Nieujawniony Seymour. "Amerykańska sielanka" Phillip Roth



Szwed bolał nad tym, że nie urodzi się niczym więcej niż cudem cielesnym.[1]

Urodzić się kimś ważnym i być docenianym od najmłodszych lat – to marzenie nie jednego z nas. Chcemy, aby nas dostrzegano pozytywnie i żeby brać nas za wzór. Gdy już załapiemy tego bakcyla, widmo bycia najlepszym ciągnie się za nami przez bardzo długo czas.


Seymour „Szwed” Levov od najmłodszych lat miał grupę fanów. Był mistrzem szkolnych drużyn sportowych, przez co podziwiany był przez wszystkich kolegów. Gdy został powołany do wojska nie uwolnił się od widma sławy. Nie bał się ciężkiej pracy i idzie w ślady ojca, właściciela szwalni rękawiczek w Newark, perfekcjonisty i mistrza w swoim fachu. Gdy Szwed dorasta żeni się z byłą Miss New Jersey, kupuje piękny, drewniany dom z marzeń i przejmuje interes po Levovie Seniorze. Wydaje się że jego życia jest idealne i godne pozazdroszczenia – zwłaszcza, że rodzi się mu niemal idealna córeczka Merry, którą Szwed kocha ponad wszystko. Niestety, Seymoura czeka brutalnie przebudzenie z jego amerykańskiej sielanki. Jego kochana córeczka, Merry, schodzi z dobrej drogi i staje się terrorystką.  Szwed musi stawić czoła nowym realiom i nauczyć się żyć z faktem że jego córka okazała się zdolna do tak strasznych rzeczy.

Jestem w szoku. I to bardzo dużym. Już tydzień minął odkąd Amerykańską sielankę przeczytałam (a raczej połknęłam niemal na raz), a do tej pory nie mogę się otrząsnąć. Już trzy czy cztery razy zabierałam się do napisania tych kilkunastu słów, lecz za każdym razem coś mi nie pasowało, nie grało i zdawało mi się, że nie potrafię zachęcić was, abyście bezzwłocznie sięgali po Amerykańską sielankę. Ta książka zasługuje na Pulitzera każdym słowem i każdym zdaniem.

Trochę się Amerykańskiej sielanki obawiałam – pióro Phillipa Rotha jest bardzo specyficzne, a sama jego twórczość bardzo wymagająca. Autor porusza wiele ważnych tematów, a swoimi słowami potrafi poruszyć każdą strunę naszych uczuć. I właśnie to zafundował nam w swojej nie najnowszej, ale jak dla mnie jednej z najlepszych książek.

Historia Szweda wciąga i hipnotyzuje, a poznajemy ją za pośrednictwem znajomego brata bohatera jeszcze z czasów dzieciństwa. Narrator, nazywany w dzieciństwie Skoczkiem, był zafascynowany Levovem i jego osiągnięciami. Gdy poznał życie swojego idola, do którego fascynacja z biegiem lat nie zmalała, zafascynowało go na tyle, że postanowił je opisać. Seymour Levov wydaje się że był w czepku urodzony – dobra firma, piękna i kochająca żona oraz córka, która była jego pociechą. Gdy bańka mydlana pęka możemy poznać prawdziwego, odsłoniętego Szweda. Czytelnik poznaje wszystkie jego, ukrywane do tej pory, cechy i demony, które głęboko ukrywane były w jego duszy i sam nie zdawał sobie sprawy z ich obecności, ale pomimo wszystko, w tych ciężkich chwilach, starał się być oparciem dla swojej rodziny. Merry, swoim postępowaniem zniszczyła nie tylko budynek, ale też zawaliła mury świata, tak dokładnie i skrupulatnie budowanego przez Szweda.

Phillip Roth osadził swoją powieść w bardzo niepokojących czasach, które stały się jednym z  bohaterów powieści, a nie tylko tłem. Dla osoby, które nie znają dokładnie historii Stanów Zjednoczonych nie jest to problem – autor dość dokładnie zaznaczy to co powinien i to  w sposób dość przejrzysty. Czasy po wojnie i szerzący się antysemityzm sieją grozę w czytelniku. Za pomocą słów autora niemal przenosimy się w tamte czasy i udziela nam się niepokój ludzi żyjących w tamtych czasach.

Amerykańska sielanka paraliżuje. Już dawno żadna książka nie wzbudziła we mnie tyle emocji. Skończyłam ją czytać z mocno bijącym sercem i dziwnym uczuciem, które jeszcze długo nie pozwalało mi zasnąć i zebrać myśli. Dopiero o wiele później, kawałek po kawałku układałam sobie w głowie te wszystkie myśli które pojawiły się w mojej głowie w trakcie lektury. Nie jest to powieść łatwa – na początku wymaga skupienia i pewnego zaangażowania, ale gdy pozwolimy się jej porwać, nie można się oderwać.  Mogę z czystym sumieniem powiedzieć że jest to jedna z najważniejszych książek mojego życia. I nie żałuje że trafiłam na nią dopiero teraz – czuje, że wcześnie bym jej nie zrozumiała i nie przyjęła tak jak powinna.

Za możliwość przeczytania książki dziękuje Wydawnictwu Literackiemu!

[1] Amerykańska sielanka Phillip Rorth strona 120.

CONVERSATION

3 komentarze:

  1. Do tej pory czytałam tylko jedną książkę Rotha, ale mam nadzieję, że znajdę czas na powrót do jego twórczości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, książka wydaje się faktycznie dobra i jestem autentycznie jej ciekawa. Poza tym napisana w klimacie, który bardzo lubię, dobrego akcja dzieje się w Stanach - coś dla mnie. Zapiszę się sobie tytuł i za jakiś czas na pewno sama przeczytam, bo twoja recenzja zachęca bez dwóch zdań :)
    Pozdrawiam i serdecznie zapraszam do siebie na recenzję książki "Kasacja".
    BOOK MOORNING

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mam na półce jeszcze ani jednej książki tego autora. Co prawda rzadko powieści tego typu, częściej sięgam po fantasy, ale ta wydaje się być bardzo interesująca. Może się jeszcze na nią pokuszę - lubię książki, które wzbudzają emocje. Chyba warto po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń