Krótko. I treściwie. #czarnyprotest


Może nie powinnam ruszać tego tematu bo budzi on wiele kontrowersji. W mediach ostatnio huczy, facebook pęka wszak od postów i zdjęć z hasztagiem #czarnyprotest . Ale powiem. Bo po ostatnich tygodniach dotyczy to także i mnie. W dużej mierze, ale o takiej której się nie mówi.
Zawsze chciałam być matką. Możecie się śmiać, ale to jeden z moich priorytetów. Mieć kogoś, kogo będę mogła pokochać bezgranicznie, cieszyć się bliskością i patrzeć jak dorasta, zmienia się. Chciałabym dywagować kim będzie, z jakich przedmiotów będzie dobry, kiedy pierwszy raz się zakocha. Miałam wiele planów, marzeń i celów. Miałam. Bo zostało mi to odebrane. Po początkowej radości przyszedł strach. I obawa. Ale po kilku tygodniach to minęło i nie mogłam doczekać się aż te dziewięć miesięcy miną. Niestety, dni mijają dalej, ale ja zostałam pozbawiona tego radosnego oczekiwania, kupowania kolejnych śpioszków, wybierania łóżeczek. Po ogromny bólu fizycznym nadszedł czas na ból psychiczny, który będziemy towarzyszył przez całe życie. Bo to było moje dziecko. Które zawsze będę kochać.

Nie chciałam nikogo widzieć. Nie chciałam słów współczucia, a z gdzieś z tyłu czułam że to moja wina. Wszyscy mi powtarzali że nie powinnam się obwiniać, ale ja nadal o tym myślę, ale dzięki bliskim trzymam się nad krawędzią. Bo jeżeli na choć na chwilę przestane szukać wsparcia, odnajdywać w każdym dniu coś dobrego, to wpadnę do otchłani, z której trudno mi się będzie uwolnić. I nie wyobrażam sobie żeby ktoś teraz mógłby roztrząsać każdy mój krok podczas tych dziesięciu tygodni  i analizować każdy czyn. Nie zniosłabym tego psychicznie.

Nie wiem jakbym się zachowała gdybym się dowiedziała ż urodzę chore dziecko. Teraz mówię że raczej bym je urodziła, ale to tylko moje zdanie. Miliony kobiet codziennie stają przed takim wyborem, a że żyjemy w cywilizowanym kraju, powinny mieć wolną drogę. Uważam, że nasze prawo jest w sam raz. Nie powinno się tykać ustawy aborcyjnej. I chociaż uważam, że ta mała istota czuje już od pierwszych chwil od poczęcia to nie powinno zabraniać się kobietom prawa do decydowania o sobie. Podczas trzech lat mojej nauki wiele się dowiedziałam, a zajęcia z prawa z panią doktor, która pomimo swojego prywatnego zadnia, potrafiła przedstawić aborcję i nasze polskie prawo obiektywnie powinny być przeprowadzone w rządzie. Bo tak powinni patrzeć na tę sprawę  wszyscy.

Dalej idąc. Dlaczego rząd nie finansuje tych wszystkich operacji? Dlaczego rodzice muszą szukać kolejnych źródeł aby pójść z dzieckiem na niezbędną rehabilitację? Dlaczego w szpitalach dziecięcych brakuje personelu, a rodzice nieraz i nie dwa nie mają gdzie spać? Dlaczego rząd nie spojrzy na tą sytuację i nie wspomoże tych ludzi. Dlaczego dziecko ma czekać na mały zabieg ponad trzy miesiące? Tu długo, zwłaszcza dla małego dziecka. Skoro papież mógł sfinansować operację małej dziewczynki to dlaczego nie zrobią tego nasi politycy? Roztrząsają sprawy, które już dawno zostały zaklepane.

A co z kobietami które nie mogą mieć dzieci? Wiem, adopcja. Ale czy wiecie jak trudno jest przejść całą tą biurokrację? Tacy potencjalni rodzice muszą spełnić od gro oczekiwań, a jeżeli dziecko urodzi się w rodzinie patologicznej to nikt na to nie patrzy? Dlaczego zakazują In vitro skoro jest to jedyny sposób na dziecko dla wielu par? Wycofując refundację zabiegu skazali an śmierć tysiące zarodków, bo ludzi nie stać na to, aby kontynuować leczenie we własnym zakresie. I teraz też na usta cisną mi się przekleństwa, za których użycie zablokowano by mi bloga.

