Na szklanym ekranie #13



Od początku roku nadrabiam dość spore zaległości filmowe. I trafiam i na perełki i na przeciętne produkcje, a także na takie, które wcale do gustu mi nie przypadają. Mam też zaległości z tamtego roku, ale jeszcze jeden post i będę miała czyste konto w pisaniu tego (dość nieregularnego) cyklu.


Pokój (Room), reż. Lanny Abrahamson, 2015 r. 910
źródło
Ma została porwana przez o wiele od siebie starszego mężczyznę gdy miała osiemnaście lat. Od tego czasu mieszka w pokoju, razem z synem Jacobem, który te cztery ściany uważa za cały swój świat. Gdy chłopiec ma pięć lat, jego matka uświadamia mu że za pokojem jest coś więcej – piękny świat, w którym ona spędziła większość swojego życia. Chcę uciec i Jacob musi jej w tym pomóc. Dużo ryzykuje, bo każda ujawniona próba ucieczki ukarana zostanie śmiercią. Ale to nie jest największym problemem. Czy Ma i Jacob odkryją siebie w świecie na zewnątrz? Czy przystosują się do tego, od czego przez siedem lat byli odgrodzeni?

Nie dziwię się że ten film dostał aż tyle nominacji i nagród. Wbija fotel. Nie można się od niego oderwać. I przeraża. Wiecie dlaczego? Bo coraz częściej słyszy się o takich historiach – młodej dziewczynie która zaginęła i była ukrywana przez porywacza przez kilka, nawet kilkanaście lat. Odcięta od świata, umierająca ze strachu zdana była tylko na niego. Tego, który zniszczył jej życie. Ma musiała żyć w pokoju przez siedem lat. A przez 5 towarzyszył jej syn – Jacob. 

Oczy Julii (Los ojos de Julia) reż.Guillem Morales, 2010 r. 6/10
Sara która odzyskuje wzrok ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. Jej siostra bliźniaczka, Julia,  nie może uwierzyć w to że popełniła samobójstwo. Pomimo jasnych dowodów stara się zgłębić w tę sprawę, gdy sama zaczyna tracić wzrok. I pomimo wsparcia męża jest coraz bardziej przerażona, zwłaszcza że każdy jej krok obserwuje tajemnicza postać.

Spodziewałam się dobrego, trzymającego w napięciu thrillera. I niestety, nie dostałam. Owszem, klimat był, fabuła była bardzo dobra, ale coś między mną a tym filmem nie zaiskrzyło. Może dlatego że obejrzałam go po fenomenalnym (moim zdaniem) Pokoju? Nie wiem. Może jeszcze kiedyś do Oczu Julii wrócę, a i jeżeli moje zdanie o tym filmie się zmieni to chętnie się z Wami nim podzielę.


Cisza – Prawdziwe historie, reż. Sławomir Pstrąg, 2010 r. 6/10
Prawdziwa historia licealistów którzy zginęli podczas wycieczki szkolnej w Tary. Przerażająca i szokująca. Ale tak naprawdę film Sławomira Pstrąga skupia się na rodzicach tych dzieci – na ich rozpaczy, ich cierpieniu i godzeniu się ze stratą, która na zawsze z nimi pozostanie.

Film został oparty na prawdziwych wydarzeniach i to jest chyba w nim naprawdę interesujące. Ukazuje piękno, ale i zarazem wrogość gór. To, że w jednej chwili mogą stać się śmiertelną pułapką. Nawet nasze z pozoru niepozorne Tatry, a nic bardziej mylnego. Polecam, chociaż mnie ten film nie zachwyca. Jednak warto pamiętać o takich wydarzeniach i mieć na uwadze to, że matka natura bywa bardzo niebezpieczna i groźna.


Miasto 44, reż. Jan Komasa, 2014 r. 8/10
Ten film to opowieść o młodych ludziach, którzy mieli przed sobą całe życie, ale nie dane im było zrealizować swoich planów i marzeń. Stefan Zawadzki musi zaopiekować się matką i młodszym bratem po śmierci ojca. Ma pracę, ale chce spełnić swój obowiązek wobec ojczyzny. I chociaż obiecał że nie będzie walczył, to niedługo po tym Stefan zostaje żołnierzem Armii Krajowej. I gdy wybucha Powstanie czynnie w nim uczestniczy i zakochuje się. Nie jest to łatwa miłość, otoczona śmiercią i cierpieniem oraz walką o każdy dzień.

Powstanie Warszawskie ma zarówno wiele przeciwników jak i zwolenników – historycy od lat debatują nad tym wydarzeniem. Jest pewne że zginęło wtedy wielu, niewinnych młodych ludzi jak i starszych mieszkańców Warszawy, którzy w nic nie byli zamieszani. I w ostatnich latach można zauważyć wzrost ilości filmów, które opowiadają nam o tamtych wydarzeniach. I należy do nich i Miasto 44. Trafiłam na ten film zupełnie przypadkiem i chociaż trochę bałam się go oglądać to po pewnym czasie wciągnęłam się. I chociaż każda kolejna klatka była przerażająca u wywoływała u mnie łzy to oglądałam dalej. Nie jest to łatwy film, trzeba się na nim skupić, a i mieć na niego odpowiedni nastrój. Nie mnie, polecam.


Uniwersytet Potworny (Monster Uniwersity) reż. Dan Scanlon, 2010 r. 7/10
źródło
Mike Wazowski dostał się na Uniwersytet Potworny co jest kolejnym krokiem do spełnienia jego wielkiego marzenia – zostania straszakiem. Młody potwór ciężko na to pracował i nadal zamierza skupić się na nauce, aby zrealizować to co sobie zaplanował. Na tym samym Uniwersytecie ląduje także Sullivan, który ma takie same plany jak Mike, ale chcę żyć studenckim życiem. Gdy oboje wpadają w tarapaty ich drogi na zawsze już się połączą.

Potwory i Spółka miałam jeszcze (a i nadal mam, gdzieś na strychu) na kasecie VHS i opowieść o potworach znałam niemal na pamięć. I bardzo ją lubiłam więc w końcu przyszła pora, aby obejrzeć film o początkach przyjaźni Mike i Sullivana. I chociaż to już nie to samo, brak tego czegoś co odnalazłam w pierwszej części, to bajkę oglądało się bardzo przyjemnie.

Film o pszczołach (Bee Movie), reż. Steve Hickner, Simon J. Smith, 2007 r. 7/10
Pszczoły od lat miały swój wypracowany rytuał. Tak samo jest i w pokoleniu Barry’ego Benson’a. Jednak młoda pszczoła sprzeciwia się ustalonemu porządkowi rzeczy i gdy odkrywa pasieki, w których produkuje się miód na potrzeby ludzi, postanawia wytoczyć wielkim koncernom sprawę sądową, a pomaga mu w tym Vanessa Bloome, właścicielka kwiaciarni.

Oglądnie tej słodkiej opowieści o pracowitych owadach jest to już niemal nasz rytuał świętowania Nowego Roku – z kubkiem parującej jeszcze kawy, pod kocykiem, z przysmakami na talerzu zatracamy się razem z Kamilem w świat Barry’ego. I chociaż dobrze już tę historię znamy to nadal cały czas ją przeżywam i oglądam z takim samym zaangażowaniem. Jeżeli jeszcze nie znacie tej historii to koniecznie musicie ją obejrzeć.
Zaczarowana


Służby specjalne, reż. Patryk Vega, 2014 r. 8/10
źródło
Po likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych Polska jest pozbawiona oczu i uszu, dlatego ważne osobistości decydują się na stworzenie nowej, tajnej jednostki z najlepszymi żołnierzami – podporucznik wyrzucona z WBW, kapitan Cerat, który wrócił z misju i pułkownik Marian Bońka. To oni stoją za aferami z pierwszych strona gazet. Jednak pewnego dnia okazuje się że tak naprawdę nie wiedzą dla kogo pracują.

Zazwyczaj nie wybieram takich filmów, ale mój Kamil bardzo lubi takie klimaty. I chociaż byłam sceptycznie nastawiona do Służb specjalnych to wciągnęłam się strasznie i nie mogłam się oderwać. Jest to sensacja w najczystszej postaci. Bardzo polecam.


Babcia Gandzia (Paulette), reż. Jérôme Enrico, 2012 r.
Mam słabość do kina francuskiego, a szczególnie do komedii i nie tylko romantycznych. W pewne niedzielne popołudnie mój wybór padł właśnie na Babcię Gandzię. Nie mogłam się oderwać, chichrałam się niemal cały czas. Główna bohaterka,
Paulette, to nadzwyczaj intrygująca i zabawna staruszka, a jej przygody są świetne. Jednak pomimo wszystko jest to film słodko-gorzki i żeby się o tym przekonać musicie go obejrzeć.


CONVERSATION

11 komentarze:

  1. Widziałam "Oczy Julii" i z tego, co pamiętam też nie byłam filmem zachwycona, mimo że miał potencjał.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z wymienionych filmów widziałam tylko "Ciszę". Mama zamiar obejrzę "Oczy Julii" i "Pokój", ale przed "Pokojem" przeczytam książkę :D Lubię takie serie o filmach, sama też prowadzę podobną :)
    Zapraszam na nowy post :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam tylko Pokój ;) resztę muszę nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oglądałam Pokój i Uniwersytet Potworny. Pierwszy film był genialny, drugi dostarczył rozrywki ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z chęcią obejrzałabym Służby specjalne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Babcia Gandzia" wymiata. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Cisza - obejrzałabym film jeszcze raz, dzieci już na tyle duże, że mogłyby poznać tę historię razem ze mną.
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  8. "Pokój" może obejrzę w najbliższych dniach :) zrobię sobie seans :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oglądałam "Pokój". Zrobił na mnie duże wrażenie. Warto go obejrzeć.

    "Miasto 44" naturalnie również oglądałam, bo nie przepuszczam niczego, co związane jest z Powstaniem Warszawskim. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chętnie obejrzałabym "Ciszę" :) Przypomniałaś mi, że chciałabym go zobaczyć. Niestety jednak "Miasto 44" kompletnie nie przypadło mi do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. "Oczy Julii" na mnie też nie zrobiły wielkiego wrażenia. O "Mieście 44" nie mogłam zapomnieć przez długi czas, "Służby specjalne" wywarły na mnie wielkie wrażenie. Oglądałam tez "Pszczoly", które uważam za bardzo przyjemną animację, a "Babcia Gandzia" jakoś ulotniła się już z mojej pamięci.

    OdpowiedzUsuń