"Tymczasem" Izabela Sowa. Żyj całą sobą.



Monique żyje tymczasem – niegdyś jedna z najpopularniejszych polskich stylistek, teraz ledwo wiąże koniec z końcem i trzyma się swoich ostatnich klientek i potrafi wybaczyć im opóźnienie w płaceniu za swoje usługi chociaż na święta została odcięta od dostaw prądu. Kobieta nie może odnaleźć się w swojej teraźniejszości i każdy kolejny dzień jest dla niej wegetacją, tytułowym tymczasem. Bo prędzej czy później sytuacja się odwróci i jej status życia się pochwali. Jednak kiedy czara goryczy została przepełniona Monique chwyta plecak i opuszcza stolicę aby udać się do Krakowa, do wuja Alberta, któremu zawdzięcza wiele, pomimo tego że przez lata nie okazała wdzięczności.


Ta wizyta w niemal rodzinnych stronach pozwoli kobiecie odpocząć i spojrzeć na swoje życie z dystansu oraz zastanowić się nad swoim postępowaniem.

Mam bardzo mieszane uczucia względem najnowszej powieści Izabeli Sowy. Nie da się jej przeczytać jednym tchem, zatapiając się w historię bohaterki i razem z nią przejść przez te kilka dni, które opisane są w książce. Jest to powieść na dłużej, na kilka dni, a nawet tygodni. I może nie spodobać się wszystkim.

Gdy poznajemy tytułową bohaterkę, Monique, jest ona na zakręcie życiowym. Przyzwyczajona do ekstrawaganckiego życia nie może odnaleźć się w tej chwili. I nie jest to osoba z którą potrafiłabym się zaprzyjaźnić, o nie. Monika, bo nie wiem dlaczego zawzięcie autorka i bohaterka używały francuskiej wersji imienia, strasznie mnie irytowała. Rozumiem, że życie wśród fleszy, gdzie spotyka się z samymi gwiazdami może odmienić spojrzenie na świat, ale jej zachowanie, sposób bycia a także postrzegania innych mnie irytowało. Niesamowicie. W dodatku w zestawieniu z Brzytwą (dziewczyną poznaną w Krakowie) i wujem Albertem, którego czytelnik może poznać z wielu retrospekcji, Monika jest postacią strasznie płaską i bezbarwną. Taką, która żyje tymczasem, bo ma nadzieję na powrót do swojego życia, do brylowania na salonach i wydawania pieniędzy od tak, bez patrzenia na ilość wydatków. Jednak autorka dość dokładnie pokazała jakie zmienny zaszły w bohaterce – od przyjazdu z Bukowiny do Krakowa, poprzez studia we Francji i pracę w Warszawie. Wydarzenia ukształtowały Monikę, ale nie poprawia jej to wizerunku w moich oczach.

Retrospekcje, w których Monika wspomina swojego wuja, są najciekawszym momentem w powieści, bo postać Augusta jest bardzo kontrowersyjna i zabawna. Człowiek z zasadami, który nie przyzna się do popełnionych przez siebie błędów i zaciekle będzie bronił swoich poglądów. Oczami wyobraźni widziałam go jako przystojnego, starszego mężczyznę, który do koszuli i eleganckich spodni zakłada jeszcze bardziej wytworniejszy szlafrok, siaduje na kanapie ze szklaneczką whiskey i prawi Monice morały.

Jak wspomniałam mam mieszane uczucia. Nie jestem bardzo zirytowana, nie kipiała ze mnie złość podczas czytania kolejnych stron. Raczej odebrałam tę powieść obojętnie, co nie czyni jej tą najlepszą, a nawet dobrą tylko przeciętną. Jednak chętnie sięgnę po inne książki Izabeli Sowy bo wiem, że ma ona wiele fanek, które zachwalają jej twórczość.




Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Znak Liternaova!

CONVERSATION

10 komentarze:

  1. Jeszcze nie znam tej autorki, ale chętnie się przekonam, jak pisze. Mam wrażenie, że wuj August irytowałby mnie bardziej niż główna bohaterka, bo nie znoszę ludzi, którzy nie umieją przyznać się do błędów i prawią innym morały. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie znam książek tej autorki ;)

    Spojrzenie EM

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bardzo lubię twórczość autorki, dlatego czekam na mozliowość sięgnięcia po tę książkę. Mam nadzieję, że nie rozczaruje mnie i nie odbiorę jej obojętnie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. No moje zdanie już znasz, ale Brzytwa.. No ona to bardzo ciekawa osobowość:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że dość obojętne uczucia wywołała w Tobie ta książka. Czasami tak bywa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Monika wydaje się być faktycznie denerwującą bohaterką, za to już po twoim opisie polubiłam wujaszka, więc może kiedyś sięgnę po tą pozycję chociażby po to, żeby go poznać :D Tym bardziej, że nigdy nie czytałam nic tej autorki.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na recenzję "Wszechświat kontra Alex Woods".
    BOOK MOORNING

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że raczej nie jesteś zadowolona z lektury, więc sama też raczej nie sięgnę po tę książkę, zwłaszcza, że jakoś specjalnie mnie nie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przekonuje mnie twórczość Sowy, kiedy czytałam jedną lub dwie jej książki i zupełnie mi się nie podobały. Dlatego już nie próbuję, a prawda jest też taka, że fabuła tej powieści niespecjalnie mnie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  9. Był taki moment, że czytałam więcej literatury obyczajowej i wtedy przeczytałam także coś Izabeli Sowy, ale teraz już nieco mniej ciągnie mnie do podobnych książek.

    OdpowiedzUsuń
  10. Niezwykle kuszący jest fakt, ze powieść (choć trochę) rozgrywa się w Krakowie :)
    Chociaż skoro piszesz, że jest dosyć męcząca i długo się ją czyta, to nie będę w stanie po nią sięgnąć :(
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń