Kobiety wcale nie są gorsze. "Wyścig o Paryż" Meg Waite


Wojnę w literaturze poznajemy głownie z perspektywy zwykłych, poszkodowanych obywateli. Takie tytuły najczęściej można spotkać – cóż bardziej przemawia do nas niż nieszczęście ludzi, takich samym jak my? Uderzają nas takie powieści najbardziej. Rzadziej, ale również można spotkać książki, których akcja dzieje się na froncie – po tę sięgam zdecydowanie rzadziej, ale znam osoby którzy się w nich zaczytują. Meg Waite napisała historie z nieco innej perspektywy; takiej jakiej do niej nie spotkałam. Dokładniej – z punktu widzenia reporterów wojennych.

Nigdy nie zastanawiałam się jak obywatele i władze, które znajdowały się daleko od linii frontu, dowiadywali się o sukcesach i porażkach. Dopiero po lekturze uświadomiłam sobie że za żołnierzami szli reporterzy. I to nie jeden, dwóch – kilkunastu, którzy mieli za zadanie robić zdjęcia i spisywać wszystko, co widzieli. Panowała między nimi pewna rywalizacja – kto będzie pierwszy? Kto nada przed innymi swoje zdjęcia czy teksty? Narażali swoje życie tak samo jak żołnierze – w każdej chwili mogli zginąć. I jeszcze coś – byli to głównie mężczyźni. Kobiety bardzo rzadko dostawały się na front. Najczęściej stacjonowały w szpitalach polowych, tak samo jak na początku dwie główne bohaterki – Jane Tyler i Liv Harper.

Kobiety poznają się w szpitalu polowym. Pierwsza z nich jest dziennikarką, piszącą dla „Nashville Banner”, a druga fotoreporterką, która marzy o tym, aby dostać się na front. Pomimo trudnych warunków rodzi się między nimi nić sympatii. Jednak Liv chcę dostać się „na przód”– jest odważna i ambitna, chcę jako pierwsza dostać się do Paryża. Niestety, kobiety nie dostają akredytacji. Gdy pewnego ranka Jane nie zastaje swojej współlokatorki na pryczy, biegnie za nią i w ostatniej chwili dostaje się do samochodu, które maje zawieźć nielagalnie na front. Z racji tego, że nie dostały akredytacji muszą się ukrywać przed śledzącymi ich żołnierzami, a pomaga im w tym Fletcher Roebuck, przyjaciel męża Liv, również fotoreporter. Podczas podróży między całą trójką rodzą się pewne uczucia.

Wyścig o Paryż jest inspirowana życiem korespondentek wojennych: Margaret Bourke-White, Martha Gelhorn czy Lee Miller. Te kobiety nie bały się niebezpieczeństwa, sprzeciwiły się rozkazom i zrobiły to, co uważały za słuszne. Nie czuły się gorsze od mężczyzn.

Książka Meg Waite to nie tylko powieść o wojnie, o wielkich i odważnych kobietach, śmierci, walkach czy fotoreporterach. Autorka bardzo skupia się również na uczuciach i emocjach bohaterów – doświadczają śmierci na co dzień, każdy dzień może być ich ostatnim. Front jest miejscem bardzo niebezpiecznym, gdzieś zawsze mogą czaić się wrogowie, którzy nie cofnęli się za linię frontu. Mogłoby się wydawać, że w takich warunkach przyjaźń i miłość to tylko pozory; ukrywają tylko strach, rozpacz, bezsilność; że ludzie, którzy tyle widzieli nie mogą czuć nic więcej. Jeżeli tak myślicie, to przy lekturze tej książki bardzo się zdziwicie.

Podziwiam Liv i Jane za odwagę. Za to, że nie bały się zaryzykować. Bez akredytacji ciągle musiały uważać na swój każdy krok, nie dostawały racji żywnościowych i tabletek do uzdatniania wody, nie mogły uczestniczyć w odprawach i musiały spać w stodołach, i na polach, a nawet w okopach. Pokazały, że kobiety nie są gorsze od mężczyzn. Marzeniem Jane było dostać się jako pierwsza fotoreporterka do Paryża i przesłać relacje dalej. Ba, każdy korespondent o tym marzył, mężczyźni też. Można by się wydawać, że dla tych dwóch kobiet to walka z wiatrakami. A jednak nie bały się. Pokonywały trudy wojny. Nie myły się. Głodowały. Bały się.

Wyścig o Paryż to książka naprawdę dobra. Wciąga, przypomina o czasach, o których nie wolno zapomnieć. Wzrusza, przeraża. Jeżeli chcecie poznać dwie wspaniałe kobiety, to sięgnijcie po powieść Meg Waite.

oficjalna recenzja dla portalu Duże Ka!


CONVERSATION

1 komentarze:

  1. Ja uwielbiam takie historie... książka zdecydowanie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń