Żywot radzieckiej księżniczki. "Córka Stalina" Rosemary Sulivan.


Za niektórymi ludźmi przez całe życie ciągnie się widmo i sława (zła czy dobra) rodziców. Od ich imienia nie mogą się uwolnić, choćby uciekli na drugi koniec świata. Są pewnego rodzaju niewolnikami, którzy przez całe życie nie zaznają spokoju.

Idealnym przykładem jest Swietłana Alliłujewa. Córka Józefa Stalina. 


Radziecka księżniczka

Mała Swietłana wychowywała się bez matki, która popełnia samobójstwo, gdy dziewczynka miała zaledwie 6 lat. Córce Stalina i Nadii przyszło żyć w trudnych czasach, gdy świat pogrążył się w wojnach, komunizm kwitł, a świat podzieliła żelazna kurtyna. Dziewczynka, wychowana w duchu propagandy stalinizmu nie dostrzegała złych cech czy też zbrodni, za które był odpowiedzialny jednrn z największym dyktatorów świata. Widziała w nim swojego ojca, który ją kochał. Jednak gdy Swietłana dorosła, wszystko stało się dla niej jasne. Nienawidziła komunizmu, ograniczenia swobody, braku wolnej wolni, a nie mogła wyjechać poza granice Związku Radzieckiego. Była córką Stalina, jednym z elementów propagandy, radziecką księżniczką. Nie mogła zrobić nic bez wiedzy rządu o towarzyszy partyjnych, ale Swietłanie, pomimo wszystkich przeszkód, udało się uciec. Gdy wyjeżdżała do Indii, aby nad Gangesem rozsypać prochy ukochanego, nawet nie podejrzewała, że nie wróci do Sowieckiej Rosji.

Kultura rosyjska, język, historia naszego sąsiada od dawien dawna mnie interesowała. Chociaż Polacy mają przeróżny stosunek do Rosjan, to ja od podstawówki uczyłam się ich języka, alfabetu i kultury, a gdy skończyłam gimnazjum, zaczęłam zagłębiać się w powieści klasyków, geografię, historię jeszcze bardziej. Nic więc dziwnego że obok biografii pani Swietłany nie mogłam przejść obojętnie. Zwłaszcza, że jej życiorys do tej pory znałam pobieżnie. 

Amerykański sen Swietłany.


Swietłana jest postacią niezwykłą i znaną, a wszystko dlatego, że urodziła się w nieodpowiednim czasie, miejscu, w złej rodzinie, po złej stronie świata. Jej ojciec, Józef Stalin, krwawo zapisał się w historii świata, ale do jego postaci jeszcze wrócę. Alliłujewa przyjęła nazwisko matki, bo chciała odciąć się od czynów przywódcy komunistycznej Rosji. Chciała zacząć normalnie żyć, ale wychowanie w ZSRR, gdzie rządził komunizm, nie ułatwiło jej tego. Na amerykańskiej ziemi wszystko było dla niej obce. Kapitalizm ją przytłaczał, zbyt szybko powierzała swoje zaufanie ludziom, dopiero po czasie dostrzegając swoje błędy. Swietłana była kobietą odważną, ale jednocześnie przerażoną światem i swoim zachowaniem. Jednak wyrwanie się z Sowieckiej Rosji było jak ucieczka z klatki. Już po kilkunastu stronach wiemy, że na zawsze ciążyć będzie na niej widmo jej dziedzictwa; że nie uwolni się od wspomnień o ojcu. Swietłana wzbudziła we mnie wiele emocji podczas lektury – od wielkiego współczucia, i wiary, że kobieta nie ugnie się pod presją reżimu, wielkim podziwem dla jej odwagi, do lekkiej irytacji, która pojawiała się, gdy czytałam o kolejnych jej dziwnych zachowaniach i nieodpowiedzialnych decyzjach. 

Jesteś córką Stalina. Jesteś więc martwa za życia. Twoje życie dobiegło już końca. Nie żyjesz własnym życiem ani żadnym innym. Istniejesz tylko jako dodatek do pewnego nazwiska. 

Zły dyktator, dobry ojciec? 


Dużą wagę autorka skupia na postaci Stalina, który, chociaż nie okazywał tego bardzo, kochał swoje dzieci (nie wszystkie, bo od swojego pierworodnego syna się odciął). Ja Stalina, a raczej Iosifa Wissarionowicza Dżugaszwili, poznałam jako dyktatora, chorego człowieka, który za nic miał ludzkie życie, i potrafił usunąć nawet swoich bliskich współpracowników, jeżeli pojawił się chociaż cień podejrzenia. W książce Rosemary Sullivan obok tej złej, strasznej strony, pojawia się także ta dobra – ojciec, który, po tragicznej śmierci matki, był dla niej jednym rodzicem, jednym oparciem i wzorcem. I chociaż przez swoje najmłodsze lata Swietłana nie wiedziała za co odpowiedzialny jest Stalin, to z biegiem czasu zaczęła dostrzegać i rozumieć coraz więcej, a jej uczucia co do postaci ojca, były bardzo skomplikowane.


