Na szlanym ekranie #6

 
źródło
Obiecałam sobie że rok 2016 będzie rokiem nadrabianiem zaległości filmowych, których mam sporo. Filmweb podsuwa mi same dobre rekomendacje już od 3 lat, a ja albo nie mam czasu, albo chęci się za nie zabrać. Trzy z filmów, które przedstawiam poniżej obejrzałam w bieżącym roku. Chodzi mianowicie o Dom snów, Ja, irena i Ja oraz Włoską robotę .Ostatnio poszukuje filmu, który wciągnie mnie w swoją akcje totalnie. I chociaż oglądałam kilka perełek, to nie mogę trafić na tego jedynego.



Duże dzieci, reż. Dennis Dugan, 2010 r. 6/10
W weekend przypadający na święto 4 lipca, pięciu przyjaciół z dzieciństwa spotyka się po 30 latach, aby wziąć udział w pogrzebie ukochanego trenera koszykówki. Wraz z rodzinami zatrzymują się w domku nad jeziorem należącym do zmarłego trenera. Przyjaciele na nowo przeżywają szkolne czasy, nabijają się z siebie i usiłują pokazać dzieciom, że można się bawić tak jak za dawnych czasów.

Potrzebowałam jakiejś lekkiej komedii, która pozwoli mi się odprężyć. Wybór padł na Duże dzieci. Nie jest to film wysokich lotów, ale jeżeli ktoś dużo nie wymaga, a chcę się pośmiać i odprężyć to polecam. Oczywiście, niektóre żarty był denne i nudne, ale podejrzewam że komyś przypadły by do gustu.







Jeszcze większe dzieci, reż. Dennis Dugan, 2013 r. 5/10
Gwiazdorska obsada komedii "Duże dzieci" powraca (w ekscytująco rozszerzonym składzie), by dać wam jeszcze więcej śmiechu tego lata w filmie "Jeszcze większe dzieci". Lenny (Adam Sandler) przeprowadził się z Los Angeles do rodzinnego miasteczka, tam gdzie się wychował. Tym razem to on i jego przyjaciele dostaną lekcję życia od swoich dzieci. A stanie się to w dniu, w którym wszystko może się zdarzyć: ostatniego dnia szkoły przed wakacjami.

Kontynuacja Dużych dzieci okazała się gorsza od poprzedniczki. Fabuły większej tutaj raczej nie ma, oglądałam ten film znudzona i zniechęcona. Pierwsza część była o wiele lepsza i jeżeli nie chcecie sobie popsuć opinii o filmie, to zachęcam was do






Vanilla Sky, reż. Cameron Crowe, 2001  r. 7/10
Tom Cruise gra bogatego "kobieciarza", który niespodziewanie zakochuje się w dziewczynie (Penelope Cruz) swojego przyjaciela (Jason Lee). Niestety, w wyniku wypadku samochodowego spowodowanego przez byłą narzeczoną (Cameron Diaz) jego twarz jest całkowicie zmasakrowana. Po operacji plastycznej staje się nowym człowiekiem. Jednakże zbieg tajemniczych okoliczności uświadamia mu, że z jakiś powodów nie ma już kontroli nad własnym życiem.

Jak kiedyś wspomniałam, mam ogromne braki w starszych filmach, które niemal wszyscy już oglądali. Tak samo było w przypadku Vanilla Sky. gdy pewnego wieczoru, jedna z telewizji postanowiła puścić film zasiadłam przed telewizorem i spędziłam przyjemne trzy godziny (oczywiście, trzeba liczyć się z reklamami). Vanilla Sky, wciąga i intryguje a zakończenie mnie zaskoczyło. 

Włoska Robota, reż. F. Gary Gary, 2003 r. 7/10
Grupa ekskluzywnych złodziei, pod wodzą mistrza Johna (Donald Sutherland), w skład której wchodzą jeszcze: główny organizator Charlie (Mark Wahlberg), jego prawa ręka Steve (Edward Norton), komputerowy geniusz Lyle (Seth Green), brawurowy kierowca "Przystojny" Rob (Jason Statham) i ekspert od materiałów wybuchowych Left Ear (Mos Def), kradnie z weneckiego pałacu sejf z wartymi 34 mln dolarów sztabami złota. I w trakcie świętowania udanej akcji Steve nieoczekiwanie wyciąga broń i zabija Johna. Reszta grupy wpada do lodowatej wody. Steve przekonany, że wszystkich uśmiercił - ulatnia się z łupem. Po roku poszukiwań udaje im się go namierzyć w Los Angeles. Aby odzyskać łup, do grupy dołącza córka Johna - Stella (Charlize Theron), pracującą jako specjalistka od zabezpieczeń sejfów.


Wybór na ten film padł przypadkowo, głównie ze względu na Charlize Theron, która odgrywa jedną z głównym ról. Włoska robota to film sensacyjny, z delikatną nutą romansu, trzymający w napięciu (chociaż można przewidzieć pewne kwestie już niemal na samym początku). Miło spędziłam przy nim czas i polecam go na nudne wieczory, kiedy potrzebujecie się odprężyć przy dobrym filmie. Może nie należy on do tych najwyższych lotów, ale warto poświęcić mu czas. 



Ja, Irena i Ja, reż. Peter Farrelly, Bobby Farrelly, 2000 r. 5/10
 Charlie Baileygates (Jim Carrey) z Rhode Island od siedemnastu lat służy w policji. Jest wzorowym obywatelem: ciężko pracuje, ofiarnie pomaga innym i z oddaniem wychowuje trzech dorastających synów. Jest tylko jedno małe "ale": Charlie cierpi na rozdwojenie jaźni i ma swe alter ego - agresywnego, bezczelnego Hanka, który nie przebiera w słowach, pije na umór i uwielbia perwersyjny seks. Charlie i Hank nie mają ze sobą nic wspólnego - dopóki w ich życiu nie pojawia się piękna Irene Waters (Renee Zelgewer), w której obaj zakochują się bez pamięci. Charlie i Hank stoczą bezpardonową walkę o jej względy. Który z nich wygra?

Początek - niezły, ciekawy, interesujący, a nawet zabawny. Do czasu. Bo gdzieś w połowie filmu przestało mi się podobać, a później całe moje zainteresowanie zaczęło spadać, a w jego miejsce zaczęło wchodzić zażenowanie. Ten film nie spełnił moich oczekiwać, oglądałam o wiele lepsze komedie.




Hotel Transylwania 2, reż. Gendy Tartakovsky, 2015 r. 9/10
 Zarząd Hotelu Transylwania zmienił nieco regulamin i teraz pośród upiorów mogą w nim mieszkać także ludzie. No, ci nieco bardziej odważni ludzie. Ale Drac nie wszystko widzi w różowych (czy może raczej czarnych) barwach, obawia się bowiem, że jego półczłowieczy-półwampirzy wnuk nie przejawia symptomów wampira… Zamierza więc, łącząc siły z Frankiem, Murrayem i Griffinem, poddać go wampirzemu treningowi. To jednak nie wszystko. Hotel zapragnął odwiedzić Vlad, bardzo, bardzo, bardzo stary (i staroświecki) ojciec Draca. Sytuacja komplikuje się, gdy Vlad dowiaduje się, że jego wnuk nie jest wampirem czystej krwi, a Hotel Transylwania mogą odwiedzać ludzie.

Jedynkę pokochałam. Dwójkę uwielbiam i podobała mi sie o wiele bardziej niż pierwsza część. Odkryłam w sobie dziecko i  mogłabym tę część oglądać niemal cały czas. Film ma trochę ad, które niektórych rażą, ale ja nie zwracam na nie zbytniej uwagi. Ludzie wytykają fakt, że Johny się nie postarzał, a szczeniaki Wayn'a wcale się nie postarzały, ale.... Ja przymykam na to oko. Jeżeli jeszcze nie oglądaliście ani jedynki, ani dwójki to polecam. 



Dom snów, reż. Jim Sheridan, 2011 r. 8/10
 Mający na koncie szereg sukcesów wydawniczych Will Attenton (Daniel Craig) wyprowadza się ze swoją rodziną z Nowego Jorku i zamieszkuje w malowniczym domu w Nowej Anglii. Gdy wraz z żoną Libby ( Rachel Weisz) oraz dwiema córkami zaczyna się już przyzwyczajać do nowego lokum, dowiadują się, że zamordowano w nim poprzednią mieszkankę oraz jej dzieci. Podejrzewany o zbrodnię mąż i ojciec zabitych nadal żyje, a Willa oraz zaprzyjaźnioną z ofiarami sąsiadkę (Naomi Watts) prześladuje przeczucie, że nie wszystkie poszlaki zostały odpowiednio zbadane. Próbując dopasować do siebie poszczególne elementy krwawej układanki, Will odkryje, że historia poprzedniego lokatora jego domu jest równie przerażająca, jak to, co może spotkać kolejną rodzinę, która znalazła w nim schronienie...

 Miałam ochotę na trzymający w napięciu, mroczny thriller. I Dom snów do takich należy. Zainteresował mnie już na samym początku, oglądałam go z coraz większym przejęciem, nie mogłam uwierzyć w to, co się stało.  Gdy film doszedł do punktu zwrotnego nie mogłam w to uwierzyć. Wszystko wydawało się tak realistyczne ... Jeżeli szukacie czegoś wciągającego, to polecam wam Dom snów. 


Wszystkie opisy i zdjęcia pochodzą ze strony filmweb.com

CONVERSATION

9 komentarze:

  1. " Dom snów" trzyma w napięciu do samego końca. Świetny thriller :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Dom snów" również widziałam i też uważam, że to dobry film. Może trochę zbyt ckliwy na końcu, ale takiego obrotu akcji się w ogóle nie spodziewałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę kiedyś obejrzeć ten "Dom snów". :) A tobie polecam Bezpieczną przystań - film, który jest ekranizacją powieści Sparksa, jednej z moich ulubionych. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeżeli chodzi o Hotel Transylwania to o wiele bardziej podobała mi się pierwsza częsć, co nie zmienia faktu iż jest to jedna z moich ulubionych współćzesnych animacji.
    Pozdrawiam i zapraszam:
    http://kruczegniazdo94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Oglądałam dwa pierwsze filmy - całkiem niezła rozrywka, przy której można nieco się pośmiać. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgodzę się z Tobą co do "Domu snów". Bardzo emocjonalny film :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na ,,Włoską robotę" mam ochotę, właśnie ze względu na Theron :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bluehost is one of the best hosting company for any hosting plans you might need.

    OdpowiedzUsuń