"Małe kobietki" L.M Alcott


Klasyka ma w sobie to coś, co sprawia, że zawsze trafia do mojego serca. Chociaż dana książka może mieć ponad 100 lat, to zawsze zagłębiam się w świat stworzony przez autora z pewną niecierpliwością, aby poznać jak żyli bohaterowie w tych dawnych czasach. Kocham wyobrażać sobie wspaniałe stroje, bale, spotkania, kuligi; razem z bohaterami przeżywać romantyczne miłości, razem z nimi cierpię i się cieszę. Dlatego w końcu sięgnęłam po Małe Kobietki .


Meg, Jo, Beth i Amy March to siostry, które mogłyby zrobić dla siebie wszystko, chociaż kłócą się jak każde rodzeństwo. Żyją w czasach, kiedy w Ameryce trwa wojna secesyjna. Dziewczęta żyją w ciągłym oczekiwaniu na wieści od ojca, a piecze nad nimi sprawuje ich matka, Marmee. Dziewczęta nie żyją w bogactwie – najstarsze muszą pracować, aby móc sobie pozwolić na nowe suknie czy modne dodatki. Czasami i przez to czują się gorsze od swoich koleżanek, które nauczone są żyć w dostatku. Dziewczęta starają się bardzo, aby urozmaicić sobie życie wymyślając nowe zabawy czy pomagając matce. Dodatkowo – cechują się ogromnym entuzjazmem, którym zarażają wszystkich naokoło.  

Do czytania Małych Kobietek podeszłam z wielkim entuzjazmem (bo spotkałam się z samymi pozytywnymi opiniami), ale miałam pewne obawy, czy i mi się spodoba książka, którą zachwycają się pokolenia. Dodatkowo – udało mi się trafić na piękne wydanie: z ilustracjami, obrazami, przedstawiającymi życie ówczesnych młodych dam, co bardzo mi się podobało, ale jednocześnie trochę utrudniały czytanie, bo gdy zobaczyłam ciekawy obrazek, natychmiast przerywałam czytanie w jakimkolwiek momencie, a później – trudno mi było się na nowo wciągnąć.

Klasyka ma to do siebie że należy ją kompletować, nie da się jej czytać na raz bo wtedy, można jej nie zrozumieć, uznać za nudną. I dopiero gdy po skończeniu liceum i zaczęłam zgłębiać się w dzieła sióstr Brontë, zrozumiała, dlaczego moja polonistka radziła czytać lektury w wakacje. W roku szkolnym przeczytanie Lalki, Zbrodni i kary czy Nad Niemnem jest możliwe, ale czy wtedy prawidłowo odbierzemy te książki, czy docenimy ich piękno, które jest niepowtarzalne.

Małe kobietki składają się z XXII rozdziałów, a każdy z nich opowiada inną historię, które pomimo że dotyczą innej bohaterki tworzą jedną, spójną całość, przez co czyta się te opowieści przyjemnie i bez stresu. Dodatkowo, Alcott przekazała wiele uniwersalnych prawd w swojej powieści. Pokazała, na czym polega miłość rodzeństwa, które pomimo że kłoci się ze sobą, robi sobie na złość to w obliczu wyzwania zrobi dla siebie wszystko, bez chwili wahania. Miłość jaka panuje między rodzeństwem i rodzicami opisana była pięknie – nie raz w prostych słowach, gestach. Marchom można pozazdrościć tego wspaniałego uczucia, tych wszystkich wspólnych chwil – smutnych, szczęśliwych jak i zabawnych, bo to one budują fundamenty prawdziwej, kochającej się rodziny.

Jeżeli chcecie zagłębić się w świat Małych kobietek to polecam. Jest to bardzo optymistyczna powieść, obok której nie da się przejść obojętnie. Ja wiem, że nie raz będę do niej wracać. 

CONVERSATION

29 komentarze:

  1. Aż mam chęć na nią zapolować, pewnie, że bym przeczytała..

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie poznałabym ten świat. Muszę zajrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam ją z dzieciństwa. Uwielbiałam ją wtedy, choć czytana po latach nie zachowała czaru, a raczej wkurzała mizoginizmem. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niektóre książki są ponadczasowe, chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  5. To prawda, że często książki będące lekturami inaczej odbiera się po latach. Mam wrażenie, że do niektórych historii trzeba dorosnąć. "Małe kobietki" to czarująca i uniwersalna historia, zdecydowanie warto ją poznać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam dawno temu:) Urzekająca historia:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zachęciłaś mnie bardzo, zobaczymy co z tego wyniknie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam, ale książka mnie nie zachwyciła, jak dla mnie trochę zbyt wyidealizowana, a niektóre morały jakby... przestarzałe? Nie wszystkie, bo było kilka naprawdę mądrych, uniwersalnych przemyśleń, ale ogólnie "Małe kobietki" uważam za raczej przeciętną lekturę :d

    OdpowiedzUsuń
  9. Wstyd się przyznać, ale rzadko sięgam po klasykę. Czy przeczytam powyższą powieść - nie mam pojęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z chęcią przeczytam:) Może i ja trafię na to wydanie?

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam na półce tę książkę i na pewno wkrótce się za nią zabiorę. Stopniowo też dojrzewam do poznawania klasyki literatury :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Już od dawna planuję przeczytać tę książkę, ale wiesz jak jest - lista zachcianek jest dłuuuuuuuuuga. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. O racja - klasyki nie można czytać na raz, bo się nudzi. Książkę mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam w domu i mam w planach czytelniczych :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawi mnie ta książka, dlatego mam ją w swoich planach czytelniczych.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja natomiast nie znoszę klasyki, zatem jednak odpuszczę sobie niniejszą pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  17. już od dawna chodzi za mną ta książka, muszę się w końcu zmobilizować ;)
    jeśli miałabyś wolną chwilkę to serdecznie zapraszam do siebie, byłabym wdzięczna za wyrażenie opinii na temat moich recenzji ;)
    pozdrawiam!
    http://books-jewellery-leisure.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam Małe Kobietki na półce w wersji anglojęzycznej - czas by było wreszcie po nie sięgnąć. Mam nadzieję, że i mnie oczaruje! :)
    http://magdalenawkrainieczarow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam Małe Kobietki na półce w wersji anglojęzycznej - czas by było wreszcie po nie sięgnąć. Mam nadzieję, że i mnie oczaruje! :)
    http://magdalenawkrainieczarow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Skoro ty będziesz do tej książki powracała, to tym bardziej ja powinnam chociaż raz ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Osobiście, nie przepadam ogólnie za książkami obyczajowymi, nieważne, kiedy bym je czytała. Bardziej przemawia do mnie fantastyka czy horror :) Jednak szczerze mogę przyznać, że gdybym lubiła książki obyczajowe tak schludnie i ciekawie napisana recenzja z pewnością by mnie zachęciła :)

    Zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Chwilowo zabieram się za "Lśnienie" Kinga, która to książka już trochę czasu na mnie czeka, ale zapiszę sobie "Małe kobietki" i może przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Akurat do mojego serca klasyka nie zawsze trafia, więc musiałabym się zastanowić, czy ta książka mogłaby mi się spodobać. W sumie, jeśli nie spróbuję to się nie dowiem :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mimo pochlebnej recenzji, to ja jednak nie sięgnę po tę książkę. Nie przepadam za obyczajówkami... lubię młodzieżówki, fantastykę i kryminały. Może nie powinnam się tym kierować, ale tak już mam...

    OdpowiedzUsuń
  25. Ach i jak tu się nie skusić? O książce już słyszałam nie raz, chyba nawet MG wznowiło ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam ją w planach i czuję, że mi się spodoba. Widać, że sporo tu emocji, które mam nadzieję i na mnie podziałają.

    OdpowiedzUsuń