie może być aż tak ciekawa”. I tutaj ten Ktosiek się myli. Wszystko do siebie idealnie pasowało, jak w układance. Kolejne miejsca, postacie, wydarzenia były puzzlami, które tylko w całości stanowią idealną całość i pokazują obraz, który potrafi zachwycić. 

Mimo że wracam już do tego wątku muszę pochwalić autora za stworzenie aż tak realistycznego świata. Prostytucja, narkotyki, brudne interesy… Czytając o Maszy, o jej życiu w tamtym świecie (chociaż życiem zbytni nazwać tego nie można, raczej marna egzystencja) czułam dreszcze przechodzące po ciele. Czułam strach, napięcie, emocje… Już dawno żaden z kryminałów nie przyniósł mi tyle wrażeń. Powinni to docenić wszyscy Ci, którzy nie lubią gdy książce nic się nie dzieje. 

Panie Krefeld, z zapartym tchem czekam na kolejną Pana książkę. I wiem że mnie Pannie zawiedzie. A wszystkim którzy jeszcze wahają się przed wyborem książki radzę, aby rozejrzeli się za nią zanim ktoś sprzątnie im egzemplarz sprzed nosa.


Za możliwość przeczytania dziękuje Wydawnictwu Literackiemu!

Książka bierze udział w wzywaniu: Czytamy kryminały.

@templatesyard