Nie jestem pro life i nie jestem za aborcją. Jestem po środku. I nie uważam tego za złe. Ale chciałabym żeby rządzący wiedzieli jedno: moje macica jest moją prywatną sprawą i mogę ją sobie usunąć nawet teraz. I nikomu nic do tego. A jeżeli ktoś chce mi zajrzeć pod spódnicę to w takim razie panom, którzy są zbyt nadgorliwi i wszechwiedzący zajrzyjmy również w pewne miejsce i zabrońmy im wielu innych rzeczy.



CONVERSATION

17 komentarze:

  1. Chociaż całkowicie popieram tę akcję i jednocześnie podobnie jak Ty rodzina z dziećmi to jeden z moich priorytetów, nie wiem, czy blog książkowy jest dobrym miejscem na tego typu deklaracje. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego nie miałby być dobrym miejscem, skoro to jej miejsce w sieci? Robi na nim to co uważa za słuszne...

      Co do postu, byłam na protestach w Poznaniu, kiedy ten debilny projekt trafił do poselskich rąk, popieram ją całym sercem :)

      Usuń
    2. Ale co ma do tego fakt, że blog książkowy? Autorka nie jest maszyną, nie jest komputerem. Ma swoje życie poza książkami, którym czasami tak jak w tej sytuacji chce się podzielić z czytelnikami. I dla mnie jest jak najbardziej zrozumiałe. Jako człowiek, przedmówczyni bardzo ładnie ujęła "jest to jej miejsce w sieci", komuś się nie podoba, nie zgadza. Nie musi zaglądać.

      Usuń
    3. Czemu na mnie tak naskakujecie? Napisalam tylko co uważam - nie lubię mieszać prywaty z blogiem. I oczywiście każdy moze umieszczać na swoim blogu to, co chce. Komuś się nie podoba to niech nie zagląda? Najpierw trzeba zajrzeć żeby stwierdzić czy się nie podoba :)

      Usuń
  2. Bardzo współczuję Ci tego, co Cię spotkało. Mam nadzieję, że za jakiś czas dojdziesz do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chociaż wiem, że teraz to co napisze wyda Ci tak banalne, ale muszę - pamiętaj, że jeśli dzisiaj jest źle to tylko po to, żeby jutro mogło być lepiej. Trzymaj się ciepło ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dobrze, że poruszasz ten temat, wydaje mi się, że jest on ważny dla każdego obywatela naszego kraju i to czy na co dzień piszesz o książkach nie ma tutaj żadnego znaczenia. Ja zamierzam przejść w jutrzejszym proteście we Wrocławiu.
    I naprawdę współczuję Ci przejść, dobrze że masz bliskich, którzy Cię wspierają.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przykro mi z powodu tego, co Cię spotkało, ale dobrze, że masz wsparcie wśród bliskich. Ten temat zawsze będzie trudny, bo podejrzewam, że zdania nigdy nie przestaną być podzielone.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się z Tobą w 100%. Nie jestem za aborcją, kiedy ktoś "wpadnie" i chce się pozbyć kłopotu. Lecz ofiary gwałtu, uszkodzone płody to zupełnie inna sprawa. Smuci mnie to, że tak się cofamy w rozwijaniu naszego kraju. Rząd chce zrobić z nas maszyny do rodzenia dzieci, wbrew naszej woli. Jeśli sytuacja będzie zmierzać jeszcze bardziej ku gorszemu, nie zamierzam mieszkać w naszym kraju, a jako że jestem młodą osobą, nie będę mieć zahamowań. Pragnę miejsca, gdzie rząd liczy się ze zdaniem i prawami kobiet. Bo to podstawa. A gdy dowiedziałam się o tych ustawach - o aborcji i in vitro- na usta cisnęły mi się same przekleństwa.
    Pozdrawiam, Nat z osobliwe-delirium.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana, wiesz dobrze co myślę. Podpisuję się obiema łapkami i nawet kopytkami. A Tobie życzę z całego serduszka żeby tam w środku wyszło słoneczko! Ściskam! :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Kasieńko bardzo ciężki temat, tym bardziej, że jestem obecnie w ciąży i okropnie przeżywałam te 13 pierwszych tygodni zanim zrobiłam badania prenatalne, które swoją drogą mają być teraz zabronione;/ Ogólnie wydaje mi się, że większość polityków nie zdaje sobie sprawy jaki to krzyż opiekować się chorą osobą, bo ich to zwyczajnie nie dotyczy, a może mają za dużo pieniędzy i ktoś robi to za nich. Nie mówię nawet o dziecku, ale ogólnie o rodzicu, czy kimkolwiek. Tym bardziej, że ludzie Ci nie mają znikąd pomocy, ani finansowej, ani jakiejkolwiek. Wiem, bo sama opiekuję się chorą mamą. Łatwo im dyskutować, choć ich to nie dotyczy. Przykre to i smutne, aż nie chce się wiadomości oglądać, bo herezja goni herezję. Nie jestem za tym, aby aborcja była dla każdego i na życzenie, bo jednak dorosłe kobiety chyba wiedzą skąd się biorą dzieci? Jednak są przypadki, które bezwzględnie kwalifikują się do tego, aby mieć prawo wyboru w tej sprawie...

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mi przykro z Twojego powodu. Nie mam pojęcia co czujesz i co czułaś, bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji. :(
    Natomiast Z Twoim zdaniem jak najbardziej się zgadzam i dobrze, że poruszyłaś ten temat.

    OdpowiedzUsuń
  10. W sumie nie wiem co napisać na ten temat. Przede wszystkim bardzo ci współczuję tego co się stało.
    Jestem zwyczajną nastolatką, która aktualnie jest w technikum. Nie mam chłopaka, zajmuję się nauką, by dobrze wejść w dorosłość, która zbliża się dużymi krokami. Mimo wszystko wiem czego chcę w życiu. Chciałabym posiadać szczęśliwą rodzinę! Kochającego męża, w którym będę mieć oparcie oraz dziecko. To jest mój największy cel jaki chcę spełnić. Kiedy usłyszałam co się dzieje, nie mogłam wprost uwierzyć w to wszystko. Powiem krótko...nigdy nie zaakceptuję usuwania niewinnego dziecka, bo rodzice chcą się pozbyć problemu. Dojrzałe/aś żeby uprawiać seks? Dojrzałe/aś do posiadania dziecka. Nie wyobrażam sobie jednak, żeby zgwałcone dziecko, czy nawet dorosła kobieta musiała koniecznie urodzić malucha, który przez całe życie będzie jej przypominać traumatyczne przeżycia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo Ci współczuję i mam nadzieję, że kiedyś odzyskasz spokój. A na to, co dzieje się obecnie w sejmie nie mam słów. Właściwie, to ciśnie mi się ich wiele na usta, ale żadne z nich nie jest cenzuralne. Napiszę tylko, że nikt nigdy nie będzie miał prawa decydować za mnie o moim ciele. I żadne ustawy tego nie zmienią. A podstarzałym posłom i posłankom, którym się wydaje, że będą za nas decydować, posyłam najszczerszy wyraz braku szacunku, bo - jak oni mi, tak ja im.

    OdpowiedzUsuń
  12. Z przerażeniem obserwuję media i to, co się dzieje. Brakuje mi słów. Nie dowierzam.
    Zgadzam się z tym, co napisałaś.
    Chciałabym Cię też mocno przytulić. Bardzo mocno.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochana ogromnie Ci współczuję! Miałam nadzieję, że Twój pobyt w szpitalu nie był związany z maleństwem. Wiem, że przez całe życie i tak będziesz o tym myślała, ale to naprawdę nie jest Twoją winą! Wiem, jak to zabrzmi, ale takie rzeczy się zdarzają, Tobie, mogło mi, było bardzo blisko. Ja stanęłam przed problemem, że mogę urodzić chore dziecko. Był to dla mnie szok. Niedowierzanie. Pytania: dlaczego. Lekarze otwarcie mówili o aborcji. Ja nie chciałam o tym myśleć, ale dobrze było mieć świadomość, że MAM wybór, chociaż dla mnie wybór był oczywisty - nawet gdyby było chore i tak bym je urodziła. Na szczęście wszystkie badania (w tym amniopunkcja, którą też chcą pozbawić kobiety) wyszły pozytywnie, ale strach nie odszedł. Boli mnie to, co się dzieje w Polsce. Boli mnie to, że decydują za nas jacyś starsi ludzie, którzy nigdy w takiej sytuacji nie byli. A gdyby byli to na pewno zmieniliby zdanie, bo dobrze jest mieć wybór, po prostu. Nie wyobrażam sobie, że miałabym nosić pod sercem przez 9 miesięcy zdeformowane dziecko, które urodzę, a ono i tak umrze. Naprawdę rząd chce nas skazać na takie męki, taki ból?! Przecież można popaść w depresję w takiej sytuacji. Nie wiem, co to będzie. Boję się zachodzić w ciążę ponownie za kilka lat, bo nie chcę być odcięta od badań prenatalnych...

    OdpowiedzUsuń
  14. Popieram akcję i wspieram Cię oraz Dziewuchy w walce o nasze prawa! Bo nic o nas bez nas! :)

    OdpowiedzUsuń