Porażka roku. Enklawa, Ann Aguirre

Miałam ochotę na coś ciekawego. Książkę która mnie porwie niemal całkowicie, wprowadzi w swój mroczny świat, przedstawi kolejne książkowe „ciacho” do którego mogła wzdychać. Mój wzrok spoczął na Enklawie, która na mojej półce leży od jakiś dwóch lat. Jako że mam zamiar uporać się ze wszystkimi zaległościami zanim znowu wpadnę w wir kupowania książek to pomyślałam „czemu nie”. Cóż, błąd popełniałam już przy zakupie. 


Karo żyje w Enklawie, w podziemiach pod wielkim miastem. Nie zna życia na powierzchni. Wie tylko że żeby przeżyć musi walczyć o przetrwanie z Dzikimi, dlatego staję się Łowcą. Jej partnerem zostaje tajemniczy Cień, który jako jedyny nie urodził się w Enklawie –przybył z powierzchni. Niestety, w wyniku pewnego incydentu Karo i Cień zostają wygnani na powierzchnie. Czy przeżyją poza światem w ciemnościach?

Pierwsze co mnie niesamowicie (tak bardzo, bardzo mocno) zniechęciło było porównanie do Igrzysk Śmierci i Universum: Metro. Chociaż tej drugiej książki nie czytałam to po zapoznaniu się z opisem fabuły powinnam się powstrzymać przez zakupem Enklawy. Niestety… Moje obawy się sprawdziły i z czystym sercem mogę powiedzieć że czas z Enklawą  należy do zmarnowanych.
Nie mam nic do stylu pisania autorki – pisze ona poprawnie, ale nie ma w jej powieści czegoś co porywa. Mogłabym powiedzieć, że nie ma w niej oryginalności, która powoduje że można zaczytać się w książkę po uszu. Enklawa  to jak odgrzewany, niedobry kotlet, którego nie mamy ochoty jeść, chociaż jesteśmy głodni. Nie mogłam na raz przeczytać więcej niż maksymalnie dziesięć stron. Później moje myśli uciekały w innym kierunku. Myślałam o obiedzie, o porządkach, o tym co muszę kupić, a nie o bohaterach i wydarzeniach. Chciałam podczas lektury nie myśleć o codziennych sprawach, odstresować się i zapomnieć, ale nie mogłam.

Kolejnym minusem jest główna bohaterka. Perfekcyjnie walczy od najmłodszych lat, wszyscy chwalą ją za postępy, pomimo młodego wieku uważają ją za najlepszą Łowczynię. Podczas walki się zapomina, moc władnie jej światem… Ble, ble, ble. Miałam ochotę rzucić czasami książką o ścianę zwłaszcza kiedy czytałam o Karo, o tym jaka jest wspaniała w walce. Ileż można jednym i o tym samym. Ta bohaterka nie miała żadnych wad – mogła być nawet Reproduktorką, czyli natura nie poskąpiła jej urody. I oczywiście – wszyscy, ale to absolutnie wszyscy faceci się w niej zakochują i chcą z nią być. Skończyłam tę książkę tylko dlatego że nie lubię pozostawiać nieprzeczytanych książek – nawet jeżeli miałabym je kończyć przez trzy lata, to doczytam takie pozycje niemal do ostatniej literki. To jest niestety moja wada – tracę czas na beznadziejne książki.

Do kupna Enklawy zachęciła mnie tylko cena – 4.99 na jednej promocji w supermarkecie. I to chyba jedyna książka z takiej promocji na której się zawiodłam i to bardzo. Jeżeli chcecie to czytajcie Enklawę, ale na własne ryzyko. Pamiętajcie, że ja was ostrzegałam. 

CONVERSATION

17 komentarze:

  1. Jutro miałam iść po nią do biblioteki, ale teraz chyba zmienię moje plany. Szkoda mi czasu na takie powieści :/ Dziękuję za ostrzeżenie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że nie była zbyt droga, chociaż i tak rozczarowanie jest najgorsze..:/

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja zawsze zawodziłam się na książkach, które nie przekraczały cenę 10 złotych. Od tego czasu ich nie kupuję. Dzięki za ostrzeżenie ;)

    Insane z http://przy-goracej-herbacie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Po tanich książkach już wielokrotnie się przejechałam, ale jeszcze chyba nie tak drastycznie, jak Ty, przykro mi, że musiało Cię spotkać tak wielkie rozczarowanie, ech, dziękuję za ostrzeżenie z całą pewnością ją ominę, a szkoda, bo pomysł w sumie wydaje się ciekawy... Och, Mery Sue w powieści <3 Jak ja je uwielbiam! Ostatnio roi się od nich, pojawiają się w książkach niemal non stop...

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam ją ponad 3 lata temu i dla mnie nie była (wtedy) taka zła, ale z kolei drugi tom jest o wiele, wiele gorszy :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety przeczytam, bo też mam już tę książkę u siebie. Pocieszam się tylko, że nie wydałam na nią ani złotówki, bo dostałam ją z wymiany. Mimo tego szkoda, że powieść jest aż tak słaba, bo niestety też cierpię na przymus czytania do końca, więc będę się męczyć :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostrzeżenie biorę sobie do serca. Nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Porównanie tej książki do Igrzysk to herezja. Czytałam dwa lata temu z każdym rozdziałem coraz bardziej zniesmaczona i zdruzgotana faktem, że kupiłam ją za cenę rynkową. Jedna z najgorszych książek życia, jakie napotkałam i coś, co nie zasłużyło na szansę w postaci lektury drugiego tomu. Bardzo chciałabym zapomnieć o "przygodach" Karo.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakoś nie mam ochoty ryzykować, dlatego zaufam Twojej opinii i będę omijać tę książkę z daleka.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi ta książka trochę bardziej przypadała do gustu. Chociaż nie pamiętam już za bardzo o czy ona była.

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że nie przypadła Ci do gustu. Zaufam Twojej opinii i na pewno się na nią nie skuszę, choć okładka w księgarni byłaby w stanie mnie do siebie przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam w planach kupić te powieść, jak dobrze, że tego jednak nie zrobiłam :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Jedynie czego można żałować po skończeniu takiej książki to zmarnowanego na nią czasu :) Będę ją omijać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. W takim razie omijam tę książkę szerokim łukiem :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Też kilka razy nacięłam się przy kupnie tak tanich książek. Tę też kiedyś oglądałam, ale na szczęście jej nie wzięłam.

    OdpowiedzUsuń
  16. O rety... ja też bym nie mogła czytać o doskonałej głównej bohaterce, no bo wystarczy jeden pochlebny fragment, po co ciągle to powtarzać. Ech te porównania do HP, do Igrzysk...

    OdpowiedzUsuń
  17. Cóż, przynajmniej jej cena odpowiada jakości... :P

    OdpowiedzUsuń