Co to znaczy dobra biografia?


Córka Stalina to biografia bardzo dobra. Autorka poświęciła wiele czasu, aby dać czytelnikowi książkę dobrą, którą czyta się błyskawicznie. Od tej biografii nie można się oderwać, pomimo że Rosemary Sullivan przytacza wiele nazwisk, dat, źródeł, cytatów z książki Swietłany Dwadzieścia listów do przyjaciela, i wypowiedzi ludzi, którzy ją znali. Dzięki środkom, jakie zastosowała autorka, mam wrażenie jakbym znała Alliłujewnę od dawien dawna; że przeżyłam obok niej te wszystkie lata i w ZSRR, i w Ameryce. Autorka, posługując się językiem bardzo przystępnym dość dokładnie przedstawiła nie tylko Swietłaną, ale i całą jej rodzinę, ustrój w sowieckiej Rosji, aby dać czytelnikowi pełniejszy obraz kobiety. Dużo pracy poświęciła Rosemary, która zjeździła pół świata, przeprowadziła wiele rozmów, a widać to już od pierwszej strony tej książki. Dla nas, Polaków, nie ma w tym nic zwykłego, niektórzy z nas pamiętają tamte czasy, a inni znają dość dobrze z opowieści starszych, ale dla osób mieszkających kiedyś na zachód wszystko może być abstrakcją. Ci ludzie nie wiedzą co to znaczy żywność na kartki, kolejki, brak podstawowych środków potrzebnych do życia. Zrozumienie sytuacji Swietłany, a także innych Rosjan może być trudne, ale autorka postarała się wszystko jak najprościej, i jak najdokładniej wytłumaczyć.

Aby powstała dobra biografia trzeba poświęcić wiele czasu, energii i pracy. Córka Stalina to książka znakomita, jedna z najlepszych jakie do tej pory czytałam. Nie sposób się od niej oderwać, a objętość, chociaż trochę przeraża, to nie jest przeszkodzą w lekturze. Nie można się przy niej nudzić, a każda strona ma w sobie coś, co zaskakuje, i o czym nie da się zapomnieć. Jeżeli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o kobiecie, która była córką jednego z największego dyktatora, to książka Rosemary Sullivan, będzie dla Was idealna.



Za egzemplarz bardzo dziękuje Pani Lucynie i Wydawnictwu Znak Horyzont!

CONVERSATION

10 komentarze:

  1. Do tej pory nawet nie wiedziałam, że Stalin miał dzieci, nie mówiąc o zastanawianiu się nad ich losem. Chętnie przeczytalabym tak dobrze przygotowaną biografię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, Stalin często ukazywany był jako cudowny ojciec i wujek, obrońca dzieci. To trochę groteskowe w połączeniu z wiedzą, jaką wynieśliśmy z historii o jego zbrodniach. Ale taka była propaganda, o to chodziło. Jestem bardzo ciekawa dziejów córki Stalina, a jeśli dodatkowo historia została przedstawiona bardzo przystępnie, pozostaje mi tylko po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytam, a właściwie to już kończę "Córkę Stalina" i jestem pod wrażeniem. To naprawdę kawał dobrej literatury. A Swietłanie nie zazdroszczę - była niczym księżniczka, a jednak miała ciężkie życie, zwłaszcza dorosłe.

    OdpowiedzUsuń
  4. Liczyłam na to, że to będzie dobra książka. Na pewno sama chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cos dla mnie chętnie bym się tym zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  6. Leży u mnie i sie przymierzam do niej

    OdpowiedzUsuń
  7. Często sięgam po tego typu pozycje, a o tej jeszcze nie słyszałam, więc muszę koniecznie rozejrzeć się za nią ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ooo to zdecydowanie może mi się spodobać:) Biografie historycznych postaci, w dodatku kobiet uwielbiam. Dzięki Tobie mam kolejną arcyciekawą pozycję do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O nie, od takiego dziedzictwa nie da się uciec.
    Raczej rzadko sięgam po biografie, zwykle tylko tych osób, które znam i szanuję - ale na tę mogłabym się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety, takie dzieciństwo pozostawia trwałe ślady w psychice człowieka, w znaczący sposób naznacza ją, siłą jest się tym uwarunkowaniom przeciwstawiać. Z zainteresowaniem sięgnę po książkę. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń