To będą dobre zbiory. Czas żniw, Samantha Shannon





Gdy tylko pomyślę o tej książce mam wypieki na policzkach, jestem podekscytowana. Skończyłam ją w ciągu jednego dnia, nie mogłam się oderwać nawet na moment. Chociaż od przeczytania minął tydzień ja nadal nie mogę zebrać myśli, aby skleić coś z sensem. Już teraz wiem, że ta powieść będzie w ścisłej czołówce moich ulubionych książek, nie tylko 2015 roku, ale całego życia. Jak dobrze że jest niemal dziesięć tomów, tylko dlaczego nie są one wydane w Polsce? Już wiecie o czym mówię? Czas żniw Samanthy Shannon to książka która wkradła się w moje serce i tam zostaje na dłużej!


Sajon Londyn to twierdza, która powstała na zgliszczach starej monarchii. Stało się tak dlatego że w Anglii zaczęli pojawiać się wróżbici – i to nie są oszuści. Jednak Ci inni ludzie nie zamierzają się poddać Sajonowi. Zeszli oni do podziemia i podzielili się na ugrupowania, którym przewodniczą mim-lordowie i mim-królowe.
Mamy rok. 2059. Paige Mahoney mogłaby wieść normalne życie gdyby nie jej dar – jest ona śniącym wędrowcem, jednym z najlepszych jasnowidzów i należy do Siedmiu Pieczęci, jednej z wielu organizacji w SajLo. Pracuje ona dla Białego Spoiwa, Jaxona Halla, i jest jego faworytą, oraz największym skarbem. Wszyscy mim-lordowie pragnęliby mieć w pod swoją władzą śniącego wędrowca.  Gdy pewnego dnia Paige przez przypadek zabija jednego ze strażników, interesuje się nią władza. Pomimo spektakularnej ucieczki zostaje pojmana i przetransportowana na teren dawnego Oksfordu, wraz z innymi jasnowidzami i ślepcami, czyli niewidzącymi. Za murami tego starego miasta poznaje całe zaplecze Sajonu i odkrywa kto tak naprawdę pociąga za sznurki. W koloni karnej, zwanej Szelonem, Paige spotyka Refaitów, a sama trafia pod opiekę Naczelnika.
Chciałabym streścić tę książkę nie spojelrując, nie mieszając ale… nie da się. Jeżeli wspomnę o jednej informacji, zaraz napiszę o drugiej, żeby móc jeszcze bardziej was zainteresować trzecią. Nawet nie wiecie ile razy starałam się napisać te kilka zdań, aby streścić wam to, co dzieje się w Czasie Żniw. Gdy tylko myślę o tej książce, ogarniają mnie niesamowite emocje. Ja już chcę trzeci tom – bo jak możecie się domyślić, druga część już jest za mną. 

Przeczytałam wiele opinii, obejrzałam wiele recenzji i wiem że się powtórzę. Nie napisze o tej książce nic nowego, moja opinia nie będzie ociekała emocjami bardziej niż innych. Mogę nie ubrać w słowa tego wszystkiego, co towarzyszyło mi przy lekturze. Czytać skończyłam o trzeciej w nocy, miałam wstać i pisać, ale najpierw spróbowałam spisać wszystkie plusy na kartce, ale gdybym tego nie zaniechała, podarłabym cała ryzę papierów.

Samantha Shannon stworzyła książkę tak świetną, że postawie ją półce nawet przed Igrzyskami Śmierci. I chociaż na początku nie mogłam w akcje się wciągnąć (ale tylko przez dwadzieścia stron, dalej poszło gładko) to widziałam ile pracy musiała włożyć autorka w tę książkę. Żadne zdanie nie jest przypadkowe, żaden gest, słowo nie jest rzucone w przestrzeń. Każdy element, nawet najmniejszy ze sobą współgra, tworząc całość, która powala na kolana i nie pozwala się z nich podnieść. Mnogość   postaci, istot, pojęć które autorka wymyśliła przytłoczyła mnie tylko na początku. Gdy zagłębiałam się w Czas Żniw wszystko stawało się jasne, niemniej, jest to książka, której trzeba poświęcić uwagę.  I ostrzegam – jeżeli przeżywacie razem z bohaterami wszystko, każde najmniejsze potknięcie czy niebezpieczeństwo, nie czytajcie tej książki w miejscu publicznym. Bo albo nie usiedzicie na miejscu, albo… wiele rzeczy może się zdarzyć.
Co myślę i głównej bohaterce? Jestem dość wybredna. Irytują mnie postacie nudne, niezdecydowane, udające księżniczki, które wiecznie są  w opałach. Wiele książek, które mają bardzo dobrą fabułą i autor ma talent, to niestety, wszystko psuło się za sprawą jednej postaci. Ale nie w Czasie Żniw. Gdyby każda bohaterka byłaby taka jak Paige, to świat książkowy stał się lepszy. Jestem jej ogromna fanką. Chociaż była nie raz niepewna swoich mocy, bała się to stała się moją ulubiona bohaterką książkową.

Męski bohater? Jest, ale oczywiście to jeszcze w moim ulubionym typie – tajemniczy, pozornie groźny Naczelnik. Z początku nie da się odgadnąć jego zamiarów, wydaje się groźny zdolny do wszystkiego. W miarę czytania … nie będę spolerować, bo nie będzie dla was niespodzianki, ale możecie się domyślić co chciałam powiedzieć. Jednak – mężczyzna podobny do Naczelnika zawsze mi się podobał.

