Los przesądzony od urodzenia? "Królowe przeklęte" Cristiny Morato



Może wyjdę na ignorantkę, ale nie boję się powiedzieć że pomimo przeróżnych recenzji jakid ta książka zbiera, mnie zachwyciła. Nie wymagałam od niej dużo, chciałam tylko, by ta lektura zapewniła mi rozrywkę w czasie drogi powrotnej ze wspaniałej i zimowej Szczawnicy. Zbiera ona pochlebstwa jak i baty, bonie jest merytoryczna, bo ma błędy na każdej stronie… Ja starałam się przymknąć na to oko i czas spędzony z tą powieścią był dla mnie prawdziwą przyjemnością. 

Autorka skupia się na kilku królowych i cesarzowych Europy : Elżbiecie Bawarskiej zwaną Sissi, królowej Wiktorii i carycy Aleksandrze Romanow, Eugenii de Montijo, Krystynie Wazównie i popularnej w kulturze Marii Antoninie. Autorka, Cristina Morato, nazwała się przeklętymi. Dlaczego akurat wybrała te postacie? Dlaczego te kobiety zainspirowały ją do napisania książki? Można się domyślić że na temat Sissi, królowej Wiktorii i ostatniej carycy Rosji oraz Marii Antoninie napisano już niejedno, ale pierwszy raz usłyszałam o Krystynie Wazównie, królowej Szwecji i Eugenii de Montijo, pięknej Hiszpance, która stała się cesarzową Francji i żoną Napoleona III, przeczytałam po raz pierwszy.

Życie księżniczek nie przypomina tego bajowego, a małe dziewczynki, które marzą o własnym dworze, zamku i księciu na białym koniu nawet nie wiedzą co zyskują, że mają normalną rodzinę, gdzie nikt nie czyha na ich życie i mogą wyjść za mąż z miłości do czego mają prawo, a nie są warunkiem pokoju politycznego i marionetką w rękach rodziców, którzy chcą nawiązywać nowe sojusze i pakty. Taka księżniczka nie raz musiała opuścić swój kraj, pożegnać się z dobrze znanymi sobie krajobrazami na zawsze i udać się do nowego państwa, w którym nie były dobrze traktowane. Zarówno Maria Antonina jak i Eugenia poznały, jak szybko Francuzi mogą zmienić zdanie o swoich cesarzowych, które w jednym momencie kochają, by za chwilę wprowadzić je na szubienicę, gdzie jak powszechnie wiadomo, żona cesarza Ludwika XVI straciła głowę. 
Księżniczkę Sissi znałam z różnych opowieści, ale pierwszą styczność z jej postacią miałam w dzieciństwie, kiedy to  jedna z telewizji wypuściła bajkę zatytułowaną Księżniczka Sissi. Teraz wiem że bardzo mało łączyło animację z rzeczywistością, ale czego się spodziewać po bajce dla małoletnich. W latach przedszkolnym nie wyobrażałam sobie dnia bez kolejnego odcinka o Sissi. Potem, gdy odkryłam Studio Accantus stałam się fanką piosenek z opery Afera Meyerling,. Opowiadała ona o księciu Rudolfie, który popełnił samobójstwo w pałacyku myśliwskim u boku swojej kochanki. Dowiedziałam się że niedoszły cesarz Austrii był synem Elżbiety Bawarskiej, czyli cesarzowej Sissi.

Te kobiety łączyło jedno – stały się „twarzami” Europy swoich czasów i nie dane im było zaznać szczęścia. Na dworze królewskim każdy ich krok był obserwowany i krytykowany, a nie raz najbliższa rodzina męża, ich matki czy siostry przyczyniły się do tego, że przebywanie na dworze było dla nich udręką i tak jak cesarzowa Elżbieta Bawarska uciekały i czas spędzały z dala od dworu, co znowu przysparzało im wrogów. Te kobiety były rozpoznawane w całej Europie i w czasach świetności każdy chciał gościć je na swoich dworach. Niestety, nie dane im było zaznać szczęścia. Tragedie spływały na nie niemal na każdym kroku, a każdy gest czy słowo mógł doprowadzić do upadku ich monarchii. Lud upatrywał w nich matki dziedzica, następcy tronu i nie chciał, aby wtrącały się w wielką politykę i doradzały mężom. Musiały także znosić liczne kochanki swoich małżonków. I nie kryli się z tym – Ludwik XV, dziadek ostatniego króla Francji w czasie oficjalnej kolacji, gdy na dwór przybyła Maria Antonia zaprosił na nie swoją kochankę, która wcześniej była prostytutką. Napoleon III Bonaparte, gdy zaręczył się z Eugenią odprawił swoją kochankę, która przez wiele lat mieszkała w domku w ogrodach jego pałacu i nadał jej tytuł szlachecki. Wszyscy na te występki przymykali oka i była to tzw. „tajemnica poliszynela”, bo religia zabraniała zdradzać współmałżonka, ale kto zabroni królowi? Jednak w Turcji i Japonii wszyscy wiedzieli o haremach, dostojnicy sami posyłali tam swoje córki mając nadzieję ze urodzą sułtanowi czy cesarzowi synów i staną się jego faworytami. 

Królowe przeklęte to pozycja którą miło mi się czytało, nie mogłam się od niej oderwać i pomimo niedociągnięć, które zaprezentowały koleżanki na innych blogach mi ta lektura umiliła czas i kurowanie się z przeziębienia. Jeżeli chcecie się dowiedzieć cokolwiek o tych kobietach, a opasłe biografie są za ciężkie to sięgajcie śmiało po Królowe przeklęte.

CONVERSATION

6 komentarze:

  1. Nie jestem w stanie przekonać się niestety do książek historycznych i raczej wątpię aby zmieniło się to w najbliższym czasie. Ale może kiedyś... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej nie sięgam po książki historyczne, ale ta dość mocno mnie intryguje. Pewnie to za sprawą pięknej okładki. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przepadam za czytaniem powieści historycznych, dlatego wątpię, abym kiedyś skusiła się na powyższą pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Prawdę mówiąc nie poczułam chęci na lekturę, ale pewnie dlatego, że jakoś mnie do takich powieści po prostu teraz nie ciągnie :) Ale fajnie, że Ty tak miło spędziłaś przy niej czas :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba się skuszę, bo to coś zdecydowanie dla mnie :)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń