Załóż buty Valerii. "W butach Valerii" Elisabet Benavent

źródło
Kto nie słyszał o fenomenalnym Seksie w wielkim mieście?. I nawet jeżeli nie oglądał serialu (tak jak ja, chociaż zbieram się do tego już od ponad dwóch lat), to oglądał filmy. Albo sequel, czyli Pamiętniki Carrie. I nie ma się co dziwić że serial i film zrobił taką furorę. Chociaż o takim życiu jakie prowadzą bohaterki część z nas może tylko pomarzyć ( w tym ja:)), to miło odskoczyć od swoich własnych problemów, do kłopotów innych kobiet i to jeszcze żyjących w Nowym Jorku, które, nawiasem mówiąc należy do moich ulubionych miast. A więc mamy główną bohaterkę, narratorkę całej historii i jej trzy przyjaciółki. Każda z innym charakterem, z innymi marzeniami z inną przeszłością. Ale łączy je jedno przyjaźń. Na dobre i na złe. 

A pomyśleliście kiedyś co by się stało, gdyby Seks w wielkim mieście przenieść do Hiszpanii? Nie? To ja Wam powiem co. Powstałoby "W Butach Valerii", autorstwa Elisabet Benavent

A więc mamy główną bohaterkę, tytułowa Valerię, której poprzednia książka stała się bestsellerem. Aktualnie wpadła ona w tak zwaną "niemoc twórczą" i nie może stworzyć niczego, co podobałoby się jej tak jak jej debiut. Żyje w małym mieszkanku razem ze swoim mężem Adrianem który jest fotografem. Niestety, brak weny twórczej nie jest jednym problemem Valerii. W jej małżeństwie od jakiegoś czasu się nie układa i chociaż chciałaby to zmienić - nie może. Od Adriana czuje tylko chłód i obojętność. I nie wie czym to może być spowodowane. 

Lola, to osoba która nie potrafi usiedzieć w miejscu. Facetów zmienia jak rękawiczki, nie potrafi żyć w trwałym związku. Nie przejmuje się problemami, chcę żyć tu i teraz. A w dodatku jest bardzo bezpośrednia, zwłaszcza, na temat swojego życia "łóżkowego". Nie boi się powiedzieć czego oczekuje, nie boi się życia. W dodatku "wpadła" w toksyczny związek ze swoim szefem, Sergiem. I nie może sobie z tym poradzić.

Carmen jest osobą która twardo stąpa po ziemi, ale jednocześnie daje się ponieść marzeniom. Ma szefa którego nienawidzi z całego serca za utrudnianie jej pracy, naśmiewanie się z niej i z jej pochodzenia. W dodatku  Carmen jest nieszczęśliwie zakochana i to w koledze z pracy.

Nerea (czyż to nie piękne imię? ) nazywana jest przez swoje przyjaciółki Królową Lodu. A wszystko przez swój styl życia. Pracuje w świetnej firmie, dobrze zarabia, ubiera się perfekcyjnie, nikt nigdy nie widział jej niezadbanej, ubranej w za duże domowe ciuchy i bez perfekcyjnej fryzury i makijażu. Nerea jest bardzo wybredna co do facetów, więc gdy koleżanki dowiadują się, że ich przyjaciółka kogoś poznała, nie mogą wyjść zachwytu. 

W Butach Valerii to książka, która w Hiszpanii stała się bestsellerem, a w Polsce jej premiera miała miejsce 5 lutego i zanosi się na to że nie zostanie niezauważona. Jest to powieść obyczajowa, z elementami erotyku (i chociaż mówię że erotyków nie znoszę, to na ten mogę przymknąć oko bo wcale a wcale takim wieeelkim erotykiem nie jest, tylko lekką poczytajką). Czyta się szybko, z uśmiechem na ustach i nie sposób się przy niej nudzić, ale..

źródło

I tutaj pojawia się jakieś ale, a mianowicie takie, że czasami czułam lekkie zażenowanie w czasie lektury. Nie chcę tutaj przytaczać konkretnych wydarzeń, ale wydaje mi się że niektóre decyzje bohaterek ( a szczególnie Valerii) powinny być bardziej przemyślanie i nie popełniane pochopnie. Zwłaszcza, że znała wszystkie wady i zalety, plusy i minusy, oraz wiedziała, jak to się może skończyć. Jednak nie sprawia to że postać Valerii lubi się mniej. O nie, nie, nie. Wszystkie bohaterki są wyjątkowe na swój sposób i nie można jednej nie polubić. Nawet, jeżeli któraś z początku do gustu mi nie przypadła to na końcu trzymałam za nią kciuki.

Reasumując, W butach Valerii to książka, którą można przeczytać. Wciąga, bawi i daje oderwać się od własnego życia, chociaż na chwilę. Zazwyczaj nie wierzę opisom na okładkach, które głoszą, że to ..."polskie/angielskie/niemieckie/weneckie...., podbiło serca milion czytelników", jednak w tym przypadku ze wszystkim się zgadzam. Więc jeżeli jesteś fanką Seksu w wielkim mieście sięgnij i po "W butach Valerii".


Za książkę dziękuje Wydawnictwu Literackiemu!
Ksiązka bierze udział w wyzwaniu: 52 książki, Wyzwanie czytelnicze 2015

CONVERSATION

12 komentarze:

  1. Lubię poczytać czasem takie książki dla relaksu, więc czemu nie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś nie kusiła mnie ta książka. I nawet po przeczytaniu Twojego tekstu nie jestem pewna, czy chcę ją przeczytać. Chyba jest wiele takich historii. Ale z jednym masz rację na pewno - niezauważona to ta powieść nie przejdzie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem ciekawa tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta ksiązka jest wszedzie ;) właściwie nie wiem co mnie od niej odpycha. Okładka? Kojarzy mi się z niezbyt wyborną treścią. Ale widać, ksiązka zasługuje na uwagę

    OdpowiedzUsuń
  5. W sumie... czemu nie, lubię książki w takim klimacie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety to raczej nie jest powieść dla mnie. Mam wrażenie, że zamiast dobrej zabawy, odczuwałabym tylko irytację związaną z nieprzemyślanymi decyzjami bohaterek. Nie ciągnęło mnie nigdy do "Seksu w wielkim mieście", więc i ta powieść niestety nie przyprawia mnie o szybsze bicie serca.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio głośnio o tej książce, ale mnie to akurat nie przeszkadza, bo jestem nią zainteresowana i chętnie poznam ją bliżej.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oglądałam tylko kawałek Seksu w wielkim mieście, więc nie wiem, czy spodoba mi się ta książka. Cóż, mogę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Eee...jakoś nie oglądałam serialu ani filmów i nie zamierzam tego zmieniać;)
    A książka też mnie specjalnie nie interesuje. Po prostu nie mam ochoty na ta tematykę;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Taka książka dla relaksu:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie jestem fanka "seksu w wielkim mieście", co więcej - akurat ten tytuł mnie strasznie irytuje. Ale chętnie poznam Valerię :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wydaje mi się jakoś mało oryginalna, a chociaż oczywiście nie każda książka musi zaskakiwać niebanalnością, to po ten tytuł na razie nie mam ochoty sięgać. Nie zarzekam się jednak, że nigdy nie przeczytam, bo kto wie - może najdzie mnie ochota na lekką lekturę w hiszpańskim klimacie.

    OdpowiedzUsuń