Romans? Jeżeli inne książki kipią aż miłością, która wybucha pomiędzy dwojgiem nieznajomych to w Czasie Żniw jest tego o wiele, wiele mniej. Miałam wrażenie że autorka do tego całego niezwykłego świata, do jasnowidzów, Szeolu, Refaitów, Sajonu dorzuciła szczyptę romansu, miłości i to w takim momencie, że dobrze że wtedy byłam w domu i mogłam wtulić twarz w poduszkę i krzyknąć. 

Niemniej – pomimo wielu, wielu plusów, książka nie jest dla wszystkich, a szczególnie dla młodszych czytelników. Dlaczego? Czas Żniw jest o wiele bardziej brutalniejsza od Igrzysk Śmierci. Wiele się dzieje, wiele osób ginie i to w brutalny sposób. Umierają niewinni, bezbronni są katowani i głodzeni… Nie sposób czytać tego wszystkiego ot tak, lekko. Ta książka to majstersztyk, prawdziwe arcydzieło a ta brutalność powoduje że jest ona poważniejsza, bardziej dojrzała.
Nie wiem czy o wszystkim napisała – znając życie go już opublikuje moje wypociny przyjdzie mi do głowy jeszcze wiele, wiele zdań, które mogłabym wkleić w ten tekst. Jednakże, jeżeli macie jeszcze jakieś wątpliwości, a czujcie głód na książkę dobrą, wciągającą, wymagającą i dopracowaną w każdym, nawet najmniejszym szczególe, to sięgajcie po Czas Żniw. Niech was nie przerazi objętość książki. Od razu ostrzegam, od razu zabezpieczcie się i kupcie drugi tom. Ja idę dalej przeżywać mojego kaca książkowego, który raczej długo nie przejdzie.


Czy ktoś ma informacje o ekranizacji Czasu Żniw? Informacja na okładce o  wykupieniu praw autorskich jest, ale w internecie nic o tym nie ma.
 

CONVERSATION

20 komentarze:

  1. Również jestem tym tekstem zachwycona, choć podziwiam, że czytałaś go tylko jeden dzień - nawet mnie zajęło to nieco więcej czasu, a czytam naprawdę szybko. ;) W każdym razie jestem pod wielkim wrażeniem pomysłu aktorki i pracy, jaką z pewnością włożyła w powstanie tej książki. Jest aż 10 tomów? To świetnie! Będzie zajęcie na najbliższe lata. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś miałam wielkie plany przeczytania tej serii, ale na razie przekładam nad nowości klasykę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tę książkę mam na swojej liście do przeczytania chyba gdzieś od roku :/ ciekawe czy w końcu dopnę swego i ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przeczytałam recenzji w całości, żeby nie psuć sobie frajdy z czytania. Bardzo, ale to bardzo zachęciłaś mnie do sięgnięcia po tę książkę. To nie pierwsza pozytywna opinia, jaką czytam o ''Czasie żniw''. Szkoda tylko, że póki co są przetłumaczone tylko 2 tomy (chyba), a tu aż 10.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje must read. Kusicie mnie na każdym blogu, a ja wszędzie obiecuję, że przeczytam. Nie mogę się doczekać kiedy to się zmieni :)
    Tekst, który będzie wyświetlany

    OdpowiedzUsuń
  6. Koniecznie muszę przeczytać tą książkę, mam nadzieję, że ta pozycja szybko trafi w moje ręce :) Zapisuje sobie tytuł.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie INNA
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Naczytałam się już tylu pozytywnych opinii na temat tej książki, że może kiedyś ją przeczytam ;).
    Pozdrawiam :).
    Przy okazji zachęcam do obejrzenia filmiku, który pojawił się na moim kanale. Pokazuję w nim "Chłopów" Reymonta od zupełnie innej strony :).

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam tą książkę! Była niesamowita. Nie czytam często fantastyki, ale muszę przyznać że "Czas Żniw" skradł moje serce. Teraz czeka na mnie na półce drugi tom i mam nadzieję że będzie równie dobry co pierwszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Naprawdę jest aż tak dobra? U mnie czeka na półce już bardzo długo, ale czuję że się w końcu na nią skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam u siebie na półce, ale czasu brak ;/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja również jestem wielbicielką takiego męskiego bohatera :) Muszę się na własnej skórze przekonać o wkładzie autorki w książkę. Z chęcią przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Naczelnik przypominał mi Predatora <3 I przyznaję, ja także zakochałam się w tej historii i poluję na drugi tom :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja muszę najpierw przeczytać "Igrzyska śmierci". To mój priorytet.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie sądziłam, że jest aż tak dobra. Chętnie przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Słyszałam dużo o tej książce i chyba będę musiała ją w końcu poznać. Jest tyle pozytywnych opinii na jej temat :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam tę książkę i grzecznie czeka w kolejce:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Już jakiś czas temu wpisałam ją sobie na listę, ale z czasem jakoś trochę o niej zapomniałam. Swoją recenzją nie tylko mi o niej przypomniałaś, ale i podsyciłaś mój apetyt na lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam tę książkę na półce, ale jakoś nie miałam ochoty jej czytać. Dopiero Twoja entuzjastyczna recenzja zachęciła mnie do lektury.

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam takie recenzje, prawdziwa bomba zachęcająca. Portfel świeci pustkami, a w bibliotece jej nie ma - nie znoszę tego, ale i tak kiedyś dorwę Czas żniw :)

    OdpowiedzUsuń